Przypowieść tę dedykuję Prof. dr Bassam Aouil z Zakładu Psychologii Klinicznej Instytutu Psychologii AB w Bydgoszczy, dziękując w ten sposób za udzieloną mi (niezwykle dla mnie cenną) naukę.



Gdy drzwi sali obrad zamknęły się bezszelestnie za ostatnim petentem, który w niskich pokłonach opuszczał pałac, unosząc niezwykle korzystny dla siebie wyrok, uczeń zaczął rozbierać Mistrza ze specjalnie zaprojektowanego stroju proroczego, noszonego jedynie w czasie wdawania wyroków.

- Mistrzu wytłumacz mi, bo nie rozumiem Twej filozofii i logiki, jaką tak sprawnie operujesz w swej niezwykłej mądrości. - Odezwał się Uczeń odpinając złote wstęgi, zawieszone na proporcach, wywołujące przy każdym poruszeniu wrażenie błyszczącej aureoli, unoszącej się nad Mistrzem.

- Jestem z tobą od czasu, gdy przybyłeś do naszego kraju jako nikomu nieznany wędrowiec i grą na flecie uratowałeś nas od plagi szczurów, z którą nikt, nawet profesorowie uniwersytetu, nie potrafił sobie poradzić - ściszył głos, aby przez nieuwagę nie pomierzwić wspaniałych piór pawich wetkniętych w usztywniany kołnierz, podkreślający błyski złotej aureoli.

- Wdzięczność mieszkańców była bezgraniczna, bo gdyby nie ty i twoja mądrość zginęlibyśmy niechybnie zjedzeni przez szczury - Skłonił się nisko zdejmując jednocześnie purpurowy płaszcz, ozdobiony krzyżem z diamentów.

- Jednogłośnie uznaliśmy cię wtedy za naszego mędrca i daliśmy ci wszystkie tytuły, jakie tylko istniały w naszym państwie. - Rzekł wieszając w szafie kamizelkę z cieniutkiej wełny, przetykanej złotem.

- My, mieszkańcy miasta, przysięgliśmy bez jakichkolwiek protestów wykonywać dozgonnie twe wszystkie wyroki i postanowienia. W dniu tym przyjąłeś rolę najwyższego sędziego, którego mądrość niech będzie dla każdego przykładem, a ja stałem się twoim uczniem. - Zasapał się nieco pod koniec zdania, biegając dookoła Mistrza i rozwijając jedwab najprzedniejszej jakości, którym był owinięty ogromny brzuch mędrca.

- Podziw całej ludności dla twojej nieskończonej mądrości wzrósł niepomiernie, gdy zamiast ściąć wszystkich profesorów, uczyniłeś z nich swoich doradców. - Przewspaniałe buty z miękkiej skórki nienarodzonych jagniąt, bogato zdobione perłami, wróciły do pudła, przypominającego szkatułę.

- Przez wiele lat przysłuchiwałem się twoim wyrokom, poznawałem twój niezwykły system myślenia i mój podziw dla twej nieskończonej mądrości osiągnął szczyt, gdy dostrzegłem, że wysłuchujesz dokładnie wszystkich stron konfliktu i zawsze bierzesz pod uwagę słowa doradców, zanim wydasz najlepszy z możliwych wyroków. - Pantalony ze szmaragdami również znalazły miejsce na wieszaku, obok kamizelki.

- Twoje, najmądrzejsze z mądrych, wyroki nigdy nie były nieoczekiwane! A nawet, jeśli czasami budziły kontrowersje lub niezrozumienie ogółu, to każdy przyzna, że zawsze okazywały się zgodne z głosem najstarszego profesora. - Przepocony podkoszulek z najdroższej bawełny, cienkiej jak pajęczyna, wylądował w srebrnym kuble na bieliznę.

- Zapewne dzięki temu, my mieszkańcy, uniknęliśmy buntów i niejednego przewrotu. Chociaż krąg niezadowolonych był szczególnie duży pod koniec życia poprzedniego doradcy. Jednakże od czasu, gdy po jego śmierci, grono profesorskie wybrało nowego, znów wszystko wraca do normy. - Skarpety z wyhaftowanymi złotymi inicjałami dołączyły do podkoszulka.

- Ja wiem Mistrzu, że niepotrzebnie ci to mówię, bo ty w swej wielkiej mądrości od lat zbierasz wszelkie dostępne materiały i po opracowaniu ich, przez nasz uniwersytet, traktujesz jak największy skarb, zachowując je dla potomności. Zapewne dlatego ukróciłeś protesty profesorów domagających się dostępu do wyników badań, aby następne pokolenia miały również możliwość docenić twą mądrość i wkład w rozwój naszego miasta. - Jedwabne kalesonki, które były ostatnią częścią ubioru, wylądowały w kuble.

- Również wszelakie inne materiały jak opracowania, statystyki, testy i opinie w swej szalonej mądrości nikną na zawsze w twoim skarbcu. Chociaż wielokrotnie słyszałem, jak naukowcy, zafascynowani twoją mądrością, prosili uniżenie o poznanie twojego zdania lub chociaż o wygłoszenie najkrótszej opinii, to przez wiele lat zawsze dostrzegałem jak była ona zgodna z tym, czego oczekiwał pytający lub tym, co ustaliło grono profesorów. - Nagusieńki Mistrz siedział na fotelu a'la Ludwik XIV, czekając, aż uczeń wleje właściwe porcje pachnideł do kryształowej wanny.

- I dziś Mistrzu, gdy mija rocznica mojej nauki u ciebie, wychwalenie twej mądrości osiągnęło zenit, pragnę ci zadać jedno jedyne pytanie, które mnie od dawna nurtuje i błagam cię, abyś mi udzielił na nie odpowiedzi, Mistrzu. I wybacz mi moją bezczelność, szalenie pragnę, abyś to uczynił właśnie teraz, tu, niezwłocznie. - Przemówił drżącym głosem, prowadząc Mistrza po alabastrowej posadzce w kierunku wanny.

- Mój kochany Mistrzu i najmądrzejszy z mądrych, wyjaśnij mi proszę, czemu tak postępujesz? Błagam odpowiedz mi teraz, bez pytania się doradców, bez zwoływania grona profesorskiego, bez rozpisywania ankiet. Mój kochany Mistrzu! Błagam odpowiedz: czemu tak postępujesz? - pytał załamującym się głosem jednocześnie mydląc gąbkę najdroższym mydłem Trussardiego.

- A ty jak myślisz? - Odpowiedział Mistrz.

Uczeń przerwał masowanie pleców Mistrza. Zamarł na moment, jakby nie wiedząc, co uczynić - jakby słowa Mistrza były czymś zaskakująco nieprzewidywalnym, jak zaćmienie słońca... Wyprostował się, po raz pierwszy od dłuższego czasu przyjmując dumną postawę, a następnie złożył nagiemu Mistrzowi uniżony pokłon, jaki zwykło się składać swemu nauczycielowi jedynie w momencie zakończenia nauki. Zgięty w pół, z czołem przy ziemi, wycofał się do drzwi. Uchylając je, usłyszał niepewny głos Mistrza, spowitego w jedwabistą i pachnącą pianę:

- A kto się mną zaopiekuje?

- A jak ty Mistrzu sam uważasz? - odpowiedział pytaniem, zamykając drzwi najdroższej łazienki w kraju, a może i na świecie.




Wiedeń 2003-03-06
Wiedeń 2003-07-25



*Posiadam pisemną zgodę prof. dr Bassam Aouil z Zakładu Psychologii Klinicznej Instytutu Psychologii AB w Bydgoszczy na umieszczenie dedykacji w tej formie i o tej treści.


 powrót

Andrzej Setman