Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest niedziela, 15 gru 2019, 08:01



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
"słodki uścisk..." 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): poniedziałek, 4 sty 2010, 14:18
Posty: 292
Post Re: "słodki uścisk..."
Kiedyś używałam dużo cukru do kawy czy herbaty- zaczęłam zmiejszać jej ilość po cwierć łyżeczki. Teraz w ogóle nie używam cukru, za to rozkoszuję sie prawdziwym smakiem tych napojów.
Uwielbiałam jeść czekoladę- stopniowo zastępowałam słodką gorzką- mozna dostać o różnym % zawartości kakao. 90% to stanowczo za gorzka, ale 80% mi smakuje, a wystarcza 1 kostka.
Może tędy droga? No i przekonanie, że szczuplejsza czuję się jednak lepiej :D


niedziela, 14 mar 2010, 12:24
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: "słodki uścisk..."
Uzmysłowiłam sobie właśnie, że miałam kilka takich okresów w życiu, gdy zjadałam ogromne ilości słodyczy. I elementem wspólnym dla tych okresów był fakt, że źle się wówczas odżywiałam. Brakowało mi składników odżywczych dostarczanych w postaci ciepłego obiadu, warzyw i owoców. Gdy wyjechałam pracować do Szkocji, oszczędzałam na porządnym jedzeniu, kupując najtańszy chleb i serki, za to ciasteczka były tanie jak barszcz. Efekt + 5 kg w 3 miesiące. Gdy tylko wróciłam do Polski wszystko się unormowało.

Najprostszym przepisem na niejedzenie słodyczy jest "nie kupować słodyczy". Zamiast tego, gdy mam ochotę cały czas coś przeżuwać, zaopatruję się we wszelką zieleninę oraz marchew (nie tylko od jedzenia), suszone owoce, pomidory suszone albo, gdy żal mi kasy, to po prostu świeże. Mam szczęście, bo jestem wyjątkowo roślinożerna. Gdy jestem gdzieś "w gościach", to nie jem ciast, za to zjadam wszelkie dekoracje: zieloną cebulkę, szczypiorek, nać pietruszki, sałatę, pora, jak królik.

Polecam mieszankę suszonych owoców - słodka, ale zdrowsza.


niedziela, 14 mar 2010, 17:13
Zobacz profil
Post Re: "słodki uścisk..."
U mnie słodkie rzeczy plus chipsy i wszystko co wysokokaloryczne to w zimie, pochłaniam ogromne ilości- wraz z obniżaniem temperatur, uzupełniam zapasy tłuszczu:)
A potem wiosna nadchodzi i warzywka owoce..... tłuszczyk znika do czerwca...:)


sobota, 15 maja 2010, 23:01

Dołączył(a): sobota, 7 sie 2010, 18:47
Posty: 104
Post Re: "słodki uścisk..."
Ja też mam problem ze słodkościami :) Tyle, że jadłabym je ciągle, nie tylko jak mi smutno... :crazy: Żeby zadbać o linię musiałam coś wymyślić i wymyśliłam :P Polecam pomidorki koktajlowe (takie jak jadła Violetta w "BrzydUli" - jeśli ktoś oglądał ;) ).
Myślę, że u mnie te słodycze to po prostu nawyk podjadania, a że słodycze są słodkie to chętniej się je podjada niż listki sałaty np :P Ale ale! Pomidorki koktajlowe też są słodkie :> Ja hoduję je na moim ogródku, mam ich bardzo dużo i często po nie sięgam jak robi mi się ochota na czekoladę. Niestety dla tych co nie mają ogródka, takie pomidorki są dosyć drogie w sklepach :( Wtedy polecam chrupać sobie ogóreczka, ma tylko 11 kalorii ;) można go pokroić na małe kawałeczki i wsypać je do miseczki. Wtedy się po coś sięga ręką i "mieli w paszczy" i czekolada idzie w odstawkę :)


poniedziałek, 9 sie 2010, 18:08
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: "słodki uścisk..."
albo marchewkę ;)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


poniedziałek, 9 sie 2010, 20:46
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 7 cze 2010, 00:12
Posty: 12
Post Re: "słodki uścisk..."
Dziewczyny ja też mam z tym problem :placz:
U mnie jest tak:słodycze, częste podjadanie a co najgorsze opychanie sie na noc. :sciana: Tumacze sobie że tak nie moge( ale wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej), że to już ostatni raz, że od jutra odstawiam słodkie więc dzisiaj moge zjeść 2 razy więcej na zapas bo to już ostatni raz a następnego dnia i tak to samo. :tak: Ale myśle, że to wynikania chyba z braku jakiegoś zajęcia i z nudów bo kiedy mąż jest w domu to tyle nie wcinam a jak jest na drugiej zmianie i jestem w domu sama do wieczora to wtedy się nudze i jem, powiedziałabym nawet, że pochłaniam ogromne ilosci jedzenia :sciana:
A jedzenie warzyw i owoców nic mi nie daje, bo je zjem, a po tym i tak sięgam po słodkie. To jest silniejsze ode mnie, bo ja ogólnie nie mam silnej woli. :placz: Nawet mąż sie dziwi ile ja jestem w stanie czasem wsunąć :crazy: co innego jak jade do Polski, zawsze tam troche zgubie bo nie czuje takiej potrzeby podjadania bo zawsze mam jakieś zajęcie i nigdy mi się nie nudzi :D


wtorek, 10 sie 2010, 01:34
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 7 sie 2010, 18:47
Posty: 104
Post Re: "słodki uścisk..."
Coś jeszcze przyszło mi do głowy - słodka, owocowa guma do żucia :) Można żuć tak długo, aż przestanie mieć smak, a potem wziąć nową.

Mi się czasem udawało dłużej nie jeść słodyczy i wtedy jakby mój organizm ich nie potrzebował ;) Ale jak tylko zaczęłam, np zjadłam jednego batonika to na drugi dzień znów mi się chciało i potem znowu itd...To jakieś uzależnienie chyba :P A na to p. Setman nie ma terapii? :crazy:


wtorek, 10 sie 2010, 10:58
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: "słodki uścisk..."
Madzia napisał(a):
Dziewczyny ja też mam z tym problem :placz:
U mnie jest tak:słodycze, częste podjadanie a co najgorsze opychanie sie na noc. :sciana: Tumacze sobie że tak nie moge( ale wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej), że to już ostatni raz, że od jutra odstawiam słodkie więc dzisiaj moge zjeść 2 razy więcej na zapas bo to już ostatni raz a następnego dnia i tak to samo. :tak: Ale myśle, że to wynikania chyba z braku jakiegoś zajęcia i z nudów bo kiedy mąż jest w domu to tyle nie wcinam a jak jest na drugiej zmianie i jestem w domu sama do wieczora to wtedy się nudze i jem, powiedziałabym nawet, że pochłaniam ogromne ilosci jedzenia :sciana:
A jedzenie warzyw i owoców nic mi nie daje, bo je zjem, a po tym i tak sięgam po słodkie. To jest silniejsze ode mnie, bo ja ogólnie nie mam silnej woli. :placz: Nawet mąż sie dziwi ile ja jestem w stanie czasem wsunąć :crazy: co innego jak jade do Polski, zawsze tam troche zgubie bo nie czuje takiej potrzeby podjadania bo zawsze mam jakieś zajęcie i nigdy mi się nie nudzi :D


A może by tak znaleźć sobie zajęcie?? Dlaczego siedzisz w domu, czekając na męża? Czemu się nudzisz? Czy potrzeba jedzenia dużej ilości słodyczy za granicą nie wynika czasem ze złej diety?

Byłam krótko w Szkocji. Jadłam jakiś szkocki syf i wcinałam codziennie paczkę ciastek, choć normalnie w Polsce nie jadam słodyczy. U mnie wynikało to po prostu z niedoboru wartościowego jedzenia, z oszczędności, z braku potraw, do których mój organizm przyzwyczaił się przez całe wcześniejsze życie.

Czy wiesz, że wmawiając sobie, że nie masz silnej woli, ów brak sama generujesz? Pielęgnując ten chory pogląd dajesz sobie cały czas usprawiedliwienie dla swojego łakomstwa. Popracuj nad zmianą tego poglądu na zdrowy. Możesz sobie pomoc, nie kupując słodyczy albo kupując takie, które Ci nie smakują :) Gdy jest się prawdziwie głodnym, zje się wszystko, wówczas wszystko smakuje. Gdy jedzenie jest kaprysem, szuka się tego, co jest wyjątkowo dla nas smaczne.


wtorek, 10 sie 2010, 14:33
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 00:52
Posty: 357
Post Re: "słodki uścisk..."
Obżeranie się słodyczami to takie samo uzależnienie, jak inne (np. narkotyki, kawa, nikotyna, alkohol itp.)Moim zdaniem, to wcale nie jest tak łatwo za pomocą silnej woli zwalczyć nałóg. A poza tym, jeśli się walczy, to się go tylko tłumi. Dlatego alkoholik np. do końca zycia nie może pić alkoholu, a palacz - nie może pozwolić sobie na zapalenie: nałóg jest nadal i tylko czeka na sprzyjającą sytuację, by się ujawnić, "zaatakować";
najważniejsze - wydaje mi się - to uświadomić sobie, czym jest ten nałóg, gdzie w nas jest, jak wygląda itd. Gdy człowiek parę takich pytań sobie zada - okazuje się, że nałogu po prostu nie ma, jest wymysłem umysłu (umysłu, którego też nie ma:). Bo nałóg ani nie ma kształtu, ani koloru, nie ma w ciele miejsca, gdzie by się umiejscawiał. Np. gdzie jest we mnie pragnienie jedzenia słodyczy (szukam tego miejsca w sobie i nie znajduję)itd. itp. Po takiej analizie mojego nałogu sięganie po czekoladę wydaje się być absurdalne. Bo po co to robić, skoro nałogu NIE MA, nie znalazłam go ani w ciele, ani w żadnym zakamarku swojego mózgu. Najważniejsze to pełna świadomość. Owszem, czasem sięgam, z przyzwyczajenia (czym jest z kolei przyzwyczajenie, jak wygląda, gdzie jest umiejscowione w ciele:)), ale - czynię to coraz rzadziej, bo z pełną świadomością szkodzić sobie sie nie da. :feminist:
:feminist:


środa, 11 sie 2010, 14:12
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 00:52
Posty: 357
Post Re: "słodki uścisk..."
ps jakiś zły emotikion wybrałam:) nie jestem feministką. To miało znaczyć: stop nałogom! :)


środa, 11 sie 2010, 14:14
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL