Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest wtorek, 7 lip 2020, 17:53



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
próba 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post próba
i ciekawość co z tego wyniknie.....czytam tu wypowiedzi róznych dziewczyn kobiet hmmmmm to męczy hehe życie męczy .....właściwie nic nie ma jeśli sami tego nie ruszymy, bo zapewne nikt za nas tego nie zrobi, a życie hyc hyc ucieka.ja jestem mężatką sumienną i wierną a przez naturalnie nieszczęśliwą, od czasu do czasu pojawia się zew natury i skaczę i pląsam , mam ochote na sex i mam wrażenie że wszystko mogę do momentu kiedy nie zauważę że to tylko moje urojenia czy też wyobrażenia jak chciałabym aby wyglądało moje życie.tymczasem wrzucam do męża jakieś wzmianki o tym co czuję i jak źle się z tym czuję łącznie z tym że nie chcę nie potrafię z nim żyć (mamy córeczkę 7 latkę - piękne to i zabójcze) bo wygląda na to że mając dziecko - nie mam siebie, co nie powinno stanowić problemu a jednak jest wiążące, na co mój kochający mąż co na to ? "ja wiem że mnie nie znosisz , nie kochasz ale co to przeszkadza w seksie :sciana: , ja też mam swoje potrzeby i mogłabyś iść na kompromis" i tą śpiewka średnio pojawia się co drugą noc.......hmmm i tak sobie myślę ile w mojej postawie jest głupoty ile mądrości - że kobieta musi poświecić się rodzinie wrrrrrrr.......co myślicie o tym , jaką rolę my Kobiety tworzymy dzisiaj?


niedziela, 17 cze 2012, 13:45
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Za mało wiadomo o Twojej relacji z mężem, by moje słowa przekuwać od razu na Twój przypadek. Chciałabym, by moje słowa zostały odebrane jedynie jako mój ogólny pogląd na związki, a nie opinię o Tobie i o Twoim związku. Tak się asekuruję :)

Nie wierzę żadnej kobiecie, która mówi, że musi się poświęcić dla rodziny. I nie chodzi tylko o to, że człowiek niczego nie musi. Chodzi mi też o to, że wg mnie żadna kobieta się nie poświęca dla rodziny w takim znaczeniu, w jakim jej samej się wydaje, że to czyni.

To jakiś utarty schemat, sprawa kulturowa, że Polkom się wydaje, że się poświęcają. Podczas gdy moim zdaniem zwyczajnie odrzucają możliwość kierowania własnym życiem. Powodów jest mnóstwo, ale do najczęstszych należą:
- wstyd przed rodziną, znajomymi, sąsiadami, wstyd się rozwieść, albo strach się rozwieść, albo da świętego spokoju lepiej tkwić w tym, co jest, niż wysłuchiwać komentarzy tych wszystkich ludzi;
- lęk przed tym, czy sobie poradzę (lokalowo, finansowo, fizycznie), jeśli odejdę od męża i zabiorę ze sobą dziecko;
- przyzwyczajenie - lepiej tkwić w znanym gównie, niż spróbować z niego wyjść i eksplorować coś, co jest nieznane;

Kościoła celowo nie wymieniam.

A teraz mój ulubiony aspekt, ten, którego się nauczyłam od Mistrza:

kobiety nie zdają sobie sprawy, że same, własnoręcznie, własnymi słowami, własnymi myślami zabijają swoje uczucie do swojego mężczyzny. Nie zdają sobie sprawy, że za pomocą tych samych narzędzi mogą miłość do męża budować i pomnażać. Wystarczy dobra wola w tym względzie, trochę technik do opanowania, odrobina pracy i odrobina szczęścia, że się trafiło w życiu na faceta, którego da się do tego procesu budowania miłości wciągnąć. Wiemy, że istnieją przypadki facetów beznadziejnych, ale nie stanowią oni wcale większości męskiej społeczności, a wręcz przeciwnie.

______

canasto napisał(a):
od czasu do czasu pojawia się zew natury i skaczę i pląsam , mam ochote na sex i mam wrażenie że wszystko mogę do momentu kiedy nie zauważę że to tylko moje urojenia czy też wyobrażenia jak chciałabym aby wyglądało moje życie

Skąd pewność, że te dobre chwile są wynikiem urojeń, a tylko te złe są rzeczywistością? Może jest na odwrót?


niedziela, 17 cze 2012, 14:49
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
ciekawe gdzie znowu wyląduję moja odpowiedź, bo wcale nie zamierzałam tworzyć tematu co sie podpiąć :D
spoko.....hmmm ;-) wiem, o strachu niepewności oporze o przyzwyczejeniu itd by zmienić życie by poczuć się szczęśliwą w związku, postaram się pisać wprost hehe siedzę w tym gównie już szósty rok więc pare etapów mam ze sobą i tak w imię wiary że kiedyś to ja męża wybrałam, tak postanowiłam i postawiłam na życie z nim, to zdecydowałam się nie poddać i powalczyć o uczucie, o rozstaniu może kiedy indziej, i co wynikło z tej mojej chęci, no to może przemilczmy , nie jest dobrze, ale problem mój osobisty dramat polega na tym że to mąż mnie "niby" kocha jak to zwykł mówić a to ja kompletnie linia prosta uczuciowa, bardzo ładnie jest powiedziane, czemu robisz coś wbrew sobie??dobrze!!! mówię sobie, więc mogę tak po prostu odejśc bo uczucie sę skończyło?? ja wiem uczucie jest i nie ma , pojawia się trwa przeobraża..ale jednak może w nas , we mnie nie było nigdy tego uczucie, skoro mam takie nic??strasznie fajnie mówisz o przebudowaniu faceta, tylko jak się tego chce............sorki za chaos :rotfl:


niedziela, 17 cze 2012, 20:07
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 14 gru 2011, 04:14
Posty: 175
Lokalizacja: UK
Post Re: próba
canasto dopytam Cię o coś. Piszesz
Cytuj:
siedzę w tym gównie już szósty rok


Czy to oznacza, że od początku związku było Ci źle? Dlaczego zdecydowaliście się być razem?


niedziela, 17 cze 2012, 23:29
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
myślę że tego uczucia nigdy nie było, było moje wyobrażenie o życiu , o moim planie na życie, chodziliśmy ze sobą ponad dwa lata, potem ciąża i ślub bo czemu nie, ciąża i pierwszy rok dziecka były na tyle ok, że nie wymagałam prawie niczego, byłam w domu więc samej udawało mi się połączyć plany zakupy dziecko dom.......i z dnia na dzień zauważyłam że mąż mi jest do niczego nie potrzebny, on niczego nie potrzebował a ja niczego nie wymagałam, wolność związku, ale to więzy destrukcyjne, bo dziecko teraz potrzebuje nas z podziałem , ja do rozmów , kołysanek i smutku, krzysiek do rozrabiania, hmm..powierzchownie to wygląda nawet przyzwoicie ale męczą mnie myśli że skoro nie ma uczucia to powinnam to skońćzyć, skoro ważne jest dla mnie szczęście każdego z nas to powinnam odejść, ale skoro wtedy wybrałam to może tego sie trzeba trzymać i nie zmieniać, w myśl zasady , uważaj czego pragniesz bo może ci się to spełnić.....


poniedziałek, 18 cze 2012, 15:47
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Każdy ma prawo zmienić zdanie. Jeśli się kiedyś podjęło złą decyzję, to teraz można dobrą. Tą dobrą może być pozostanie w związku lub wyjście z niego. Ocena należy do Ciebie.

Bardzo bliska mi osoba jest w podobnej, przynajmniej na podstawie tych kilku zdań, sytuacji. Dwoje dzieci, facet do niczego niepotrzebny, bo w jej życiu do niczego nieprzydatny. Najchętniej rozwiodłaby się z nim, byle by on był na tyle mądry, żeby nie grać uczuciami dzieci, na co niestety się zanosi - już sieje ferment w główce starszej córki.

Co ciekawe to nie jest żaden zbieg okoliczności, że przypadek jest podobny. Także w moim odczuciu facet jest kompletnie nieprzydatny do tych wszystkich ról rodzinno-domowych. Spokojnie można się bez niego obejść. Różnica pomiędzy szczęśliwą rodziną a męczącą się ze sobą jest jednak taka, że niektóre kobiety mimo to chcą być z danym facetem, bo jest im po prostu dobrze, bo ci dwoje lubią się, podobają się sobie, czują, że są wspólnotą, podczas gdy w tym drugim wariancie ludzie się nie znoszą, działają na siebie alergicznie.

Nie chcę zabrzmieć tak, jakbym namawiała do rozstań, bo nie namawiam, ale jeśli nie ma woli zakochania się na nowo, zrobienia cudu z tego, co nijakie, to pytam: Jaki przykład chcesz dać córce? Czego chciałabyś dla niej, gdyby to ona była w Twojej sytuacji i przyszła do Ciebie po poradę, co robić.


poniedziałek, 18 cze 2012, 19:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 14 gru 2011, 04:14
Posty: 175
Lokalizacja: UK
Post Re: próba
Canasto mam takie przeczucie, że skoro piszesz na forum to jednak "nie chcesz się trzymać i chcesz zmieniać"


wtorek, 19 cze 2012, 00:34
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
hej.........coś się sieć zacina......hmm jesteś taka jak twoje myśli, może to że tak nie znoszę męża, nie mam do niego cierpliwości i te wszelkie z nim niesnaski to tylko moje myśli??..od razu mówię że nie jestem wstanie ich zmenić jak próbuje mi wmówić mąż.........
cobym powiedziała córce?myślę o tym ile razy ponawiam próbę zmiany, niestety wpadłam w przedłużający się czas prób nie wykorzystując możliwości i przez to znowu odłożyłam na potem swój osobisty rozwój, pytam co zyskam i jakim kosztem.zawsze jest zysk i strata, pytanie czy po drugiej stronie podjętej decyzji nie powiem :źle to wyszło!to jest ten strach i opór przed zmianą.córce doradziałbym żeby zrobiła to co czuje, bez względu na koszt, nie spróbujesz to nigdy nie poznasz drugiej stony, myślę że zależy to od tego jak bardzo chcemy tej zmiany.bo np może być tak, że: spokój córki jest ważniejszy od mojego osobistego szczęsci w związku z czym pozostanę w związku bez uczucia.......... :fie: i wtedy jaki obraz dam córce?bo teraz mąż zarzuca mi że chcę wszystko rozpieprzyć, na co ja pytam ale co rozpieprzyć, co ja mam?
dziś zaważyłam wśród znajomych zaprzyjażnionych rodzin taka zależność przyzwolenia na wszystko, że ja wszystko mogę, ja sama pochodzę z rodziny dość zdyscyplinowanej jeśli chodzi o zasady postępowania odpowiedzialności i wiary i stąd moje obawy czy aby postępując ścieżką serca , czy nie prowadzimy do zamazania zasad moralności i odpowiedzialności??moje sumienie trzyma w ramach serce i tu jest mój największy opór....................znam na pocieszeni kilk a fajerwerkowych rodzin, gdzie wyglądają i czują się zarózno pięknie na zdjęciach jak i w życciu.....i też tak chcę :lol:


piątek, 22 cze 2012, 00:03
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Nie wiem, kim bym była, gdyby moi rodzice rozeszli się wtedy, gdy miałam 7 lat. Oboje dziś mówią, że to był jedyny moment, kiedy oboje widzieli wystarczająco dużo powodów, by to zrobić, ale przeważył jeden, by nie - ja. Dziś mam 32 lata, oczekuję dziecka, ich pierwszego wnuka i nadal jestem świadkiem tego, jacy są ze sobą nieszczęśliwi. Oboje cierpią na przeróżne choroby, które nie tylko wg mnie, oni sami zdają sobie z tego sprawę, są wynikiem tego, że sami wzajemnie doprowadzają się do szału, rozpaczy, depresji. Bywają chwile, gdy jest fajnie, bo jak mówią, wciąż się lubią. Ale nawet pomimo tej sympatii, nie potrafią przeżyć jednego dnia bez konfliktu. A ja co jakiś czas słyszę, że to przeze mnie, bo jako ta siedmiolatka ponoć stanęłam między nimi zapłakana i na hasło rozwód powiedziałam, że chcę mieć oboje rodziców.

Więc można powiedzieć, poświęcili się dla mnie. Ja nauczyłam się żyć z tym, że ich małżeństwo to ruina, nauczyłam się odporności na wyrzuty matki, ale oglądam jednocześnie ich - pokaleczonych i mam duże obawy, czy będą potrafili się wyciszyć, gdy poproszę, by zaopiekowali się wnukiem. Teraz nie oszczędzają mnie mimo ciąży, nie widzą tego w ogóle, że ich kłótnie mimo wszystko mnie dotykają. A nawet nie mieszkamy razem, widzimy się raz na miesiąc, rozmawiamy przez telefon raz na tydzień-dwa.

Tak wygląda życie niekochającego się małżeństwa (moich rodziców) po 25 latach od rozmów o rozstaniu.


piątek, 22 cze 2012, 10:53
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
hej!pisze na gorąco jeszcze do tego się odniosę z wieczora, ale w dobrym momencie mojego życia Cię odnalazłam.......w głowie szumi od natłoku myśli ...........jesteś "przykładem"tego co może wystąpić w naszym życiu.......dzięki...............intuicyjnie wiem co trzeba zrobić, ale jako kobieta żona chciałabym to uzdrowić..........wiem że za 18 lat mogę powiedzieć że mogłam odejść gdy córka była mała, juz upłynęło 6, wiem że dla dziecka nigdy nie ma dobrego momentu na tak trudne sytuacje, wiesz o co chodzi .........ale wiem że szczęście budujemy my sami ........


piątek, 22 cze 2012, 13:25
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL