Setman.pl
http://setman.pl/forum/

i po i przed
http://setman.pl/forum/viewtopic.php?f=40&t=352
Strona 3 z 5

Autor:  Natasza [ poniedziałek, 11 cze 2012, 11:37 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Cześć Dziewczyny ( panowie też :))!
Zastanawiałam się gdzie napisać i wyszło mi, że temat chyba najbardziej pasuje tutaj. A piszę, bo chciałam spytać, czy któras z Was przeżywa podobnie jak ja.
Jak jest u Was z bliskością fizyczną? Nie pytam o seks, tylko o taką podstawową bliskość - przytulić się do kogoś, pogłaskać, wziąć za rękę. Partnera, ale też przyjaciółkę, mamę, brata. Macie z tym problem?
Pytam, bo bardzo niedawno dotarło do mnie, że ja bardzo duży. I że to chyba ten sam problem co z seksem - i mimo "rozluźnienia się dziurki" nie zniknął.Więc teraz potrafię się kochać ale nie potrafię się przytulić do mamy. U kogoś podobnie?

Autor:  AGNES [ poniedziałek, 11 cze 2012, 14:09 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Hej Nataszo. Napisałam Ci wiadomość na priv. Pozdrawiam.

Autor:  Vero [ poniedziałek, 11 cze 2012, 21:46 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Daleko mi do Leo Buscaglii, który, jak sam mówił, wszystkich dotykał. Kilka lat temu moja włoska koleżanka zwróciła uwagę, że jestem zdystansowana, że się nie przytulam. Wówczas wydawało mi się to zupełnie na miejscu. Od liceum pokpiwałam sobie z panienek, które się całują na powitanie i pożegnanie. Ale jednocześnie czułam ogromne podniecenie, gdy w naszej drużynie harcerskiej wszyscy się przytulali, składając sobie życzenia świąteczno-noworoczne. Miałam uczucie, że robię coś niesamowitego. Wydawało mi się, że jak inni się przytulają, to to jest normalne. Ale jak ja się do kogoś przytulę, to wszyscy dookoła się zorientują, że dzieje się coś dziwnego. Pamiętam, że bardzo chciałam, a jednocześnie strasznie się bałam przytulić z naszym drużynowym, który mi się podobał, tak samo jak większości dziewczyn. To siedziało w moje głowie tylko i wyłącznie i na pewno nikt nie mógł w stanie tego dostrzec, bo się nad tym nie zastanawiał.

Teraz jest nieco inaczej, ale wciąż nie jestem taka zupełnie rozluźniona. Są osoby, które przytulam chętnie, są takie, do których mogę się wręcz przykleić, ale jest też rzesza takich, których nie mam ochoty nawet przez chwile dotykać. Nie jest mi obojętne, z kim się przytulam po prostu.

Z moimi rodzicami to długo nie było kontaktu. Ale coś się zmieniło we mnie i w nich i zaczęliśmy się przytulać jakoś tak naturalnie. Ot, na powitanie i pożegnanie, skoro się mieszka daleko do siebie. A potem przy życzeniach. Z czasem zaczęły się pojawiać spontaniczne uściski z mamą. Jej chyba też całe życie tego brakowało.

Natomiast nie potrafię przytulić teściowej. Obejmę ją tak zdawkowo, ale nie potrafię się wtulić. Nie ufam jej.

Z niektórymi koleżankami nie ma możliwości przytulenia, gdyż one jeszcze nie dojrzały. Ja obejmuję, ale druga osoba nie potrafi oddać przytulenia. Nie zmuszam.

Nie wiem, czy to tyko sprawka Setmana. Chyba nie tylko, choć w dużej mierze Jego, że zaczęłam dążyć do przytuleń. Pomogło mi również to, że spotkałam na swojej drodze dużo osób, które albo przeszły Setmanizację i też doceniły uścisk, albo po prostu jest to dla nich naturalne, zawsze było.

Zauważyłam w pracy, że czasami mam ochotę przytulić niektóre dziewczyny. Po prostu je lubię i to się objawia chęcią dotyku również. Jakiś czas temu stałam oparta ramieniem o futrynę, kiedy jedna z koleżanek stanęła za mną, przytuliła i pogłaskała brzuch. To taka dziewczyna, która deklarowała zawsze, że nie chce mieć dzieci. Widać, jak ją bierze, bo ciągnie ją do ciężarnych :) Ale to było bardzo fajne i spontaniczne, i naturalne.

Tak sobie rewiduję w głowie, że w sumie to chyba tez kwestia treningu, a dokładniej oswojenia. To trochę takie przesuwanie granicy o niezauważalne kroki. Takie podjadanie tortu po okruszku. Albo ćwiczenie z marchewką co milimetr :)

Autor:  vikinger [ poniedziałek, 11 cze 2012, 23:50 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

U mnie ciężko z przytulaniem. Rodziców właściwie wcale(nie nauczyli mnie tego), żonę bywa ;) dzieciaka często, a znajomych w ogóle. Czuję, się jakoś nienaturalnie przytulając kogoś. Tak sobie myślę, że może po prostu nie wiem jak to zrobić. Żonę wiadomo, że przyciska się do siebie praktycznie całym swoim "przodem"(czyli od ud przez brzuch do bród położonych na ramionach) i jest to naturalne, ale jeśli mam w ten sam sposób przytulić kogoś innego to nie bardzo się z tym czuję. Mogę przytulić ewentualnie nie dotykając się(głupio zabrzmi) brzuchami. Czyli takie przytulenie pół kroku od siebie - nachylenie się do siebie osób przytulających się - ale tego nie traktuję jako przytulenie, to dla mnie trochę więcej niż podanie dłoni, ale daleko do przytulenia Setmanowego.
Dobry temat. Zastanowię się nad tym i przeprowadzę być może badania na organizmach i ich reakcję na przytulenie i rodzaj przytulenia :friends: Jeśli jednostka dobrze przyjmie półprzytulenie, kolejnym razem przejdę do przytulenia Setmanowego i sprawdzę, gdzie leży granica i jak wygląda zachowanie danej osoby. :rotfl:

Autor:  Natasza [ wtorek, 12 cze 2012, 08:59 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Vikinger - dokładnie o to mi chodzi. Chcę do kogoś podejść i przytulić, otrzeć łzy i pogłaskać, albo się wtulić - i nie wiem jak mam to zrobić. Ręce i nogi zaczynają mi przeszkadzać, spinam się cała i jednocześnie ciągnie mnie i hamuje. I to jest wynik tego, że bliskości fizycznej nie nauczono mnie w domu.
Vero - też myślę, że to można wytrenować. Na razie zastanawiam się od czego zacząć - bo wszystko wydaje mi dziwne :)

Autor:  Vero [ wtorek, 12 cze 2012, 19:56 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Każdego przytula się inaczej. Jednych całym ciałem, innych praktycznie tylko ramionami. Jednych bardzo mocno, innych delikatnie, a jeszcze innych zdawkowo. Jednych długo, innych krótko. U mnie to zależy od wielu czynników we mnie i ich kombinacji z reakcją drugiej osoby. Przytulam się z pełną świadomością i staram się uścisk dopasować do tego, co chcę wyrazić. Czasami to jest przytulenie biorące, bo to ja potrzebuję czyjegoś ciepła, bliskości, poczuć się bezpiecznie. A czasami to jest przytulenie wyrażające akceptację.

Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja często, zanim się z kimś przytulę, a planuję to zrobić, obmyślam sobie wcześniej wszystko dokładnie ;)

Autor:  vikinger [ wtorek, 12 cze 2012, 23:17 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Ja natomiast nie biorę przytulenia pod uwagę, a jeśli taka sytuacja wyniknie z drugiej strony, przeważnie już jest za późno na jakiekolwiek obmyślanie i wychodzi to sztucznie i sztywno z mojej strony.

Autor:  Natasza [ czwartek, 14 cze 2012, 18:18 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

No ok. A czy jest tu w ogóle ktoś dla kogo bliskość fizyczna z innym dorosłym człowiekiem jest naturalna i prosta? Tak że nie musi zastanawiać się, analizować, że się nie spina? Bo może po prostu dla wszystkich jest to trudne. Albo dla wszystkich w naszej kulturze?
Zgłosi się ktoś?

Autor:  Vero [ niedziela, 24 cze 2012, 09:56 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Ale milczenie :)

Nataszo, może na ulicach Twojego miasta są dziś przytulacze... Okazja, by potrenować czysto technicznie, bez lęku o to, jak to zostanie odebrane przez druga stronę.
http://fitness.wp.pl/zdrowie/psychologi ... lania.html

Autor:  Natasza [ niedziela, 1 lip 2012, 09:36 ]
Tytuł:  Re: i po i przed

Vero - przegapiłam niestety!
A co do milczenia w odpowiedzi na pytanie - trochę w fotel wbija ;)

Strona 3 z 5 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 [czas letni (DST)]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/