Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 16 gru 2019, 14:48



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Moja historia. Pomóżcie... 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): poniedziałek, 28 paź 2013, 11:49
Posty: 13
Post Moja historia. Pomóżcie...
Dziewczyny, jesteście moją ostatnią nadzieją... Miałam pochwicę. Dowiedziałam się o tym od któregoś z kolejnych ginekologów... Chodziłam do psychologów, psychiatrów, seksuologów. Ćwiczyłam z dilatorami i teoretycznie pochwicy już nie mam. Mogę być zbadana u ginekologa i niby mogę się kochać z mężem... Ale w głowie nic się nie zmieniło. Czuję obrzydzenie do seksu, straszny wstyd... Nie chcę się nawet całować ze swoim mężem. W ogóle nie potrzebuję tego w życiu. On mnie wspiera i kocha, ale co to za małżeństwo bez seksu?..
Czy któraś może miała podobnie? Jak sobie poradzić z tym strasznym poczuciem winy?

Zuza


poniedziałek, 28 paź 2013, 12:15
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Witaj Zuza :)

W moim przekonaniu pochwica, to nie tylko 'niemożność' współżycia stricte fizycznego, czyli wprowadzenia członka do pochwy. Pochwica to przede wszystkim nagromadzenie się całej 'góry' niezdrowych przekonań i myśli, również dotyczących seksu, a konkretniej, postrzegania seksu.

Zanim coś więcej napiszę, to mam pytania:

konwalia napisał(a):
Chodziłam do psychologów, psychiatrów, seksuologów.


Czy mam rozumieć, że przeszłaś terapię, która zakończyła się tym, że możesz fizycznie współżyć z mężem, ale nie masz na to ochoty, ponieważ czujesz obrzydzenie do seksu???

Jeżeli tak, to w mojej głowie rodzi się pytanie, czy zawsze tak było? Czy był moment w Twoim życiu, że miałaś ochotę na seks?

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


poniedziałek, 28 paź 2013, 12:37
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 28 paź 2013, 11:49
Posty: 13
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Tak, przeszłam terapię i teoretycznie mogę już współżyć, ale strasznie nie chcę. Czasami próbuję się zmusić, ale po kilku pocałunkach mam ochotę płakać i kończy się na tym, że ryczę potem pod prysznicem, że "znowu nawaliłam". Seks zawsze wydawał mi się obrzydliwy, genitalia też... Przed ślubem nie miałam takich problemów, podniecałam się. A po ślubie, jak już niby wszystko można było, tak się zablokowałam, że traktuję to tylko jako obowiązek, a nie coś przyjemnego...


poniedziałek, 28 paź 2013, 12:59
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Na samym początku:

konwalia napisał(a):
Tak, przeszłam terapię i teoretycznie mogę już współżyć, ale strasznie nie chcę. Czasami próbuję się zmusić,


Uważam, że zmuszanie siebie do czegoś jest najgorszą drogą z możliwych, ponieważ zazwyczaj powoduje odwrotne skutki....Czasem lepiej na chwilę odpuścić i pomyśleć o czymś innym...np. nie mam ochoty na seks, ale może mam no coś innego: wyjście do kina, kolacja w restauracji itp....

To tak dla chwili oddechu, skoro zdecydowałaś się napisać na forum, to rozumiem, że nie chodzi o chwilę odpoczynku, ale o zmianę... ;-)

Czy lubisz przytulanie???

Gdy zachorujemy na grypę, zażywając wszelkiego rodzaju specyfiki, zmniejszamy tylko objawy jakie ze sobą niesie, to schorzenie, jednak zdrowi nie jesteśmy. Wyzdrowiejmy (upraszając), gdy nasz organizm wygra walkę i poradzi sobie z niezdrowymi intruzami.
W moim odczuciu, wyżej przedstawiony przykład obrazuje istotę pochwicy. Intruzem - są chore myśli, przekonania, a lekarstwem są zdrowe myśli i przekonia. Wydaje się to bardzo proste....Prawda??

Wracając do meritum sprawy...być może Ty zażyłaś tylko 'środek przeciwbólowy', co zmniejszyło ból - pozwoliło Ci uprawianie seksu....Natomiast w główce dalej znajdują się chore myśli...?!

Moje kolejne pytanie, czy te udane stosunki seksualne były dla Ciebie bolesne??

konwalia napisał(a):
Przed ślubem nie miałam takich problemów, podniecałam się. A po ślubie, jak już niby wszystko można było, tak się zablokowałam, że traktuję to tylko jako obowiązek, a nie coś przyjemnego...

Czasem nam się wydaje, że jeden dzień - ślub - może zmienić nasze postrzeganie seksu, seksualności, na które pracowaliśmy wiele lat, a potem zamiast radości z bycia razem, częstujemy się rozczarowaniem, gdyż nasze oczekiwanie zupełnie mijają się z tym, co nas rzeczywiście spotka. Potrzeba trochę pracy, by to zmienić, ale jest to MOŻLIWE - jest to w zasięgu Twoich dłoni ...:-) Głowa do góry :superman:

Być może warto na jakiś czas zostawić ten " seks" ;-) na boku, a zająć się myślami, poglądami, spojrzeniem na siebie, na świat....Na zaprzyjaźnienie się z sobą... :friends:

Czy myślałaś o pracy z Andrzejem??

GŁOWA DO GÓRY :friends: :)

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


poniedziałek, 28 paź 2013, 13:56
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 28 paź 2013, 11:49
Posty: 13
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Tak, przytulanie bardzo lubię i niestety ono mi wystarcza... Nigdy nie czułam bólu podczas "stosunku", przestałam się też bać tego bólu (bo na początku byłam przerażona myślą o "przebiciu"). Kurczę, nie wiem, jak mam zmienić swój stosunek do seksu.
Pytałaś, czy myślałam o terapii z Andrzejem. Ale ja już tej pochwicy niby nie mam, w głowie mam problem.


poniedziałek, 28 paź 2013, 14:09
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
konwalia napisał(a):
Czuję obrzydzenie do seksu, straszny wstyd... Nie chcę się nawet całować ze swoim mężem


konwalia napisał(a):
Seks zawsze wydawał mi się obrzydliwy, genitalia też...


A czy usta, dłonie też wydają Ci się obrzydliwe??

Po co chcesz uprawiać??


konwalia napisał(a):
Pytałaś, czy myślałam o terapii z Andrzejem. Ale ja już tej pochwicy niby nie mam, w głowie mam problem.


A gdzie się rodzą myśli i pragnienia???

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


poniedziałek, 28 paź 2013, 14:24
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 28 paź 2013, 11:49
Posty: 13
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Usta i dłonie są ok :)
Chcę uprawiać, bo widzę, że w tych okresach związku, kiedy była między nami namiętność, byliśmy szczęśliwsi niż w tych, kiedy była susza.


poniedziałek, 28 paź 2013, 14:32
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
A cipka nie jest ok??? ;-)

A co z penisem???

konwalia napisał(a):
Chcę uprawiać, bo widzę, że w tych okresach związku, kiedy była między nami namiętność, byliśmy szczęśliwsi niż w tych, kiedy była susza


:-) A czy ta namiętność kończyła się pełnym stosunkiem???

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


poniedziałek, 28 paź 2013, 14:37
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 28 paź 2013, 11:49
Posty: 13
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
Nie, pochwa i penis wydają mi się obrzydliwe :(

Namiętność nigdy nie kończyła się pełnym stosunkiem. Tych kilku "ćwiczeń" nie można nazwać stosunkiem. Raczej cyrkiem...


poniedziałek, 28 paź 2013, 14:45
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 25 cze 2012, 21:16
Posty: 54
Lokalizacja: Kraków
Post Re: Moja historia. Pomóżcie...
konwalia napisał(a):
Nie, pochwa i penis wydają mi się obrzydliwe :(


A nie zastanawia Cię to.....
Wiesz, wiele prochowiczanek przed terapią, nie mogło się tam dotykać, nigdy się nie obejrzało w lustrze...
Ale i to się zmienia :-) Ale nie samo....tylko Ty to możesz zrobić....

Społeczeństwo w którym żyjemy, rodzice, wychowawcy katecheci, bliscy robią z seksu temat 'tabu', uczą nas niezdrowego wstydu, a potem zamiast się cieszyć z tego co dostaliśmy, podziwiać 'doskonałość', z którą zostaliśmy stworzeni, ukrywamy się i brzydzimy sobą, tak sobą, bo również pochwa jest częścią nas....:-)

Czy chcesz siebie polubić?

konwalia napisał(a):
Namiętność nigdy nie kończyła się pełnym stosunkiem. Tych kilku "ćwiczeń" nie można nazwać stosunkiem. Raczej cyrkiem...


Cyrk raczej kojarzy się zabawnym, ale miłym miejsce :-) Czyli mam rozumieć, ze namiętność bez pełnego stosunku Ci wystarczała??
Jeżeli tak, to po co chcesz uprawiać seks z pełną penetracją??

_________________
Och ŻYCIE, kosztować cię, to największa rozkosz....


poniedziałek, 28 paź 2013, 15:00
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL