Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 6 lip 2020, 15:16



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 163 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 17  Następna strona
Cudowny (?) związek po latach 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Łucjo, wiem, że nie pomogę wiele, bo sama jestem mężatką zaledwie od 3 miesięcy. Czytając jednak Twoje wypowiedzi, mam przed oczyma raczej inne małżeństwo - moich rodziców.

Mój tata ma dość smutnej, znerwicowanej, pretensjonalnej mamy. Pewnie wiele by dał, żeby nauczyła się cieszyć życiem. I co najważniejsze - nie wymagała od Niego, by przewidywał Jej potrzeby. Zapytałam Go jakiś czas temu, czy gdyby miał pewność, że mama się zmieni, to czy mógłby na nowo Ją pokochać. I wiesz co? On nie chce. On nie wierzy w zmianę. Ale też dlatego, że sam musiałby się cokolwiek zmienić.

Podejrzewam, że Twój mąż boi się, że od Niego zaczniesz oczekiwać, że się zmieni. A mężczyzna opiera się temu, jak może. Nie znosi zmian w kobiecie i nie znosi być zmienianym. Może nie byłaś przez te długie lata jego ideałem, ale on woli to, co znane, od tego, co nowe.

Nie chce rozmawiać? Oczywiste! Nie rozmawialiście przez 30 lat, a teraz nagle coś Ci się w głowie poprzewracało i chcesz rozmów.

Podejrzewam, że on tak to widzi.

Nie wiem, jak można dojrzałego mężczyznę przekonać do rozmowy. Nic nie poradzę, ale chodziło mi tylko o komentarz, że MOIM zdaniem on się BOI, do czego za żadne skarby się nie przyzna.


piątek, 20 lis 2009, 12:36
Zobacz profil
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Zaczęłam od siebie. Byłam na terapii, bo mąż unosił głos albo ignorował.
I CO CI DAŁA TERAPIA?
Wzięłam na siebie odpowiedzialność za jego złe nastroje.
PO CO?
Zmieniłam się. To prawda. Wydawało mi się, że na lepsze. Sama ze sobą poczułam się całkiem fajnie. I chciałam się tą radością z nowego spojrzenia na świat podzielić. Nie udało się, choć wspięłam się na szczyt kobiecej dyplomacji.
A JAKIE SĄ SZCZYTY KOBIECEJ DYPLOMACJI???:)
Naprawdę wygląda na to, że smutna i podległa jestem do przyjęcia, "nowa" nie. A "nowa" dla mnie to znaczy "odpowiedzialna za każdy dzień swojego życia".
CO DLA CIEBIE OZNACZA BYĆ ODPOWIEDZIALNĄ ZA KAŻDY DZIEŃ SWOJEGO ŻYCIA?
Chciałabym też nie słyszeć, że "kobiety mają inne mózgi", ilekroć na coś zwracam uwagę, a nie zgadza się to z myśleniem męża.
A MAJA TAKIE SAME???:)
Mój maż chce mieć " święty spokój" i najchętniej z nikim by się nie widywał, nigdzie nie wychodził, a ja lubię ludzi ze wszystkimi ich zaletami i wadami i zamknięta w domu się duszę.
CO CIĘ WSTRZYMUJE PRZED WYCHODZENIEM?
Przewietrzyłam swojem myślenie. Było to chwilami bardzo bolesne. Nie umiem jednak przeciwstawić się pewnej formie agresji ze strony męża ani ignorowaniu.
A MUSISZ PRZECIWSTAWIAĆ SIĘ?
Moja wina, nie zareagowałam, kiedy zauważyłam, że przestaliśmy ze sobą rozmawiać. A może nigdy nie potrafiliśmy?
CO DAJE CI POCZUCIE WINY?
I nie mam szansy sprawdzić, co o nas powie fachowiec od ludzkiej duszy, bo mąż na żadną terapię nie pójdzie. Oświadczył mi to bardzo dobitnie.
MOŻE BOI SIĘ.... MOŻE GO W TO LEPIEJ NA RAZIE NIE MIESZAĆ?
No to się miotam. Nie wiem, co ważniejsze- związek czy ja.
A CO BYS ODPOWIEDZIAŁA SWOIM CÓRKOM, GDYBY ZADAŁY CI TAKIE PYTANIE?
Po prawie 2 latach starań o szczęśliwsze życie jestem w punkcie wyjścia. Tyle tylko, że swoje ze sobą zrobiłam i nie chcę powrotu do przeszłości i przyszłość bez zmian ze strony męża nie wygląda dla mnie różowo :sciana:[/quote]
TO MOŻE JUŻ WIESZ, CZEGO CHCESZ?
Odpowiedz SOBIE na te pytania (jeśli chcesz)


piątek, 20 lis 2009, 13:02
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Oj, trudne te wszystkie pytania. Nie sposób na nie tutaj odpowiadać. Najwyraźniej nie radzę sobie z moim związkiem i ze sobą. Gdzieś wciąż we mnie tkwi "dobra żona" według przepisu mojej babki i matki, a zaczęłam tęsknić za zupełnie inną relacją.
O różnych mózgach kobiet i mężczyzn dobrze wiem. Dla mnie to po prostu ciekawe. Świat jest przez to fascynujący. Mój mąż mówi o tym inaczej.
Powrotu do "starego" nie chcę, "nowego" nie umiem sobie wywalczyć. W ogóle "walka" źle mi się kojarzy.


piątek, 20 lis 2009, 18:11
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Przeczytałam sobie jeszcze raz wszystko.
Stoję przed poważną decyzją, co zrobić z życiem, które mi jeszcze pozostało. Nikt za mnie tej decyzji nie podejmie.
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.


sobota, 21 lis 2009, 09:24
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
trzymam kciuki :bye:


sobota, 21 lis 2009, 11:16

Dołączył(a): wtorek, 20 paź 2009, 19:47
Posty: 125
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Cześć Łucjo,
Przeczytałam dzis Twoją historię i dziwnie przypomniała mi moją. Jestem mężatką z 19 stażem i mam dwóch synów. Też pracowałam zajmowałam się domem, obowiązki i wieczne niezadowolenie.Ale nie to mnie skusiło do odpisania.Tylko fragment, w którym napisałaś,że mąż albo się unosi albo Cię ignoruje.Znam to doskonale i doszłam do wniosku,że związek dwojga ludzi to coś więcej, nawet zkładając,że po latach troszkę ostygł. Może odrobina, przyjaźni,jakiś wspólnych zainteresowań. Tęsknię do bliskości, ale prawdziwej,mój mąż często mawiał : trzeba jakoś pchać ten wózek...
Nie chcę być wózkiem ani balastem w wózku, który ciąży.
Czasem, gdy do niego mówię pogłaśnia telewizor, wychodzi albo po prostu traktuje mnie jak powietrze albo mówi "ponad mną" głośniej.
Czułaś się tak kiedyś? Ja nazywam to panna NIKT.
Myślę, że to rodzaj zbrodni, którą bezkarnie panoszy się w wielu domach i po cichutku dzień za dniem zabija najpierw miłość, później szacunek do samego siebie, nadzieję , później już całą resztę nawet ciało w postaci jakiegoś choróbska. Bo takie zycie to nie życie... To własnie pchanie wózka...
Bardzo Cię serdecznie pozdrawiam Łucjo :bye:


wtorek, 15 gru 2009, 01:16
Zobacz profil
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Tak właśnie się czuję-NIKT, a przecież w wielu dziedzinach życia się sprawdzałam. Małżeństwo trwa jednak tak długo, że nie umiem z niego wyjść o własnych siłach. Choruję, bo nie mogę się uwolnić, choruję, bo źle się czuję w tym co jest :sciana:


wtorek, 15 gru 2009, 08:20

Dołączył(a): wtorek, 20 paź 2009, 19:47
Posty: 125
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Co Cię powstrzymuje? Strach, obawa przed nowym nieznanym?
Jeśli się sprawdzałaś i chorujesz, znasz przyczynę swojej choroby, to dlaczego nie chcesz się leczyć? Sama odpowiedz sobie na te pytania, jeśli masz ochotę.
Mogę tylko Ci powiedzieć, że doskonale Cię rozumiem i wiem,że to niełatwe po tylu latach, ale możliwe.
Jestem w podobnej sytuacji i nie wiem co będzie, ale jedno wiem na pewno zawalczę o siebie i moich chłopaków. Lepiej późno niż wcale. Zacznę od świąt. Spędzę je inaczej, tak jak zawsze chciałam w spokoju, sama ze sobą i poszukam tego co dla mnie jest ważne.Swoje zrobiłam, jeden z moich synów jest prawie dorosły, ale czy dojrzały? Czy będzie umiał stworzyć inny lepszy związek? Nie wiem, ale młody mnie jeszcze potrzebuje, jestem dla niego ważna, tym ważniejsza im staję się ważna sama dla siebie. Uczę się tego Łucjo, wbijana w ziemię,pod kazdym pretekstem przez wiele lat, prawie nauczyłam się, że do niczego się nie nadaję, nic nie znaczę, byłam w takiej depresce, że niewiele mi brakowało...Napisałam do Andrzeja i wszystko się zaczęło.
Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i uda mi się jeszcze poczuć,że żyję, nie wtedy kiedy wyjeżdzam z domu i czuję się wolna i szczęśliwa, ale kazdego zwykłego dnia. Z takich bowiem składa się zycie. W innym przypadku zostanę na zawsze panną NIKT, tylko ile bedzie trwało to zawsze? Spróbuję i Ty też pomyśl o tym proszę.Nie wiem skąd jesteś, ale może mieszkamy gdzieś niedaleko??? :crazy:
Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowego kazdego dnia : :bye:


wtorek, 15 gru 2009, 18:11
Zobacz profil
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Łucja napisał(a):
Tak właśnie się czuję-NIKT, a przecież w wielu dziedzinach życia się sprawdzałam. Małżeństwo trwa jednak tak długo, że nie umiem z niego wyjść o własnych siłach. Choruję, bo nie mogę się uwolnić, choruję, bo źle się czuję w tym co jest :sciana:

Chciałabyś a boisz się? Znam to.
I TO widać na zewnątrz. Moja córka powiedziała mi: Myślę, że ty chciałabyś odejść od taty, ale się boisz". Walnęła tym we mnie jak piorunem. Nie wiedziałam, że ona cokolwiek zauważa, wyczuwa. To mi dodało sił, by zmobilizować się i podjąć decyzję: albo - tak, albo - tak. A czy rozmawiałaś z Nim, jak On to widzi? Czy chciałby, byście się rozstali? Postawienie takiego pytania - na spokojnie, bez emocji - może wywołałoby dłuuugą rozmowę, której potrzebujecie i pomogłoby Wam podjąć decyzję: albo tak, albo tak? Może już Wasz związek po prostu się wypalił? Może tak, może nie ...


wtorek, 15 gru 2009, 23:01
Post Re: Cudowny (?) związek po latach
Chyba przez te wszystkie lata straciłam zdolność do podejmowania samodzielnych decyzji :placz: a właściwie dotyczy to tylko mojego związku, poza nim funkcjonuję zupełnie dobrze. Z chwilą, gdy mąż wraca po pracy do domu zamieniam się w jego...nie potrafię znaleźć odpowiedniego słowa :( On "nic złego nie robi"- nie pije i nie bije, tylko ciągle jest niezadowolony, ciągle coś robię nie dość dobrze, a w tym roku na dodatek się rozchorowałam i nie można ode mnie wymagać tyle co dotąd.
Terapia otworzyła mi na wiele spraw oczy, ale może za szybko ją zakończyłam?


środa, 16 gru 2009, 08:56
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 163 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL