Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest niedziela, 15 gru 2019, 18:47



Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
A z trzeciej strony?-DDA 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post A z trzeciej strony?-DDA
Kiedyś wpadło mi w oczy coś o "syndromie DDA". Najpierw to odrzuciłam, bo "mnie nie dotyczy", później stwierdziłam że owszem, dotyczy, jeszcze później zaczęłam terapię dla DDA, poznałam ludzi "takich jak ja" a jeszcze później zrezygnowałam z terapii bo rozkminianie tego, co było złe w przeszłości jakoś mało mi odpowiadało, wolałam teraźniejszość.

Jedni twierdzą, że nazywanie zestawu cech "syndromem DDA" to przegięcie, bo to tak, jakby nakleić sobie na czole karteczkę że jestem jaki jestem i dajcie mi spokój, nie zamierzam się zmieniać... cierpię i cierpieć będę-i że to tylko kolejny powód, żeby latami trwała terapia.
Inni z kolei podkreślają, że super jest czuć, że ktoś ma "tak samo jak ja" i że to pomaga najbardziej ze wszystkiego.

A Wy jak na to patrzycie?

Pozdrawiam ciepło,

Małgosia

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


czwartek, 28 sty 2010, 23:24
Zobacz profil
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Proponuję kolejne etykiety (aby wesprzeć innych):)
DDN - dorosłe dziecko narkomana
DDP - dorosłe dziecko palacza
DDPT - dorosłe dziecko psychopaty
DDS - dorosłe dziecko schizofrenika itd. itp.
A czy nie lepiej mówić (jeżeli juz w ogóle): mój ojciec/matka był/jest alkoholikiem?
Wtedy wiadomo, ze choroba dotyczy Ich, a NIE MNIE. Moje jest - doświadczenie z takim rodzicem i z tego doświadczenia mogę wyciagnąć dla siebie pozytywne wnioski.
jestem DP (Dorosła Pelagia) i OZS (Odpowiadam Za Siebie):)


piątek, 29 sty 2010, 00:34
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
a można wyciągnąć pozytywne wnioski z doświadczenia zdobytego w relacji z rodzicem alkoholikiem?? :O


sobota, 30 sty 2010, 17:45

Dołączył(a): poniedziałek, 4 sty 2010, 14:18
Posty: 292
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Takie, by trzymać się od alkoholu i alkoholika z daleka i iść własną drogą. Nie brać też na siebie odpowiedzialności za jego nałóg! Ciągle sobie powtarzać:"To nie moja wina" i nie dać się wciągnąć we współuzależnienie. Nie oczekiwać, że się zmieni z miłości do nas, jak będziemy mu dostarczać powodów do dumy. Musi znaleźć sam w sobie motywację, a to bardzo trudne.
Mój ojciec nie znalazł. Umarł w samotności. Tak wybrał.


sobota, 30 sty 2010, 19:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Gość napisał(a):
a można wyciągnąć pozytywne wnioski z doświadczenia zdobytego w relacji z rodzicem alkoholikiem?? :O


Jasne że można. Z tym, co napisała Łucja, zgadzam się w stu procentach. Mnie samą moja rodzinna przeszłość uchroniła przed władowaniem się w głupi związek z kimś, kto być może jeszcze nie był alkoholikiem, ale miał wielkie szanse się nim stać.

Co poza tym? Jeśli dałam sobie radę z takim rodzinnym "młynem" i się nie poddałam, to mało jest rzeczy, z którymi sobie powiem, że "nie dam rady". Jeśli nie mogłam liczyć w wielu sprawach na rodziców, zaczęłam radzić sobie samodzielnie i to zostało. Jeśli ktoś będzie próbował przede mną ukryć, że przesadza z alkoholem, ciężko będzie bo aż za dużo się na takie rzeczy napatrzyłam. Na pewno jest jeszcze kilka innych takich rzeczy.

To, czego mi brakuje- cóż, jeśli mam świadomość braków, zawsze mogę choćby spróbować je "załatać".

A co do "przylepiania sobie etykietki", uważam, że mówienie o sobie "DDA" przynajmniej w pewnym stopniu pomaga. Jak mam do wyboru: czuć się jak raróg, jakiś kompletny abstrakt, ktoś "nieprzystosowany" a poczuć, że są inni tacy jak ja to co? Oczywiście najlepiej, jeśli poznanie innych "takich jak ja" motywuje do zmian, sprawia, że doświadczenia innych podnoszą na duchu i pomagają się zmierzyć z własnymi zahamowaniami i lękami.

:happy:

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


sobota, 30 sty 2010, 21:14
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 4 sty 2010, 14:18
Posty: 292
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Margerytka napisał(a):
A co do "przylepiania sobie etykietki", uważam, że mówienie o sobie "DDA" przynajmniej w pewnym stopniu pomaga. Jak mam do wyboru: czuć się jak raróg, jakiś kompletny abstrakt, ktoś "nieprzystosowany" a poczuć, że są inni tacy jak ja to co? Oczywiście najlepiej, jeśli poznanie innych "takich jak ja" motywuje do zmian, sprawia, że doświadczenia innych podnoszą na duchu i pomagają się zmierzyć z własnymi zahamowaniami i lękami.
:happy:

A ja proponuję uświadomić sobie, na czym problem polega i odrzucić ograniczenia. Wiele lat nie wiedziałam, dlaczego reaguję w różnych sytuacjach trochę inaczej niż koleżanki z "normalnych domów". Kiedy się dowiedziałam, zaczełam czuć sie swobodniej, ale wymagało to sporo pracy nad sobą.
Co do wyboru partnera- zdradzony pociąg do kieliszka skutecznie mnie od kilku amantów odstraszył. Wybraniec nie pije, a nawet, kiedy bardzo sporadycznie mu się to zdarzy- idzie spać bez awanturowania się.
Nie myślę już o sobie jako DDA. Mam inne problemy, niestety, ale kto ich nie ma?


sobota, 30 sty 2010, 21:29
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Chyba się z Tobą zgodzę- na początku taka "etykietka" mi pomagała, ale... Już od pierwszego maila od Andrzeja zrozumiałam że jeśli chcę coś zmienić to etykietkę mam wywalić.

Jasne, problemy są, tyle że już nie-DDA, a konkretnie... to, z czym się chcę zmierzyć, co chcę ( w sobie) zmienić...

Pozdrawiam ciepło

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


sobota, 30 sty 2010, 22:00
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 17 sty 2010, 21:01
Posty: 233
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
Mój tata też jest alkoholikiem, ale ja nigdy nie postrzagałam siebie jako DDA. Takie klasyfikowanie nie ma dla mnie większego sensu. Ważniejsze jest raczej, żeby brać się za konkretny problem. Wiadomo, że ludzie mają tendencję do sortowania, klasyfikowania i nazywania bo jest to dużo prostrze, niż walka z problemem.
Ja około 2ch lat temu skończyłam terapię dla osób współuzaleznionych. Nie wiem co bym bez tego zrobiła...Ale wiem, też że po pierwsze bardzo chciałam wyjść ze współuzależnia, co było podstawą do "wyzdrowienia". Bo znam wiele osób, które na takie terapie chodzą dosłownie latami i nic to nie zmienia...Wbrew pozorom można czerpać wiele profitów z użalania się nad sobą. Chociaż to bardzo smutne.
Mnie życie z osobą uzależnioną, od której nie mogłam się odseparować będąc dzieciem, dało wbrew pozorom bardzo dużo siły. Wiem, że potrafię radzić sobie z problemami naprawdę dużego kalibru i przez to czuję się niesamowicie silna.
Wciąż jednak jest mi trudno pogodzić się z myślą, że mój tata cały czas wybiera autodestrukcję. To taka dziwna choroba. Nie mogę się z tym pogodzić - czasami chciałabym umieć kochać mniej...

_________________
la dolce vita!


sobota, 13 mar 2010, 03:03
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 4 sty 2010, 14:18
Posty: 292
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
princess napisał(a):
Wciąż jednak jest mi trudno pogodzić się z myślą, że mój tata cały czas wybiera autodestrukcję. To taka dziwna choroba. Nie mogę się z tym pogodzić - czasami chciałabym umieć kochać mniej...

To trudno zmienić.To chyba jedna z tych sytuacji, na ktore nie mamy wpływu i trzeba się nauczyć z tym żyć.


sobota, 13 mar 2010, 07:44
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 00:52
Posty: 357
Post Re: A z trzeciej strony?-DDA
każdy nałóg jest działaniem autodestrukcyjnym i zmienić tę sytuację może tylko sama osoba uzależniona. Żadna presja z zewnątrz tu nie pomoże.
Jako palacz - znam to z autopsji. Zawsze znajdzie się powód aby zapalić: a to papieros "pomaga", gdy czuję się zdenerwowana, a to "pomaga" gdy chcę się zrelaksować, a to "pomaga" zebrać myśli i przyjrzeć się temu, co robię. Papieros jest dobry do kawy i do kieliszka wina. A jak "wspaniale" się pali, gdy znajdzie się w gronie palaczy. I jak cudownie się dyskutuje, gdy trzyma się peta w ręku:).
Wszystko, co nas ogranicza - jest autodestrukcyjne. Piękne, tylko ... jak dac sobie radę z nałogiem i nie cierpieć z powodu skutków odrzucenia? O alkoholikach mówi się, ze do końca zycia pozostaja nimi, nawet wtedy, gdy już picie rzucili: jeden kieliszek może spowodować powrót nałogu. Podobnie z palaczami: jeden papieros i ... powrót nałogu. Jak zrobić, by nie czuć się alkoholikiem, palaczem, ćpunem, bulimistą, anorektykiem itp. do końca zycia? By nie cierpieć z powodu odrzucenia? By odmawianie sobie czegoś, co dotychczas sprawiało nam "przyjemność" odbywało sie bez bólu?
Wydaje mi się, że najlepiej wypracować w sobie nowe, zdrowe w moim rozumieniu, nawyki, które pozwolą stopniowo wyprzeć te stare. Jak to zrobić? - jeszcze do końca nie wiem. Pracuję nad tym. Eksperymentuję. Może zdążę. Jak znajdę jakiś spoób - podzielę się z Wami.:)
A może Wy macie jakis pomysł?


sobota, 13 mar 2010, 10:23
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten temat jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL