Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest środa, 8 lip 2020, 00:21



Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 10 ] 
Presja otoczenia jako przemoc nie wprost 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Chciałabym otworzyć dyskusję na temat przemocy mniej jawnej niż bicie, wykorzystywanie seksualne, czy wszelkie formy molestowania psychicznego takich jak szantaż, zastraszanie, różne inne formy nacisku stosowane wobec jednostek. Myślę bowiem, że takie zjawiska jak presja społeczna, religijna, rodzinna wyłączane są w naszej świadomości z tej listy patologii, bo przecież sami społeczeństwo tworzymy, patologia to dewiacja, a nie norma. Jakże więc można mówić, że KK stosuje przemoc psychiczną wobec swych wiernych. Ten, który dąży do naszego zbawienia. Jakże rodzice, dziadkowie i inni krewni mieliby być nazwani oprawcami, skoro oni chcą tylko i wyłącznie naszego dobra. Wreszcie społeczeństwo - przecież to ono wyznacza normy, żeby w nim przetrwać należy stosować się do jego reguł, a nawet więcej, powinniśmy myśleć tak, jak społeczeństwo nam dyktuje.

Porozmawiajmy o formach przemocy zawoalowanych, takich przed którymi nie wiemy, że możemy i mamy prawo się bronić. O przemocy niebezpiecznej, gdyż zostaliśmy nauczeni, że to jest norma, to jest dobre, tak trzeba!

Zapraszam do dyskusji.


sobota, 20 lis 2010, 12:00
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Zmiana zdania.

Na początek napiszę o tym, co mnie pali. Wydaje mi się, że nasze otoczenie odbiera nam prawo do bardzo ważnej rzeczy, do zmiany zdania. Osobom, które zmieniają zdanie przypisuje się cechy negatywne: brak zdecydowania, chwiejność emocjonalną, niedojrzałość emocjonalną, rozkapryszenie, głupotę i wiele innych. Sprowadza się to częstokroć do tego, że ludzie, których wybory nie były słuszne, odbierane mają moralne prawo do wycofania się z nich. Myślę tu na przykład o rozwodach. Bo przecież "co Bóg złączył, niech człowiek znosi w bólu i upokorzeniu do końca dni swoich lub swojego współmałżonka".

Nie bez powodu o tym piszę. Zszokowały mnie bowiem argumenty, jakie podają kobiety na to, że nie widzą możliwości odejścia od męża, z którym życie jest pasmem cierpienia i nie ma woli ze strony obojga, by związek naprawiać, gdyż już się nie kochają. No właśnie, nie kochają się, lecz tkwią w małżeństwie ze względu na ojca, matkę, rodzeństwo, sąsiadów. Bo co oni powiedzą. I ze względu na kościół, bo przecież zostali złączeni sakramentem i tego już się nie da odkręcić.

Ludzie nie wiedzą, że ich wstyd przed gadaniem ludzi w całej wsi, lęk o reakcję starych rodziców, dla których to przecież będzie straszny cios, mogą odrzucić. Zapominają o sobie, o prawie do szczęścia, i to po to tylko, by zadowolić swoje otoczenie, tudzież nie dać mu powodów do gadania.

Czy też uważacie, że taka presja rodziny, społeczeństwa i kościoła to przemoc? Przemoc taka sprytna, że sami ją sobie aplikujemy.
Nie wolno zmienić zdania! Nie można przejrzeć na oczy i odkryć, że małżeństwo z daną osobą było błędem. Nie wolno poprawiać błędów!
Iście diabelski plan...


sobota, 20 lis 2010, 12:12
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lis 2010, 14:20
Posty: 73
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Popieram
Ważne jest by sobie uświadamiać istnienie "szablonów myślenia".
typu
"niedaleko pada jabłko od jabłoni"
"wykapany tatuś"
"ta to się zawsze wpakuje gdzie jej nie chcą i dostanie kopa w gołą d..."
"w tej rodzinie/domu zawsze tak się działo"
"czarna owca rodzinna"
itd.
Chyba dla mnie najgorszym i najniebezpieczniejszym rodzajem przemocy są etykiety społeczne które są gorsze i o wiele bardziej dokuczliwsze od sankcji prawnych.
Jak proste :oczywiste dla każdego" stwierdzenia np.:
"pamiętaj o tym ze jesteś chora i już zawsze musisz brać leki"
"kiedy ty wreszcie dorośniesz i zmądrzejesz"
"to skandal by się tak głupio zachowywać w tym wieku".

Faktycznie - SKANDAL.


sobota, 20 lis 2010, 14:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Vero, wydaje mi się, że to ważne o czym piszesz. Jeśli chodzi o przemoc, to moim zdaniem jest nią nawet właśnie takie milczące zdanie otoczenia: niby nikt Ci nie mówi, że jak postąpisz inaczej, będziesz potępiona, ale te wszystkie "powinno się", :nie wolno", "nie wypada", "trzeba".

Vero napisał(a):
Zmiana zdania.

Na początek napiszę o tym, co mnie pali. Wydaje mi się, że nasze otoczenie odbiera nam prawo do bardzo ważnej rzeczy, do zmiany zdania. Osobom, które zmieniają zdanie przypisuje się cechy negatywne: brak zdecydowania, chwiejność emocjonalną, niedojrzałość emocjonalną, rozkapryszenie, głupotę i wiele innych. Sprowadza się to częstokroć do tego, że ludzie, których wybory nie były słuszne, odbierane mają moralne prawo do wycofania się z nich. Myślę tu na przykład o rozwodach. Bo przecież "co Bóg złączył, niech człowiek znosi w bólu i upokorzeniu do końca dni swoich lub swojego współmałżonka".

Nie bez powodu o tym piszę. Zszokowały mnie bowiem argumenty, jakie podają kobiety na to, że nie widzą możliwości odejścia od męża, z którym życie jest pasmem cierpienia i nie ma woli ze strony obojga, by związek naprawiać, gdyż już się nie kochają. No właśnie, nie kochają się, lecz tkwią w małżeństwie ze względu na ojca, matkę, rodzeństwo, sąsiadów. Bo co oni powiedzą. I ze względu na kościół, bo przecież zostali złączeni sakramentem i tego już się nie da odkręcić.


Nazwałaś, to, co nie dawało mi spokoju. Takie dziwne, wpojone przekonanie, że jeśli mam zdanie na jakiś temat, to powinnam się go trzymać, niezależnie od wszystkiego. Piszę "pogląd" ale mam na myśli tak związki, jak postawy wobec różnych ludzi, rzeczy, sytuacji... Jeśli jakieś podejście jest dla mnie złe, chcę się dobrze czuć, to je zmienię. To byłoby logiczne i rozsądne. Zastanawiam się, na czym to polega: czemu ludzie, którzy podjęli złe decyzje i uznali, że chcą zdecydować inaczej są nazywani niestałymi, chwiejnych i niedojrzałych? Czemu takim atutem i wielką zaletą ma być upieranie się przy złych decyzjach, "stałość"? Czasem myślę, że chodzi przede wszystkim o to, by jakaś społeczność (czy po prostu rodzina) trwała i trzymała się razem... niezależnie od wszystkiego.

Cytuj:
Czy też uważacie, że taka presja rodziny, społeczeństwa i kościoła to przemoc? Przemoc taka sprytna, że sami ją sobie aplikujemy.
Nie wolno zmienić zdania! Nie można przejrzeć na oczy i odkryć, że małżeństwo z daną osobą było błędem. Nie wolno poprawiać błędów!
Iście diabelski plan...

Tak, dla mnie to przemoc. Tym trudniejsza do zwalczenia bo akceptowana przez większość. Przemoc w białych rękawiczkach? Te wszystkie "to dla Twojego dobra"- przypomina mi się zaraz powiedzonko: Wszyscy chcą naszego dobra, więc nie dajmy sobie go odebrać.

Zastanawiam się, na ile takie trwanie w błędnych decyzjach, albo zmuszanie do trzymania się już podjętych decyzji wynika z takiego chorobliwego pragnienia poczucia bezpieczeństwa na zasadzie: nieważne, że źle się dzieje, że nie jestem szczęśliwy/szczęśliwa, niech będzie ciągle ta sama sytuacja, otoczenie, które znam, bo obawiam się nieznanego i tego, co będzie jak wszystko się zmieni wokół mnie?

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


sobota, 20 lis 2010, 14:58
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lis 2010, 14:20
Posty: 73
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Czasem Gosiu to niezależne od Twojej woli.
Chcesz - o nie chcesz - jak Cię raz uznają za np. osobę zaburzoną psychicznie a nie mającą problem z seksem - zmiana może potrwać długi czas i zależy od determinacji "osoby chorej".
U mnie jak widzisz - półtora roku i mam z tego tytułu w najbliższym czasie 2 sprawy w sądzie - tak mam chore otoczenie.
Otoczenie NIE CHCE dać normalnie żyć.
Wieloletnie przyzwyczajenia i nawyki są z początku silniejsze od zmian.
Pozdrawiam :bye:
Magda


sobota, 20 lis 2010, 15:28
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lis 2010, 14:20
Posty: 73
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Jeszcze dodam ze ważne jest by nie ignorować sygnałów,
Np - udawanie, że "problem" nie istnieje.
Moja rodzina udawała, że mój syn ma ojca łajdaka.
Skutek jest taki, że odsunęłam się od rodziny - bo nie mam ochoty na dalsze pielęgnowanie rodzinnych schiz i legend.
Po co mojemu synowi życie z bagażem plot i bzdur rodem z piekła?

:bye:


sobota, 20 lis 2010, 15:38
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 16 lis 2010, 09:36
Posty: 28
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Mnie martwi fakt, że ludzie podtrzymują poglądy KK, jakby sami sobie narzucają wzajemnie i wymagają między sobą takiego sposobu myślenia. Gdybym miała córkę która by mi powiedziała że w jej małżeństwie jest źle, walczy o to aby je uratować ale nie daje rady to bym jej powiedziała/doradziła aby się rozwiodła. Dlaczego miałabym jej narzucać tkwienie w bagnie tylko dlatego że "co ludzie powiedzą itd". Dopóki ludzie nie zrozumieją sami, że każdy ma prawo do własnego szczęścia i jest za nie odpowiedzialny, to tak będziemy się wzajemnie katować stwierdzeniami "bo tak trzeba", "nie wolno", "nie można".

Jesteśmy w ogóle społeczeństwem w którym modne są wszelkiego rodzaju zakazy i non stop mówi się nam że czegoś nie wolno, nie powinno się. Sami sobie utrudniamy tym życie i stosujemy wobec siebie właśnie taką niejawną przemoc. Wystarczyłoby trochę otwarcia i więcej tolerancji i już byłoby lepiej. Tak jak już napisałam na innym temacie, dla mnie przemoc to również wtrącanie się w czyjeś życie i próby podejmowania decyzji za kogoś . Mówię tu o rodzicach, dziadkach, teściach, rodzeństwie, a niekiedy nawet dobrych znajomych którzy po prostu nie rozumieją tego że każdy ma prawo i do zmiany zdania i odpowiedzialności za swoje życie

Przemoc w postaci presji otoczenia może wywoływać jeszcze gorsze wyrzuty sumienia niż w przypadku konfrontacji z jedną osobą- sprawcą innego rodzaju przemocy. Za przemocą otoczenia stoi stado ludzi którzy myślą podobnie, dlatego ciężko to w sobie pokonać i powiedzieć "dobrze zrobiłam", ponieważ często nie ma się wsparcia dla swojej decyzji. Trzeba być niezwykle silną osobą aby z takiej przemocy się uwolnić

Ja naprzykład nie rozumiem "powinowactwa" kontaktu z dalszą rodziną chociaż tego po prostu nie chcę. Nie czuję więzi z tymi ludźmi, nie zbudowali oni ze mną takiej relacji na której by mi zależało, dlaczego więc mam się z nimi kontaktować tylko dlatego że jestem z nimi w jakiś sposób spokrewniona? Jak tylko o tym mówię zostaję jakąś czarną owcą o naturze dzika która ucieka od rodziny...wstydzi się jej itd. To jest straszne. Nikt nie jest w stanie pojąć że ludzie czasami podejmują takie a nie inne działania ponieważ mają ku temu swoje powody.


niedziela, 21 lis 2010, 11:42
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Właśnie Sylwestro jeden z Twoich wpisów mnie natchnął do założenia tego wątku. Co do KK i tego, że są wciąż ludzie, którzy się przejmują stanowiskiem Stolicy Apostolskiej to jedna kwestia. Szczerze mówiąc mam problem ze znalezieniem takich osób w swoim otoczeniu. Sukcesem jednak niewątpliwym KK jest to, że wiele jego postaw nasze społeczeństwo przejęło i uważa za własne. Nie trzeba być katolikiem, żeby wstydzić się za córkę, która zaszła w ciążę, będąc w stanie panieńskim. Wszystko byłoby git, gdyby nie wpadła. Seks przedmałżeński to przecież problem katoli. Ale ciąża przedmałżeńska to przecież przede wszystkim wstyd przed sąsiadami.

Wstyd

To jest to straszne uczucie, cytuję Setmana, które sprawia, że kobiety są wstanie zabić własne nienarodzone dziecko. Wstyd jest silniejszy od miłości do poczętego dziecka.
Często wstydzi się nie kobieta ciężarna, lecz jej rodzina i to ona próbuje za wszelką cenę ukryć fakt nieślubnej ciąży.

Myślę, że nowoczesną odmianą takiego wstydu jest wstyd przed zaszufladkowaniem. Np. jeśli dwudziestolatka zachodzi w ciążę to znaczy, że pewnie jest niezbyt zdolna, bo to czas na studia, a nie na robienie bachorów. Albo inaczej, pod presją rodziny młodzi ludzie sami rezygnują se studiów, bo skoro chcieli robić dzieci, to teraz trzeba je utrzymać, a więc lepiej iść do jakiejkolwiek pracy niż wziąć ze sobą świeżo poślubioną żonę (to konieczne jak na razie) i dziecko i wyjechać na wymarzone studia, dostać pokój w akademiku i żyć swoim życiem.

Gdzie tu przemoc?

Choćby w presji takiej, że dziecko po ślubie jest ukochane, wyczekiwane przez wszystkich dookoła, jest skarbem, ukochanym wnusiem. W pewnym momencie, gdy długo się nie pojawia, jest żądane, ale przed ślubem jest powodem do wstydu, zmartwień, jest persona non grata, jest bękartem i ciężarem.

Na szczęście widzę postęp w naszym społeczeństwie, choć może jest on pozorny, gdyż nie mam styczności z małymi społecznościami w mniejszych miejscowościach.


niedziela, 21 lis 2010, 12:40
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 4 sty 2010, 14:18
Posty: 292
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Nie obawiacie się, że będziemy w zbyt wielu sytuacjach dopatrywać się przemocy? Może czasami wystarczy trochę więcej wiary w siebie, by się presji nie poddać?


niedziela, 21 lis 2010, 13:52
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Presja otoczenia jako przemoc nie wprost
Są sytuacje, z których nie wiedziałbym, że mam prawo się wyplątać bez poczucia winy, gdybym nie zdała sobie sprawy, że tkwiąc w nich, zachowuję się jak ofiara. Nie chodzi o doszukiwanie się przemocy na siłę, a o dostrzeżenie jej.


niedziela, 21 lis 2010, 14:03
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 10 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL