Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 6 gru 2019, 17:44



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
POCHWICA A PORÓD 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): piątek, 4 paź 2013, 22:04
Posty: 1
Post Re: POCHWICA A PORÓD
Witam serdecznie,
Ja rodziłam mając pochwicę. Badanie palcem miałam tylko przy przyjęciu na oddział, bo z góry "ustaliliśmy" z moim lekarzem prowadzącym cesarkę ze względu na złe ułożenie dzidziusia. Już na USG w szpitalu okazało się, że synek prawidłowo się odkręcił, ale cc i tak miałam :pardon:
W uzasadnieniu było: panicznie boi się porodu...
Nie wiem jak to kiedyś będzie przy drugim dziecku i całkowitym pozbyciu się pochwicy :niewiem:
Podziwiam te dziewczyny, które pomimo trudności decydują się na poród naturalny.

Pozdrawiam


piątek, 14 lis 2014, 09:59
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: POCHWICA A PORÓD
My już dwa dni po terminie i wciąż czekamy.

Na ten moment jestem po konsultacjach z położną, której ufam i której powiedziałam o pochwicy. Kobietka potwierdziła, że zdarzają się takie przypadki na sali porodowej i mimo wszystko daje rade rodzić dołem. W ramach przygotowania do porodu spotkałam się z nią kilka razy, by:

- poćwiczyć oddychanie i parcie,
- by omówić plan porodu (m.in. ograniczenie badania dopochwowego do niezbędnego minimum, a także by nikt inny mnie nie badał - chyba, że będzie konieczność konsultacji i prywatny pokój do porodu - jeśli da radę).
- "przećwiczyć" badanie, bo u mnie jest tak, że im bardziej nabieram zaufania do kogoś, to z każdym razem jest łatwiej.

Taka świadomość, że będę miała po swojej stronie kogoś zaufanego z personelu znacznie zwiększa komfort oczekiwania.

Zobaczymy jak wyjdzie w praktyce, więc trzymajcie kciuki :)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


piątek, 14 lis 2014, 19:01
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 24 lut 2012, 23:40
Posty: 40
Lokalizacja: Kalisz
Post Re: POCHWICA A PORÓD
Sunflower, trzymamy mocno kciuki za Ciebie i Kattę:)
przytulam :kiss:


piątek, 14 lis 2014, 19:21
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 8 sie 2014, 23:23
Posty: 12
Post Re: POCHWICA A PORÓD
Sunflower, trzymam kciuki! Jesteś silną babką, co już dawno wywnioskowałam po wpisach, więc na pewno dasz radę. Zazdroszczę i wspieram z całych sił :)


niedziela, 16 lis 2014, 10:18
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: POCHWICA A PORÓD
Witajcie!

Skoro już zrobiłam zamieszanie w tym wątku, i skoro już jestem PO, to wypada napisać kilka zdań podsumowania - może komuś (a wiem, że w drodze są kolejne setmanowe CUD-a :dance2: ) się przyda.

Wstępem, napiszę tylko, że:

- pierwszą ciąże miałam rozwiązaną cesarskim cięciem, ze względu na miednicowe ułożenie Dziecka, (nie ze względu na pochwicę) - to było pierwsze wskazanie do drugiego cc.

- konsultowałam poród z 4 ginekologami-położnikami - 3 z nich (faceci), zdecydowanie twierdzili, że raczej nie dam rady urodzić naturalnie, jedyna z nich Pani doktor stwierdziła, że można spróbować (jaki sprzyjający zbieg okoliczności, gdy okazało się, że akurat miała dyżur, gdy rodziłam; który to raz przekonuje się, że gdy się czegoś bardzo chce, to dobry Los sprzyja. A jeszcze miesiąc temu, byłam przekonana, że aby móc urodzić w sposób w jaki bym chciała to potrzebowałabym dobrej położnej, wyrozumiałego lekarza i osobnej sali - co wydawało się utopią, a jednak wszystko się ziściło :))

Te dwa aspekty miały zaważyć na decyzji o drugim cesarskim cięciu, ale im bliżej porodu, tym bardziej jakiś wewnętrzny głos/instynkt podpowiadał, by jednak próbować rodzić naturalnie.

I faktycznie, gdy się zaczęło, to miałam wewnętrzne silne przekonanie, że chcę rodzić jak najbardziej naturalnie i jak najbardziej świadomie. Cała akcja porodowa trwała 15 h i wg mojej położnej z 30-letnim stażem to był jeden z jej najtrudniejszych porodów w karierze (chyba coś w tym było, bo PO przychodziły inne położne i gratulowały postawy - bo podobno rzadko się zdarza, by kobieta po pierwsze cesarce rodziła naturalnie - nie wspominając już nawet pochwicy... :crazy:podobno miało się nie udać... :nono: )
I faza porodu trwała i trwała, bo ze względu na pierwszą cesarkę, nie mogłam mieć żadnej prowokacji porodu (oksytocyny, przebicia pęcherza, itp), a II faza była ciężka ze względu na "pochwiczańskie" mięśnie, które przez lata hodowania stworzyły dość silną barierę. Położna potraktowała je lidokainą, nie wiem czy to coś dało, ale Tośka dała radę :) Nie obyło się bez nacięcia, ale o tym wiedziałam już wcześniej i byłam przygotowana (faktycznie nie bolało).

Przy okazji pękła mi szyjka macicy, a łożysko nie chciało się urodzić, więc miałam je ręcznie usuwane, ale bez szczegółów, bo brzmi drastycznie, ale da się przeżyć. Nawet bez środków przeciwbólowych, których zdecydowanie odmawiałam w trakcie i po porodzie - bo jak niesie fama, ból porodowy jest specyficzny, ale do zniesienia i szybko się o nim zapomina :) A mam przekonanie (i teraz też doświadczenie), że bez środków zmieniających świadomość, dajemy sobie szanse kontrolowania bólu, naszych reakcji a potem parcia.

Samo doświadczenie porodu to kosmos - człowiek jest jakby w innym świecie, inaczej doświadcza czasu, przestrzeni i innych ludzi; zdarzają się dodatkowe (nie zawsze najprzyjemniejsze) niespodzianki w trakcie, to mimo wszystko wspominam je bardziej pozytywnie, niż negatywnie...

Podsumowując, na ten nasz mały sukces złożyło się kilka czynników:

- zaufana położna, z którą przygotowywałam się do porodu (spotkałyśmy się kilka razy, krótko przed terminem, by omówić cały poród, by poćwiczyć oddychanie, parcie...i badanie dopochwowe - ona uczyła się mnie, a ja jej :)) W trakcie, była krok przede mną - tłumaczyła co będzie się dziać w kolejnych etapach, podpowiadała co mogę robić, by łagodzić ból, a nawet przypominała o siusianiu ;) Pilnowała też, by ograniczać badana dopochwowe, minimalizować ingerencje medyczne i ...obecność innych osób na porodówce. Włączyła muzykę i przygasiła światła, dając tym wszystkim maksimum możliwej intymności i poczucia bezpieczeństwa.

- poczucie pokoju - wewnętrznego i spokoju zewnętrznego ... i pewności, z chcę i dam radę...

- świadome skupienie na prawidłowym oddychaniu (a potem parciu), by cały czas dotleniać Maluszka (ale żeby się nie przewentylować)...

- wsparcie Męża, który dzielnie mi towarzyszył od początku do końca...

- rozmowy z mądrymi Kobietkami (Pochwiczankami i nie tylko) przed porodem o porodzie, które nie traumatyzują zbędnie swoich doświadczeń. Miałam szczęście usłyszeć wiele pomocnych rad, więc czerpałam to co dobre, co bardzo pomogło nastawić się na to co mnie czekało. Dzięki Katto, Vero, Kostko.

- trochę też czytałam na temat porodu:
- Narodziny bez przemocy http://www.mamania.pl/ksiazki/narodziny-bez-przemocy,27
- Odkrywam macierzyństwo http://lubimyczytac.pl/ksiazka/16305/od ... ierzynstwo
- Więź daje siłę http://lubimyczytac.pl/ksiazka/113405/wiez-daje-sile
- W głębi kontinuum http://lubimyczytac.pl/ksiazka/86714/w-glebi-kontinuum

do czytania polecam też stronę Fundacji rodzić po ludzku : http://www.rodzicpoludzku.pl -/index.php - można poczytać o swoich prawach, o szpitalach, o przygotowaniu do porodu, czy stworzyć swój plan porodu.


Na koniec jeszcze... wiele osób pyta co lepsze czy poród siłami natury czy cesarka...więc pod względem fizycznym oba są trudne (sama cesarka nie boli, ale ja długo dochodziłam po niej do siebie - co miało swój wpływ na moje poczucie kompetencji w radzeniu sobie z noworodkiem i trudności z karmieniem. Naturalny poród w trakcie jest trudny, ale już 2 godziny po śmigałam po korytarzu i mogłam ogarnąć Dziecko i siebie).
Jednak dla mnie osobiście, drugi poród wspominam lepiej - z mniejszym lękiem, bardziej świadomie. Dzięki niemu czuję się spełniona, jakbym odnalazła cząstkę dzikiej kobiecości, której brakowało mi do poczucia pewności siebie. Wydaje mi się, że to, że mogłam bardzo szybko zając się Maluszkiem, wpłynęło pozytywnie na budowanie więzi (Dziecko jest Aniołkiem - je i śpi, jakby chciało wynagrodzić trudy porodu, a z drugiej strony wyczuwając, że Matka wie co robi:) Amen.

Za wszystkie przyszłe i oczekujące Mamy trzymam kciuki za piękne przygotowania do Rodzicielstwa. A Rodzicom dużo Radości i ...snu... :heart:

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


sobota, 29 lis 2014, 23:40
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL