Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 9 gru 2019, 11:34



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Moja przygoda z pochwicą 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): poniedziałek, 3 lut 2014, 13:43
Posty: 4
Post Moja przygoda z pochwicą
Witam wszystkie pochwiczanki;)
Chciałabym podzielić się moją przygodą w walce z pochwicą, chodź jest ona trudna.
Mam 25 lat i pierwszy raz zaczęło mi na kimś zależeć, postanowiłam się przełamać, próbować.
Jestem osobą po dwukrotnym molestowaniu. Pierwsze w wieku 14 lat gdzieś głęboko ukryłam w środku, drugie- w wieku 23 lat spowodowało moją niechęć do facetów, mówienie jak bardzo ich nienawidzę.A mimo to stało się- poznałam go, zaczęło mi zależeć, uznałam, że z nim mogłabym spróbować więcej.
Od zawsze miałam problemy z użyciem nawet tampona- wszycy się ze mnie śmiali kiedy płakam po każdej nieudolnej próbie zastosowania go.
Przyszedł czas kiedy napiłam się i uznałam że spróbuję przeżyć swój 1szy raz z wybrankiem.
Całą noc próbowaliśmy, uznał że coś jest nie tak, więc powiedziałam mu, że nie chce się tak bawić, żeby wcisną mnie na siłę na siebie. Zrobił tak- wszedł kawałek, a ja zaczęłam silnie krwawić i trwało to przez 7 dni. Po tym wszystkim rozpoczęły się kolejne próby. Po 2 miesiącach bezskutecznej próby wspolzycia,postanowiłam że udzielę się rady seksuologa-ginekologa. Zacisk był tak silny, że nie była w stanie włożyć palca. Stwierdzenie- pochwica. Ucieszyłam się, bo wiedziałam, że nie jestem "tam" niedorozwinięta i że będę w stanie walczyć i jeszcze cieszyć się z seksu. Zostałam skierowana na terapię, zaczęłam zażywać leki rozkurczowe i silnie uspokajające, psychologa mimo to omijalam. Po kolejnych 2 miesięcznych próbach( wiedziałam ze nie powinnam, zakaz seksuologa który stwierdził, że na siłe wszystko się wepchnie ale będzie to związane z silnym bólem dla mnie) w koncu udało się poraz kolejny wsadzić członka po godzinnej próbie, mimo że mnie wykręcało, że czułam, jakby chciał mnie ktoś rozerwać od środka, krwawiłam, płakałam przy każdej kolejnej próbie.
Wysłano mnie na wykluczenie wad anatomicznych. Wizyta u ginekologa- badanie na znieczuleniu przy użyciu wzierniku dla dzieci. Brak wad, stwierdzenie, że bez psychologa sobie nie poradzę , mam za silny zacisk, i za mocne mięśnie kegla które w tym przypadku nie są pozytywem. Zaciska mi się wszystko,mięśnie brzucha, ud. Pani korzystając z okazji uznała, że zrobi mi również cytologię, jeśli udało jej się włożyć wziernik. Wyszłam i po badaniu płakałam 2 dni. Uznałam że już nigdy ginekologa nie odwiedzę- cóż za moje zdziwienie było kiedy po 2 tygodniach zazdzwonili do mnie, że mam się wstawić bo mam złe wyniki. Zostałam skierowana do ginekologa-onkologa,który również miał pacjentki z pochwicą, wykonał zabieg usunięcia dysplazji w sposób podobny do 1szego ginekologa, i uznał, że moją pochwicę wyleczę zapewne dopiero wtedy jak zdecyduje sie urodzić i trochę mnie tam dziecko rozszeży. Nie zgodziłam się z tym stwierdzeniem, zwłaszcza, żee pochwica ma u mnie podłoże psychologiczne. Wciąz próbuję sypiać ze swoim facetem, po lekach a często też i po alkoholu, co również nie jest dobrym rozwiązaniem, za każdym razem wiąże się to dla mnie z silnym, przerażającym bólem i stresem.
Facet zmienił już swoje podejście. Najpierw się unosił, krzyczał, przez co ja coraz bardziej się odsuwałam i zaciskałam. Teraz już sobie żartuje, pyta się czemu nie chcę go wposcic, ze on mi krzywdy nie zrobi. Są czasem o to zgrzyty mniejsze i większe, zwlaszcza jak uda mu się trochę wejsc a ja z bolu zaciskam się coraz bardziej i go wypycham, a mimo to pozwalam na kolejne próby.Zdarzyło się, że pozwoliłam dojśc do konca facetowi, z zacisniętymi ustami z bolu i ze lzami w oczach. Sam uznał, że sex go nie cieszy, bo nie polega na tym, że on dochodzi a ja się skręcam z bólu i płaczę. Robię coś wbrew zakazom lekarzy, bym nie probowala bo przez bol będzie to przynosilo odwrotny skutek w leczeniu.
I teraz mam do was drogie pochwiczanki pytanie.

Jak się przekonać i poradzić sobie z niechęcią do palca ( raz się zgodziłam i ból byl taki sam jak przy probach wspolzycia) i z niechecią do dotyku tam? Niestety tak mi przeszlosc siadła na głowę, że chodzbym chciała to zmienić nie potrafię. Chłopak cały czas namawia mnie żebyśmy spróbowali z czymś mniejszym, potem brali się za sex, a ja chodz próbuje mnie przyzwyczaić nawet do dotyku tam ręką, zaciskam się od razu i zaczynam płakać.
Dodam,że nie próbujemy wspolzyc obecnie każdego dnia, zdarza się to rzadko, skupiamy się na przytulaniu, na poznawaniu siebie, na sprawdzaniu co danej osobie sprawia przyjemność, po prostu dotyk. Zastępstwem sexu jest u nas po prostu inna forma aktu, kiedy facet sobie wyobraża że z nim sypiam,bosam nie chce narażać mnie na tak silny ból i mu samemu sex już nie sprawia przyjemności, czy frajdy, bo wie że druga strona cierpi.

Naprawdę próbuję z tym walczyć, chciałabym cieszyć się sexem ze swoim mężczyzną, odczuwać przyjemność, ba, nawet nie o odczuwanie przyjemności chodzi, a brak odczuwania tak silnego bólu. Jest mi naprawdę ciężko.


poniedziałek, 3 lut 2014, 15:42
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 27 gru 2010, 12:27
Posty: 174
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
Mala - próbując na siłę robicie krzywdę Wam obojgu. Wiesz, jest takie powiedzenie, że jak jedna osoba mówi Ci że jesteś osioł, to zignoruj, ale jak trzy - to kup sobie siano.
Piszesz, że wszyscy wokół mówią Ci żeby nie próbować na siłę...

Forum to świetne miejsce, żeby dostać trochę wsparcia, poradzić się, powymieniać doświadczeniami. Ale, niestety (lub stety ;)), psychoterapii nie zastąpi. Tabletki na uspokojenie też nie.
Trzymaj się i powodzenia
Smutna ta Twoja historia


poniedziałek, 3 lut 2014, 21:03
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 15 cze 2013, 16:30
Posty: 28
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
Witaj Mala! Zgadzam się, że smutna ta Twoja historia, choć tak naprawdę to każda tutaj z nas ma za sobą swoją własną niepowtarzalną smutną historię. Ale i swój wielki happy end - i myślę, że to jest teraz dla Ciebie najważniejsza i najlepsza wiadomość! Nie liczyłabym jednak, że to się stanie samo - przynajmniej u mnie się nie stało, choć próbowaliśmy i czekaliśmy kilka lat ;) Jeśli więc miałabym Ci coś doradzić, to nie zwlekanie, przyjrzenie się sobie pod okiem Andrzeja i docenienie oraz zaufanie Twojej najlepszej ekspertce, czyli sobie! Nadchodzi Twój czas! I tego Ci życzę!


poniedziałek, 3 lut 2014, 23:53
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 3 lut 2014, 13:43
Posty: 4
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
Dzięki Wielkie dziewczyny za odpowiedzi;)
Zdaję sobie sprawę, że terapia jest u mnie niezbędna i raczej z nią zwlekać nie będę dluzej.
Jesli chodzi o stosunki, o próby to obecnie zdarza się to raz na miesiąc, więc częstotliwość zmniejszyłam i wiem, że powinnam wykluczyć to całkowicie.Robię to bo mi na moim facecie mocno zależy i jestem w stanie znosić tak silny bol by poczuć tą bliskość. Ale zdaje sobie sprawę ze tak naprawdę oddala mnie to od wyleczenia, nie przybliża.
Jedyne co się w moim przypadku zmieniło to duże zaufanie faceta, którego nie było na początku, brak trzęsących się nóg, brak tego wstydu który był na początku związku. A i podejście faceta kiedy zdał sobie sprawę jakie to jest dla mnie ciężkie zmieniło się o 180 stopni.
I teraz już czekam tylko na rozpoczęcie terapii i happy end!:) Ktory u każdej prędzej, czy pozniej przyjdzie!:)

Dzięki jeszcze raz za slowa otuchy!:) :D


wtorek, 4 lut 2014, 00:55
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 22 sie 2011, 14:11
Posty: 249
Lokalizacja: Katowice
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
Mala 24,życzę powodzenia,wytrwałości w terapii.Na pewno Ci się uda prędzej czy później,3mam kciuki! :kiss:


wtorek, 4 lut 2014, 11:23
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 14 gru 2011, 04:14
Posty: 175
Lokalizacja: UK
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
A już myślałam, że nie ma pochwiczanek :szuka: i zabraknie Andrzejowi "pacjentek" aż w końcu pojawiłaś się Ty, Mala24! :) :happy:

Przed Tobą wspaniała przygoda i wiele zaskakujących zmian! Super, że zdecydowałaś się na "terapię", nie zwlekaj!

Piszesz, że jesteś w stanie wytrzymać ból bo zależy Ci na Twoim partnerze i chcesz czuć bliskość. W ten sposób to raczej pielęgnujesz tylko ból i nieprzyjemne doznania :feminist: Czy warto robić coś na siłę? Co pamiętasz po takich "zbliżeniach" - ból czy rozkosz?

Pozwól sobie na zmiany, oddkrywanie siebie, szczęścia i radości życia, które z pewnością wniesiesz do Waszego związku :happy:

Co do paluszków to ja zaczęłam od poznania się ze swoją myszką zanim zaczęłam jakiekolwiek próby, a potem po milimetrze, centymetrze... I tak wraz z odkrywaniem swojej dziurki odkrywałam nowy, szczęśliwy świat wokół mnie czego życzę i Tobie! :friends:


środa, 5 lut 2014, 00:22
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 22 sie 2011, 14:11
Posty: 249
Lokalizacja: Katowice
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
[quote="Niezapominajka"]A już myślałam, że nie ma pochwiczanek :szuka: i zabraknie Andrzejowi "pacjentek" też tak myślałam :P ,bo na forum taka cisza ostatnio :/


czwartek, 6 lut 2014, 11:33
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 3 lut 2014, 13:43
Posty: 4
Post Re: Moja przygoda z pochwicą
Dzięki Wielkie dziewczyny za słowa wsparcia!:)
Wiem, że muszę się w końcu przełamać do palca-jeśli o to chodzi, to wolę żeby robił to partner, sama nie dałabym rady;)
Co do terapi to mam w planach zapisać się na dniach- już wiem, że bez niej sama sobie nie dam rady, mimo że walcze i będę walczyć:) :cool:
Nie chcę zbliżeń kojarzyć tylko z silnym bólem;)
Chcę by przynosiły radość naszej dójce:)


czwartek, 6 lut 2014, 16:23
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL