Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 5 cze 2020, 18:09



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
i po i przed 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): sobota, 21 lis 2009, 14:21
Posty: 17
Post i po i przed
Dawno mnie tu nie było:) Raz na jakiś czas jednak wchodzę, obserwuję, czytam. Teraz zdecydowałam się napisać, bo chciałabym poznać zdanie innych ex. Może i ten temat powinien się nazywać "ni po, ni przed" ale niech już zostanie tak jak jest.
Już ponad rok minął od momentu kiedy pierwszy raz udało się zamienić marchewkę na wacka. To była radość - nie powiem! Tylko, że do pełnej przyjemności było jeszcze daleko. Tak się wtedy złożyło, że mąż nie do końca był przygotowany na to, że będzie trzeba jeszcze pracować - ja z resztą też nie. Trochę bolało, nie każda pozycja wygodna itp. No i euforia nieco ostygła. Do tego doszedł problem z dominacją partnera. Niestety do tej pory się to nie udaje.
Jaki efekt? Bardzo sporadyczne wkładanie. Inne zabawy - jak najbardziej tak, ale penetracja bardzo rzadko. Myślę, że obydwoje mamy do tego lekką niechęć. Mężowi kojaży się to z suchym ćwiczeniem, a mi znowu zaczyna w głowie świtać skojażenie "problem, uwaga problem". Ogólnie w moim związku jest teraz dobrze, a nawet bardzo dobrze. Oczywiście kryzysy się zdażają, jakieś kłótnie też, ale myślę, że mamy dobry czas. Tym bardziej chce mi się popracować, bo wiem, że jak jest dobrze to o niektórych sparawach można zapomnieć, a chyba nie warto :)
Napiszcie mi, czy po pierwszym wsadzeniu wciąż ćwiczyłyście marchewkami? Jak wam się udało pokonać lęk przed dominacją partnera? Czy miewałyście dni, kiedy wacek prawie nie chciał wejść? I czy wasi partnerzy nie mieli czasem dość tych prób?


poniedziałek, 30 maja 2011, 10:56
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 28 sty 2011, 23:13
Posty: 61
Post Re: i po i przed
Pierwszy raz kochałam się 3 maja, czyli miesiąc temu. Od tego czasu ćwiczę z ogórkiem co drugi bądź co trzecie dzień. Jutro spotkam się z chłopakiem i mam nadzieję, że będzie równie pięknie jak za pierwszym razem :) bez bólu, bez obaw :)


piątek, 3 cze 2011, 20:50
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 26 lut 2010, 12:47
Posty: 68
Post Re: i po i przed
Hej Stusiu :)
Mimo że jestem świeżo upieczoną EX-pochwiczanką to wypowiem się w tym temacie. Napiszę Ci jak jest u mnie.
Mamy za sobą już kilka, a może nawet i więcej, stosunków, w dość dużych odstępach czasu i w różnych pozycjach- chodź nie wszystkie mi odpowiadały, więc po prostu zmienialiśmy na inną. Pierwsze stosunki były bardzo 'ostrożne', jeszcze w głowie miałam "może zabolec" i wtedy zazwyczaj coś zabolało i znowu przekonywałam się jak duży jest związek między myślami a ciałem. Teraz wyrzuciłam już z głowy wszystkie myśli, które mi przeszkadzały. Za każdym razem zanim dojdzie do penetracji mój chłopak rozciąga mnie najpierw jednym, a później dwoma palcami- jest to dla mnie element gry wstępnej. Nie traktujemy tego jako pracy po osiągnięciu celu- mnie tak po prostu jest lepiej, kiedy zanim wejdzie ten jednooki bandyta :crazy: najpierw wejdzie coś mniejszego i mnie ‘przyzwyczai’. Wacek zawsze wchodzi, być może dlatego, że zawsze jestem już bardzo podniecona i bardzo Chcę żeby wszedł ;) Dlatego nie cwiczę już z marchewką, bo wystarczą mi paluszki chłopaka przed penetracją :)
A możesz napisać coś więcej o dominacji partnera?

Pozdrawiam :)


poniedziałek, 6 cze 2011, 13:50
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: i po i przed
hej Strusiu!

Ja jestem prawie dwa lata PO. Na początku faktycznie były jeszcze opory z wejściem, raz nam się nie udało, ale to było związane z "kryzysem" , którego nie do końca byłam wtedy świadoma. Kwestia refleksji nad przyczynami, bo z byle powodu cipka się nie zamyka...

Po drugie dłuższa gra wstępna. Czasem partnerowi się pośpieszy, ale ja to wykorzystuje na swoją korzyść. I czas, który potrzebuje na zregenerowanie sił na orgazm nr 2, wykorzystuje na pieszczoty, które najbardziej lubię. Mam podobnie jak lenka, w pewnym momencie podniecenia, już tylko chce jednego...a przy okazji pochwa jest dostatecznie nawilżona.

A propos nawilżania, za każdym razem stosuje lubrykant.

Dominacja partnera też była dla mnie wyzwaniem, ponieważ gdzieś z tyłu głowy pojawiały się myśli, że jak zadziała za mocno, za głęboko, może znowu zaboleć...dlatego wybieram takie pozycje, w której mam większą kontrolę nad tym co się dzieje. Dużo też rozmawiamy o technice, ale nie w trakcie :crazy: ... (no chyba, że jakaś pozycja ewidentnie mi nie pasuje, to po prostu informuję, że na to jeszcze za wcześnie). Również, gdy akcja rozwija się za szybko, wtedy delikatnie, niewerbalnie daje znak, że stopujemy.

Nasi partnerzy zdają sobie sprawę, że seks z nami jest wyjątkowy i wymaga wyjątkowego traktowania. Na początku zastanawiałam się, czy mówić mu o swoich obawach czy ew. trudnościach. W moim przypadku to działa i jest coraz lepiej :) zaczynamy rozumieć się bez słów i za każdym razem więcej siebie odkrywać.

Oprócz tego - dystans, radość, szukanie alternatyw, zabawa, kreatywność i twórczość - zapewne się przydają ;)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


poniedziałek, 6 cze 2011, 14:52
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 21 lis 2009, 14:21
Posty: 17
Post Re: i po i przed
Dzięki dziewczyny za odpowiedź!
Mówiąc o dominacji partnera mam na myśli pozycję np klasyczną. U mnie problem polega na tym, że boję się na to zezwolić i strach przed bólem mnie stopuje. Prawda jest taka, że tydzień temu udało się pierwszy raz w "klasyku" :) Może nie było to dla mnie jeszcze super przyjemne, ale nie zamknęłam się i nie zblokowałam :)
U mnie czasem ( bo nie zawsze) jest tak, że kiedy już trwa gra wstępna i jest mi przyjemnie, to wolę skończyć w inny sposób niż penetracją - bo pojawia się znany z pochwicy syndrom: "nie uda się i wszystko się popsuje". No i to mi daje do myślenia.
Poza tym wydaje mi się, że mój mąż też już jest trochę znudzony tym wszystkim i jemu też nie zawsze się chce próbować wkładać.


wtorek, 7 cze 2011, 11:18
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: i po i przed
Strusiu super, że Ci się udało w klasycznej :) ja osobiście nie przepadam za nią, bo mam przy niej mało przyjemności...na szczęście w kamasutrze można znaleźć wiele ciekawszych pozycji ;) zamiast przejmować się, że w któreś konkretnej nie wychodzi. No i kto powiedział, że każdy stosunek trzeba kończyć penetracją...

O ile obojgu ta sytuacja odpowiada, choć z tego co piszesz wnioskuje, że masz wątpliwości...

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


wtorek, 7 cze 2011, 12:17
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 28 sty 2011, 23:13
Posty: 61
Post Re: i po i przed
No to zaskoczylyscie mnie dziewczyny! :O a ja myslalam, ze klasyczna jest najlepsza dla pochwiczanek i taka tez stosuje :sciana:
W jakiej pozycji byly wasz pierwsze trazy??? :niewiem:


piątek, 10 cze 2011, 11:31
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 26 lut 2010, 12:47
Posty: 68
Post Re: i po i przed
Moja pierwsza pozycja, i jak na razie najlepsza to na jeźdźca ;) ale próbujemy różne :)

Najlepsza pozycja to ta, w której Wam jest najlepiej i najprzyjemniej ;)

Życzę miłego wypróbowywania :inlove:


piątek, 10 cze 2011, 13:38
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 26 lut 2010, 12:47
Posty: 68
Post Re: i po i przed
Pozycja seksualna "fotel", osobiście jeszcze nie próbowałam :) ale co ważne dla pochwiczanek " to ona kontroluje głębokość penetracji."
http://wymarzonypartner.com/pozycje-seksualne-fotel/


piątek, 10 cze 2011, 13:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 17 sty 2010, 21:01
Posty: 233
Post Re: i po i przed
Hej Struś!
To u mnie jest bardzo podobnie jak u Ciebie i właśnie sama myślałam już żeby napisać taki właśnie temat - bardzo się cieszę, że więc powstał.
U nas pierwsza penetracja była tak samo - ponad rok temu. Od tego czasu udało się właściwie tylko kilka razy. Zawsze bowiem wkładanie penisa to u nas jeszcze bardzo duży wysiłek - no właśnie wysiłek, a żadna z tego jak na razie przyjemność. Poprzedzamy to ćwiczeniami, ale zazwyczaj oddzielamy przyjemne dla obojga pieszczoty, a penetracja to już zupełnie co innego...
Mnie to powoli zaczyna frustrować...Bo ile można...Już mi naprawdę różne rzeczy przychodziły do głowy, min. jak to możliwe że mój facet nie wariuje - może właśnie przez to jest nienormalny:))Oboje się bardzo kochamy, ale widocznie jest jakiś problem który we mnie siedzi...
Wiem, że u mnie terapia to był naprawdę szczyt góry lodowej i jej zakończenia nie było zakończeniem rozwiązywania wszystkich problemów. Dopiero teraz widzę o co może chodzić, gdzie popełniliśmy błędy i dopiero po roku od zakończenia terapii biorę się za następny etap.
Mimo, że prawdę powiedziawszy wiem, że dobrze nie jest, jestem wielką optymistką i wiem na pewno, że wszystko się ułoży znakomicie, a my jeszcze na tym wiele zyskamy i wiele się nauczymy.
Czego Tobie i sobie życzę!!

_________________
la dolce vita!


niedziela, 19 cze 2011, 23:27
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL