Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 5 cze 2020, 18:59



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Kolejna historia... Moja historia 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 14 gru 2011, 04:14
Posty: 175
Lokalizacja: UK
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Patusia, po drugiejs stronie jest CUDownie :) Sama wkrótce się przekonasz jak fajny jest ten zsetmanizowany Świat! :)


piątek, 15 sie 2014, 14:57
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 8 sie 2014, 23:23
Posty: 12
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
hej dziewczyny, czuję się strasznie... nie mam motywacji :( tak bardzo chciałabym rozpocząć współżycie, dać mojemu mężowi to, na co zasługuje...mieć dziecko... ale ilekroć ćwiczę z dildo, to czuję lekkie upokorzenie. i to mnie potem znowu blokuje na kilka dni... w dodatku szybko się zniechęcam, jeden dildos wchodzi już cały i to mnie ogromnie cieszy, ale drugi, większy, za cholerę nie chce wejść :( i to mnie znowu demotywuje... błagam, powiedzcie coś żeby mnie zmotywować. dodam jeszcze, że odkąd zarejestrowałam się na tym forum i poczytałam o Waszych historiach, tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że mogę to pokonać i zaczęłam treningi z dildem. więc wierzę, że jestem o krok bliżej, ale potrzebuję chyba poklepania po plecach... :(


środa, 5 lis 2014, 22:08
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Cześć Patusiu :)

Myślę, że każda z nas przechodziła 'cięższe' momenty, gdy się już nie chciało, gdy za bardzo się chciało, a tym samym cel rósł do rangi 'musieć', co zamiast popychać do przodu - blokowało. Powiem krótko - nie od razu Rzym zbudowano. ;-)

patusia napisał(a):
tak bardzo chciałabym rozpocząć współżycie, dać mojemu mężowi to, na co zasługuje


Czytając powyższe Twoje słowa w mej głowie rodzą się pytania:

Czy cel chcesz osiągnąć dla siebie, czy dla męża??
Po co chcesz w ogóle uprawiać seks z mężem?
Na co Ty zasługujesz? Na co sobie pozwalasz?
Czy pozwalasz sobie głaskać, dotykać się z czułością? Czy pozwalasz utulić swoje 'wewnętrzne dziecko'? Czy pozwalasz sobie na przyjemności?Czy na przyjemności 'musisz' sobie zasłużyć? itd.

:friends: :friends: :friends:
patusia napisał(a):
ilekroć ćwiczę z dildo, to czuję lekkie upokorzenie.


To może zamiast dildo użyj marchewki - będzie weselej :happy: A potem można zjeść zdrowe warzywko :mniam:
Czy wkładanie parówki do ust jest upokarzające?

Odpowiadając na Twoje pytanie:

Ty jesteś osobą, która może się zmotywować, nikt nie jest w stanie tego zrobić za Ciebie.
Warto porozmawiać szczerze ze sobą - czego NA PRAWDĘ CHCĘ, do CZEGO DĄŻĘ, PO CO to robię. CZY to czego chcę wypływa z moich pragnień, czy może chorych przekonań? Czy ROBIĘ coś dla SIEBIE, czy tylko dla INNYCH? Pewnie pytań jest sporo.

Dla mnie szukanie odpowiedzi na powyższe pytania stawało się najciekawszą przygodą, czasem niełatwą, gdyż niejednokrotnie trudno było mi przyznać się przed samą sobą do pewnych myśli, pragnień, ograniczeń. Nie wspominając już o tym, że wiele z przekonań zapuściło tak silne korzenie, że w pierwszym oglądzie, nawet drugim, trzecim wydawały się moimi. Podkreślam - tylko się WYDAWAŁO. Dopiero spojrzenie z zupełnie innej perspektywy, czasem z pozoru nawet dziwacznej, pomogło mi dostrzec 'chwasty'.

Nie wiem na ile będzie Ci bliskie poniższe porównanie, ale spróbuję...

Rolnik, który zauważy na swoim polu chwasty, próbuje je usunąć. Często na wiele sposobów, wyrywa, opryskuje (jednym preparatem, drugim), a nawet po tak skrupulatnych czynnościach uporczywy chwast okaże się silniejszy - Wyrasta na nowo, lub wiatr zdążył zanieść nasionko w zupełnie inne miejsce i niepostrzeżenie zaczyna kiełkować.
Krótko i na temat - odchwaszczanie do łatwych nie należy. I raz oczyszczane pole nie jest gwarantem tego, iż za jakiś czas owe nieznośnie roślinki się nie pojawią, w takiej czy innej odmianie.
Zmierzając do meritum - dokładnie tak samo jest z naszymi chorymi myślami, przekonaniami, nawykami, przyzwyczajeniami, sposobami na życie, mechanizmami itd. Warto korzystać z wielu sposobów...
Warto często chodzić na swoje 'pole'
Warto pamiętać, że nawet jeśli wyrwie się chwast, to może zostać jakaś jego cząstka korzenia i wyrośnie na nowo...

Nasze życie ewaluuje i to co było dobre dziś, niekonieczne będzie dobrym jutro :/ :pardon:


:)

patusia napisał(a):
dodam jeszcze, że odkąd zarejestrowałam się na tym forum i poczytałam o Waszych historiach, tak naprawdę zdałam sobie sprawę, że mogę to pokonać i zaczęłam treningi z dildem


Czy korzystasz z pomocy psychologa? Czy Twoja terapia obejmuje tylko ćwiczenia z dildem i podczytywanie jakże cennych rad na forum???

Nie wiem, czy moje słowa w czymś Ci pomogą, ale dodam jedno, jeśli tylko zechcesz, jeśli to będzie Twój czas - DASZ RADĘ!!! :superman: :superman: :superman:
Bo DAĆ RADĘ to DAĆ POMYSŁ ....i sprawdzać, jeśli ten okaże się nieskutecznym, to warto DAĆ KOLEJNY POMYSŁ :)
Nie warto się spinać, że coś 'muszę', 'już muszę'....WYLUZUJ :crazy: :crazy: :crazy:
Podejdź do życia (jak i wkładania marchewki ;p) z ciekawością, dorzuć ogromną szczyptę humoru, a zobaczysz, że wówczas wiele spraw, które dziś uważałaś za problematyczne okaże się banalnymi :)

Nie wspominając o tym, że często pozorny przestój w terapii staje się najbardziej odkrywczym i rozwojowym. Masz teraz szansę, którą możesz wykorzystać dla siebie, poznaj swoje potrzeby, pragnienia. Po prostu poznawaj siebie - PRAWDZIWĄ:)

Polecam również spotkanie z jakąś dziewczyną (prochowiczanką, bądź ex) w realu, to zawsze dodaje 'ogromnego pozytywnego kopa', reszta jak wspominałam zależy do Ciebie :) :tak: (Skąd jesteś?)

Polecam również korespondencję na priv, czasem łatwiej pisze się z kimś indywidualnie, niż na forum! :tak:

Ściskam serdecznie :friends:

:)

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


czwartek, 6 lis 2014, 10:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 19 wrz 2011, 01:58
Posty: 66
Lokalizacja: Toruń/Rypin
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Zgodzę się z marianką, że przy ćwiczeniach najważniejszy jest luz i humor. Nie przejmować się jeśli nie wychodzi, a następnym razem postępy Cie zaskoczą :) wiem to po sobie, kiedy czułam się zażenowana marchewkami, mój partner rzeźbił z nich peniski i rozśmieszał mnie do łez. Także powtarzam jeszcze raz, przede wszystkim luz i nic na siłę - na pewno nie z nastawieniem "bo muszę, bo już długo ćwiczę". Jak zmienisz podejście, postępy będą szły bardzo szybko :) trzymam kciuki i powodzenia :)


piątek, 7 lis 2014, 14:37
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 15 cze 2013, 16:30
Posty: 28
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Ja również zgadzam się z marianką i dziękuję, że nam wszystkim przypomniałaś, że chwasty zawsze powrócą, jeśli tylko sami nie zadbamy, by ich nie było :!:
Patusiu zadbaj o siebie :!: Odpowiedz sobie na pytania o swoje potrzeby i pragnienia. To nieprawda czego nas uczą, że nie można być egoistą i trzeba przede wszystkim dbać o innych. Jeśli Twój mąż na coś zasługuje, to przede wszystkim na to, by mieć szczęśliwą żonę, ale tylko Ty możesz sobie, jemu i całemu światu powiedzieć, co Cię uszczęśliwia. Tylko Ty znasz odpowiedzi na wszystkie te pytania. I dopóki nie zadbasz o własne szczęście, nie uszczęśliwisz też innych :!:
Ja też kiedyś myślałam, że mam świętego męża męczennika, który męczy się z tak wybrakowanym egzemplarzem, jak ja. Ale to był strasznie słaby obraz, a męczeństwo nie jest w tym przypadku żadną pozytywną cechą. Razem stworzyliśmy więc nowy obraz, w którym wciąż odkrywamy, jak bardzo jesteśmy pozytywni i na jak wiele nas stać :good:
I nie wiem jak Ty, ale ja w terapii też bardzo potrzebowałam, żeby i on się wykazał. Żeby mnie właśnie rozśmieszał, zaskakiwał, dopieszczał... Bo to naprawdę fantastyczna przygoda, a nie jakaś kara i męka. Próbuj! Odkrywaj! Ciesz się z każdego sukcesu, ale i trudności, bo one pozwalają odkryć jeszcze więcej! I zobaczysz jaka będziesz z siebie dumna, kiedy je pokonasz :superman: I tego właśnie Ci życzę :!:


piątek, 7 lis 2014, 16:17
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Hej patusia...

... z ćwiczeniami jest jak z wędrówką po górach - czasem wchodzimy na szczyt i czujemy, że możemy wszystko, a czasem jesteśmy w dolinie, z poczuciem, że COŚ nie pozwala nam zrobić kolejnego kroku do upragnionego Celu...

...więc czasem jak to w wędrówce, warto się zatrzymać - zobaczyć co takiego dzieje się dookoła (bo może jakieś ważne sprawy-zawodowe, rodzinne itp- zaprzątają głowę i trzeba je sobie poukładać)....zobaczyć w głąb siebie (o czym i jak myślę, czy nie trzeba tych myśli "uczesać")...a czasem po prostu trzeba odpocząć - odpuścić, rozejrzeć się za tym co pozytywne, co sprawia przyjemność, cieszyć się tym co JEST, tu i teraz, tym co już w terapii osiągnęłaś...

Wszystkimi kończynami też podpisuje się pod powyższymi postami - zwłaszcza, byś sobie przypomniała, PO CO to wszystko? dla Kogo?

patusiu - klepię po plechach (a propos, może zamiast klepania to masaż mężowski dobrze by zrobił :))

Trzymam kciuki za dalsze postępy, w końcu długie, jesienne wieczory mogą sprzyjać ... :) :drinks:

Sun


ps. w trakcie ćwiczeń też miałam kilkunastodniową blokadę, nie mogłam przekroczyć jakiegoś obwodu marchewki, z każdym dniem było gorzej, bo zabierając się do ćwiczeń "z góry" zakładałam, że nie wyjdzie/a raczej, że nie wejdzie. I otóż pewnego wieczoru, mój mąż, którego zadaniem było obieranie, rzeźbienie i celowanie z rozmiarem marchewki, pomylił się całkiem sporo - do dziś nie wiem czy specjalnie czy nie, ale powiedział, że rozmiar był mniejszy niż faktycznie, o czym przekonałam się po ćwiczeniach, gdy okazało się, że nieświadomie właśnie udało się nadrobić kilkanaście dni ćwiczeń (in plus:)...

Także, głowa do góry, dilda i marchewki do przodu - CHCĄCYM - Los sprzyja, czasem w najmniej oczekiwany sposób :)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


sobota, 8 lis 2014, 08:07
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
patusia napisał(a):
jeden dildos wchodzi już cały i to mnie ogromnie cieszy, ale drugi, większy, za cholerę nie chce wejść :( i to mnie znowu demotywuje... błagam, powiedzcie coś żeby mnie zmotywować.


Patusia, jeśli przyjrzysz się uważnie swojemu wpisowi, a potem swoim dilatorom, to z szybko odkryjesz taką przyczynę swojego niepowodzenia, którą możesz bardzo łatwo pokonać.

Zmierz obwód dilatora, który wchodzi i tego, który wejść nie może. Przyjmij, że ta różnica, którą chcesz pokonać za jednym zamachem jest po prostu za duża. Aby gładko przejść przez rozszerzenie pochwy, warto podejść do tego jak do każdego innego zagadnienia pielęgnacji ciała: małymi kroczkami do celu. Ten proces, rozszerzania, to proces równowagowy, a nie przemiana fazowa. Łatwo ściąć włosy, łatwo, choć drogo, dokleić włosy, ale gdy rosną same, to odrastają komórka po komórce, a nie od razu 3 cm. Jeśli rozciąganie pochwy ma być bezbolesne i w miarę przyjemne, powinno być prowadzone małymi kroczkami, takimi, jakie Twój organizm Ci dyktuje. Skoro duży dilator nie wchodzi, to znaczy, że jeszcze na niego za wcześnie.

Metoda wspomnianej marchewki charakteryzuje się tym, że skoki w obwodach można ograniczyć do minimum, np. do 1 mm dziennie. Gdy tak będziesz zwiększać stopień trudności ćwiczeń, nawet nie poczujesz tych zmian.

Zachęcam do traktowania pochwy jak każdej innej części ciała. Skoro dbamy o zęby, o cerę, włosy, czasami się odchudzamy, chodzimy na siłownię, biegamy, to możemy podejść podobnie do naszych narządów rodnych. Po prostu trenujemy je i pielęgnujemy. Dla dobrego samopoczucia, dla endorfin, dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Tu nie ma miejsca na zażenowanie. Czy dbanie o siebie jest upokarzające?

Kolejna kwestia jest taka, że pochwica to problem złożony, zaciskanie mięśni pochwy jest skutkiem, a nie przyczyną. Warto wspomóc się terapią, stąd zachęty do tego, by skontaktować się z Andrzejem. Możesz wybrać się na szkolenie, których Andrzej ma kilka w programie. Może to być kontakt jeden na jeden.

Stawiaj sobie takie cele, które możesz zrealizować. Ja chciałabym kiedyś przebiec maraton. Ale chyba Cię nie zdziwi, jak napiszę, że trening zaczynam od kilku kilometrów :)


sobota, 8 lis 2014, 13:48
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 8 sie 2014, 23:23
Posty: 12
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Dziewczyny kochane, dziękuje Wam za wsparcie, to naprawdę dużo dla mnie znaczy. Mam nadzieję, ze jak już będę po lepszej stronie mocy, też będę mogła chociaż jednej pochwiczce pomóc tak jak teraz Wy pomagacie mnie.

Co do terapeuty - na razie nie zdecydowałam się. Próbuję sama być sobie psychologiem i nawet mi to wychodzi. :) Podczas ćwiczeń, kiedy naprawdę czuję że jestem spięta mówię sobie: dziewczyno, wyluzuj, nic złego się nie dzieje, rozluźnij się. I na razie pomaga, są postępy. Chociaż ja jestem z tych, co by chciały od razu wszystko osiągnąć :P I niekiedy mnie to frustruje. Ale potem znowu się karcę i staram się podchodzić do tego z pokorą. Uda się.

Muszę się też pochwalić, że ten jeden dildos, który nie chciał wejść, ostatnio wszedł troszeczkę :) To mój mały sukces i od razu dostałam kopa do działania! Z tymi marchewami to nie do końca jestem przekonana - one mają być obrane, surowe? Na pewno zgłoszę się do Andrzeja jeśli będzie taka potrzeba, ale póki co jakoś małymi krokami sobie radzę.

Bywają chwile załamki, ale ostatnio dostałam ogromnego kopa. Wiem, że jak mi się uda, to uda się każdemu, bo jestem chyba opornym przypadkiem. :>

Jak długo trwała Wasza terapia? Od zdiagnozowania, podjęcia decyzji i ćwiczeniach, aż do momentu jak się udało z partnerami? Nie mam zamiaru porównywać, bo wiem że to jest bardzo indywidualna kwestia, ale chciałabym wiedzieć :)

Aaaa i jestem z Poznania jakby co :)


wtorek, 11 lis 2014, 21:12
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
Ja obierałam na gładziutko, na końcu zaokrąglałam w anatomiczny kształt, wyparzałam i trzymałam w ciepłej wodzie tak długo, żeby była ciepła podczas ćwiczeń. A że musiałam używać dużo lubrykanta i miałam problemy zdrowotne, to zawsze dodatkowo wkładałam marchew w gumkę. Ot cała filozofia. Sporo zamieszania, ale bardziej ekonomicznie się już chyba nie da.

Te dziewczyny, które ćwiczyły regularnie, zwiększając o 1 mm dziennie obwód, mierzyły obwód wystruganej marchewki w najszerszym jej miejscu centymetrem krawieckim.


wtorek, 11 lis 2014, 21:50
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 22 sie 2011, 14:11
Posty: 249
Lokalizacja: Katowice
Post Re: Kolejna historia... Moja historia
patusia,ja karotek nie obieram,wrzucam je na chwilkę do wrzątku aby wyparzyć i rozgrzać.Jedynie staram się pozbywać nierówności,wypukłości bo tak mi łatwiej.Używam dużej ilości żelu,bez prezerwatywy,bo tak wolę :D .Świetnie,że radzisz sobie z ćwiczeniami sama,choć uważam,że w terapii nie chodzi tylko o wkładanie marchewek do cipki :P ,ale i o zmianę sposobu myślenia,a właściwie to głównie o to,bo ja nie dałabym rady włożyć nawet najmniejszej marcheweczki bez pomocy Andrzeja i innych pochwiczanek.Ja też mierzę karotkę w najszerszym miejscu centymetrem krawieckim,dziennie robię zapiski,choć staram się nie skupiać zbytnio na cm,zazwyczaj wybieram karotki na oko,a mierzę dopiero po ćwiczeniach.Skupiając się i myśląc o danym obwodzie stanęłam w miejscu i od jakiegoś czasu udaje się z tym samym obwodem i ani mm dalej.Kilka dni temu nie zmierzyłam karotki przed ćwiczeniami,a dopiero po i miałam miłą niespodziankę :D


środa, 12 lis 2014, 12:59
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL