Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest czwartek, 2 lip 2020, 08:43



Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 8 ] 
Portret psychologiczny sprawcy przemocy 
Autor Wiadomość
Post Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Portret psychologiczny sprawcy przemocy


Mam władzę!
Sprawcy przemocy uwielbiają czuć się panami sytuacji. 100% posłuchu: "wykonać natychmiast!". Albo kiedy indziej, ale na mój rozkaz. Pełna władza, żadnego ociągania.

Drżyjcie, taki jestem silny!
Wszystkie rozbijania sprzętów, wrzaski, wyzwiska itp. służą podnoszeniu własnego poczucia siły. Takie poczucie jest sprawcy potrzebne, aby mieć moc do wymuszania na otoczeniu określonych zachowań. Ale czy naprawdę silny człowiek musi udowadniać na prawo i lewo, jaki jest groźny?
Pompuje swoją "moc" poprzez kontrast z otoczeniem okazującym słabość, podporządkowanie. Sprawca często nawet nie jest silny fizycznie - bo nie musi, ofiary i tak się nie bronią. Demonstrować swoją potencjalną siłę za to lubi i potrafi. Służą temu także straszne miny przy wbijaniu noża w kiełbasę, groźby, opowieści, co to on potrafi zrobić. Wszystko to służy przekonaniu otoczenia, że nie można z nim zadzierać, bo i tak się przegra. On zgniecie innych jednym palcem - a przynajmniej chce, żeby wszyscy tak myśleli.

...lecz tchórzem podszyty
W głębi duszy osobę stosującą przemoc przepaja lęk oraz przekonanie o własnej słabości. Wie, że utrata kontroli nad najbliższym otoczeniem skończyłaby się dla niego utratą całego poczucia siły. Dlatego tak agresywnie reaguje na wszelkie przejawy buntu ze strony swoich ofiar. Dlatego właśnie zrobi wszystko, by swoją ofiarę ośmieszyć przed policją, zrobić z niej wariatkę. Broni wszystkiego, co ma - poczucia siły i panowania nad słabszymi. Siła sprawcy powstaje tylko w kontraście sprawca-ofiara, nie istnieje sama w sobie. Sprawcy przemocy domowej są często mało poważani przez kolegów - np. w pracy. A już na pewno nie są tam odbierani jako silni.
Dlatego właśnie najczęstszym układem przemocy jest mężczyzna-sprawca i kobieta-ofiara. Tu od razu mężczyzna czuje się silniejszy - bo kobieta jest z natury na ogół słabsza fizycznie (lub za taką uchodzi i sama w to wierzy). Kobieta mająca dzieci jest wiecznie zagoniona i zmęczona, przez co łatwiej ją podporządkować. Matce zależy na dzieciach - ten fakt też jest wykorzystywany przez sprawcę. Często matki zgadzają się na wiele - bo czują się postawione przed wyborem: albo krzywdzę ciebie i siedzisz cicho albo skrzywdzę dzieci. Fakt, czy sprawca jest biologicznym rodzicem tych dzieci czy nie, często ma małe znaczenie. Sprawca nie szanuje ludzi ogólnie, pokrewieństwo nie ma tu większego znaczenia. Liczy się przewaga, jaką czuje sprawca nad słabszym od siebie człowiekiem.

Jak styropian na wszystkich ścianach
Sprawca izoluje ofiary od otoczenia - bo w głębi duszy czuje, że za oknem są silniejsi od niego i że może zostać potraktowany przez nich tak, jak do tej pory traktował słabszych. Izolowanie służy bezpieczeństwu sprawcy, daje mu poczucie, że to on w tych czterech ścianach ma władzę absolutną. Robi, co może, aby ofiara po wyjściu w domu, oczywiście jak najrzadszym, miała nadal zasznurowane usta. Jeśli ofiara jednak coś komuś powie, sprawca od razu zakazuje kontaktu albo pędzi zrobić ofierze fatalną opinię.

Pociąganie za sznurki przypięte do wszystkiego
Boi się także osób i instytucji stających w obronie ofiary. Wie, że każda ingerencja z zewnątrz może zakończyć jego wpływ na ofiary i dlatego ucieka się do wszelkich metod, aby przekonać ludzi z zewnątrz o swojej racji. Przykładem może być zachowanie sprawców w czasie interwencji policji po awanturze domowej. Sprawca używa wtedy wielu argumentów, często w następującej kolejności:
1. ma rację, robi słusznie - i zrobi wiele, żeby przekonać o tym funkcjonariuszy
2. ofiara jest wariatką,
3. to ofiara jest prawdziwym sprawcą,
4. on jest niewinny,
5. musi bronić siebie i dlatego wynikła awantura,
6. nic nie zrobił, ofierze się wydaje,
7. próbuje "zakumplować się" z interweniującymi, aby stanęli po jego stronie (odwołuje się do "męskiej solidarności", kpi z ofiary, itp.)
8. udaje potulnego, uprzejmego i rzeczowego przy osobach z zewnątrz a rozhisteryzowana tym oszukaństwem ofiara wychodzi na "wariata";

Sprytnie manipuluje uczuciami ofiary i jej podstawowymi lękami oraz potrzebami: nie dam pieniędzy, nie będziesz miała za co jeść i nakarmić dzieci, zabiorę dzieci bo jesteś złą matką, zabiorę ci dokumenty i będziesz nikim, wyrzucę cię z mieszkania, zabiorę ci wszystko, to wszystko jest moje nie twoje, nie masz żadnych praw.

Komunikuje całym sobą:

"Beze mnie jesteś nikim i musisz się zgadzać na wszystko, co mówię i robię".

Ten komunikat zniewala ofiarę. Odbiera siły do poszukiwania pomocy oraz resztki poczucia godności. A sprawcy właśnie o to chodzi - bo jego siła nie bazuje na prawdziwej sile, tylko na pozornej słabości ofiary. Sprawca staje się coraz silniejszy, bo to ofiara staje się coraz słabsza psychicznie. Dlatego tak bardzo sprawcy zależy na izolacji i podporządkowaniu ofiary - na tym opiera się jego poczucie wartości, siły i wszechmocy.

O smutnej przeszłości
Przemoc rodzi przemoc. Prawie wszyscy sprawcy przemocy w dzieciństwie i/lub młodości byli krzywdzeni, zaniedbywani, bici czy molestowani seksualnie. W pewnym sensie "oddają" to, co dostali jako słabsi i bezbronni. To powoduje, że portret sprawcy, gdy patrzy się na niego z boku, jest straszny, lecz także i potwornie smutny, bo wściekłe oczy i wrzaski oraz podniesione pięści skrywają w głębi małego, płaczącego, posiniaczonego i skrzywdzonego chłopca.

Ta smutna przeszłość nie zwalnia jednak nikogo z obowiązku panowania nad swoją agresją i emocjami. Niczego nie usprawiedliwia. Wiele osób doświadczyło w dzieciństwie wielkich krzywd, a mimo to szanują innych i siebie. To jest możliwe.

Powyższy opis zapewne nie ujmuje wszystkich cech sprawcy przemocy - bo każdy sprawca jest człowiekiem i ma swoje indywidualne, niepowtarzalne cechy. Nie wszystkie z wymienionych cech są konieczne, aby zostać sprawcą. Pamiętaj też, że nie każdy, kto ma takie cechy, bije bliskich i ubliża ludziom wokół siebie. Są osoby, które potrafią swoje wady i frustracje rozładować w inny sposób niż poprzez przemoc. To jest możliwe i warto nad tym pracować!

Paulina Chocholska,
psycholog, psychoterapeuta


czwartek, 3 cze 2010, 23:42

Dołączył(a): wtorek, 20 paź 2009, 19:47
Posty: 125
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Pewnie,że da się pracować,pod warunkiem,że się chce i myslę,że tu jest wic pogrzebany.Trzeba też widzieć swój problem albo dopuscić do siebie taką myśl,a z tym bywa różnie.Sprawca i ofiara tworzą pewnego rodzaju układ i ktos się musi z niego wyłamać...


niedziela, 6 cze 2010, 23:21
Zobacz profil
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Z tego co zauważyłam działąjąc na innym forum przemocowym oraz w realu.... dziewczyny mają niską samoocenę... ich prawie nie ma.... poddają się sprawcy.....
Często chcą cos zmienić i braknie siły..... a tak na prawdę brak chęci bo zmiany wiążą się z podjęciem działań, ze zmianą życia na inne .... wolą się trzymać tego co znają.... nawet jak żle.... to błędne koło wg mnie bo one krzyczą o inne zycie ale jednocześnie nie chcą działać....za dużo nowego.... dochodzi do tego " co ludzie powiedzą" i to jest koszmarne..... Ważniejsze jest co ludzie powiedzą niż własne zycie.......


środa, 9 cze 2010, 22:24

Dołączył(a): sobota, 13 lis 2010, 14:20
Posty: 73
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Często sprawcą przemocy jest teściowa/mamusia albo uczynna koleżanka.
Powtarzane mantry - bo "wszyscy mówią i wiedzą że on - na pewno cię zostawi, ciebie wszyscy zostawiają, wy się i tak pokłócicie, ten zarodnik - to określenia z własnego podwórka).
W końcu - wszyscy wiedzą lepiej. A skoro wszyscy wiedzą - to tak musi być. Opinia.
Nie jest też problemem rozwalić związek gdy się pożycie seksualne niezbyt układa.
W końcu skądś się biorą "lewe dzieci".
Choćby moje.
:idea:
Magda


wtorek, 16 lis 2010, 14:34
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 16 lis 2010, 09:36
Posty: 28
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Przemoc to nie tylko działanie które na pierwszy rzut oka jestszkodliwe fizycznie czy psychicznie To również wszystkie działania toksycznych matek i ojców, teściów, rodzeństwa. Mi niestety temat toksycznej matki nie jest obcy. Uważam że to też jest przemoc. Wszelkiego rodzaju szantaże emocjonalne, roszczeniowe podejście do wtrącania się w moje życie, próba podejmowania za mnie decyzji kiedy już mam sporo lat i dużo wiem o życiu, roszczeniowe podejście abym była na każde zawołanie. Wszystko albo wymuszane litością, groźbą, albo krzykiem. Każda metoda jest dobra aby dopiąć swego A wszystko to pod płaszczykiem - jestem matką, mam prawo, chcę dla Ciebie dobrze. Tylko dlaczego ja odczuwam to jako przemoc? To takie trochę duszenie w białych rękawiczkach. Rok temu odizolowałam się od mamy, wyprowadziłam się na swoje, ale chyba coś mi zostało. Czasem jeden jej telefon potrafi mnie totalnie wyprowadzić z równowagi. Czuję po prostu że taka relacja zatruwa mi życie. Wiem, że nie zmienię rodziny, mogę co najwyżej zmienić siebie i swoje reakcje.


piątek, 19 lis 2010, 15:07
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Pewnie, że to, o czym piszesz to też przemoc. Mówienie, że przemoc to tylko bicie byłoby zbyt dużym uproszczeniem...
Jestem zdania, że przemoc psychiczna boli tak samo, i tak samo zostaje w głowie jak ta fizyczna.

3maj się i powodzenia :)

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


piątek, 19 lis 2010, 15:12
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lis 2010, 14:20
Posty: 73
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Jest gorsza.
Często jej skutkiem bywa niezdolność szukania pomocy.
Dobrze wytresowana "ofiara" nie szuka pomocy w obawie przed niepowodzeniem i kolejną karą.
Albo ofiara jest już tak zmaltretowana, że zaczyna cierpieć na urojenia, wydaje jej się że "kocha" i broni agresora.
Pozdrawiam
Magda


piątek, 19 lis 2010, 22:19
Zobacz profil
Post Re: Portret psychologiczny sprawcy przemocy
Wg mnie przemoc psychiczna jest gorsza... zostaje na dłużej i sporo zmienia........Z biciem łatwiej sobie poradzić... i dojśc do ładu....bicie zostawia tylko siniaki i pamięć o wydarzeniu... przemoc psychiczna jest dotkliwsza, wpływa na całą masę procesów..........

Zgadzam się z Magdą w tym temacie... ofiara zaczyna bronić sprawcę...w iluś tam przypadkach
W innych znowu jest tak zaszczuta że przejmuje to co jej wmawia sprawca za prawdę..... jesteś nikim, nic nie umiesz, nie poradzisz sobie..... On jest wyrocznią i jakby guru.....bojąc się że jej sprzeciw spowoduje jego odejście bo przecież ona jest nikim i nic nie umie bez niego....Tu mamy jakiś rodzaj przeniesienie odpowiedzialności za swoje zycie wg mnie..... kobitka jako ona nie istnieje jest on i to co mówi... ona to przyjmuje jako prawdę....oddaje władzę nad sobą samą komuś innemu.
Piszę On sprawca Ona ofiara...............a to samo tyczy się mężczyzn w mniejszym stopniu niz kobiet ale dotyczy.... przemoc bywa używana przez obie strony.......Kobiety tez są sprawczyniami przemocy. Schemat ten sam.....


sobota, 20 lis 2010, 00:58
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 8 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL