Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 6 gru 2019, 18:51



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 401 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 41  Następna strona
Kawały i humory :))) 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 17 paź 2009, 00:15
Posty: 238
Lokalizacja: Warszawa
Post Kawały i humory :)))
:feminist:
Brak mi na tym forum humoru :laugh: , a więc wprowadzam ten temat :jupi:
:rotfl:

_________________
Andrzej Setman


środa, 4 lis 2009, 00:20
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 17 paź 2009, 00:15
Posty: 238
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
:feminist: :feminist: :feminist:
Pamiętnik słomianego wdowca.

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

Poniedziałek

DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.
Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie pracę.
Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świecę.
Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i palę dobre cygaro.
Dawno nie czułem się tak dobrze.

Wtorek

MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że wymaga kilku drobnych poprawek.
Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć.
Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.
Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania.
Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuję się świetnie.

Środa

MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.
I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.
Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.
Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

Czwartek

KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie gotowy sok w butelkach.
Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc.
Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu.
Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.
Pies też może jeść z jednej miski... w końcu to tylko zwierzę.
UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolację.

Piątek

KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.
Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po południu gorzej, a wieczorem w ogóle. Poza tym, jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości.
Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest popaćkana.
Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń.
Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.
UWAGA: Żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.

Sobota

Po co wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem.
Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie jestem jego służącym.
Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem do mnie mówi.
Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki.
Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.
Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.
Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu?
Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy.
Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.
UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

Niedziela

OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało.
Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.
Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok.
Pies zupełnie przestał merdać ogonem.
Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności. Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.
Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.
:feminist: :feminist: :feminist:

_________________
Andrzej Setman


środa, 4 lis 2009, 00:22
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 17 paź 2009, 00:15
Posty: 238
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
:feminist: :feminist: :feminist:
Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego rewiru postanowili go
pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do pierwszego domu,
otwiera facet, bierze listy i wręcza mu czek na 200zł. W drugim domu
dostaje pudełko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky.
Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo, ponętna blondynka.
Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa...
pięć orgazmów...
Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniały obiad. Na sam
koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. Facet zdziwiony
drapie się po głowie:
- To, co pani dla mnie zrobiła było wspaniale, ale po co mi te
dziesięć złotych?
- Zastanawiałam się, co panu dać w związku z odejściem na emeryturę.
W końcu mąż powiedział: "Pier***ol go. Daj mu dychę."
A posiłek sama wymyśliłam...
:laugh:

_________________
Andrzej Setman


środa, 4 lis 2009, 00:41
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 17 paź 2009, 00:15
Posty: 238
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
:feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist:
Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję.
- Mam nieprzepartą ochotę włożyć przyrodzenie w obieraczkę do
ziemniaków - zwierza się żonie.
- Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta.
Po kilku dniach facet wraca do domu blady:
- To było silniejsze ode mnie, zrobiłem to.
- Włożyłeś w obieraczkę do ziemniaków? I co?
- Zwolnili mnie z pracy.
- A co z obieraczką?
- Ją też zwolnili.
:feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist: :feminist:

_________________
Andrzej Setman


środa, 4 lis 2009, 00:43
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 17 paź 2009, 00:15
Posty: 238
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
:feminist:
Seks to nie szachy, kończenie w trzech ruchach nie robi wielkiego wrażenia.
:sciana:

_________________
Andrzej Setman


środa, 4 lis 2009, 00:56
Zobacz profil WWW
Post Re: Kawały i humory :)))
Żona zachorowała. Lekarz mówi do męża:
- Pana żona jest umierająca. Przykro mi, że Pana zasmucę - pożyje jeszcze z godzinę
Mąż odpowiada:
- Nic nie szkodzi wytrzymałem z nią dwadzieścia lat, wytrzymam jeszcze tę godzinę:)


środa, 4 lis 2009, 15:17
Post Re: Kawały i humory :)))
idą dwie kluseczki przez las. Nagle wyskakuje z za krzaków makaronik i mówi:
- zaraz was zgwałcę!
- Jak to zrobisz - śmieją się kluseczki - nas jest dwie a ty jeden
- No to co, ale ja jestem dwujajeczny:):)


środa, 4 lis 2009, 15:24
Post Re: Kawały i humory :)))
Proponuję konkurs: Pierwsza nagroda, za najlepszy dowcip na tej stronie - bezpłatne uczestnicwo w wybranych przez zwycięzcę warsztatach Andrzeja Setmana. Na pewno wygram:):):)


środa, 4 lis 2009, 15:29
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 4 lis 2009, 14:17
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
Trzech facetów rozmawia o tym, jakie pochwy mają ich żony. Porównują
je do różnych miast. Pierwszy mówi, że jego żona ma jak Paryż: taka
jest wspaniała, tętniąca życiem. Drugi mówi, że jego żona ma jak
Londyn: zawsze taka mokra, troszkę tajemnicza. A trzeci chwilę myśli i
dodaje, że jego żony jest jak... Bydgoszcz!
- Dlaczego?! Pytają tamci. A on na to:
- Dziura... po prostu dziura!


środa, 4 lis 2009, 17:09
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 4 lis 2009, 14:17
Posty: 26
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Kawały i humory :)))
Rozmawia marchewka, ogórek i penis. Marchewka mówi:
- My marchewki, to mamy w życiu pecha. Jak tylko urośniemy, to nas
kroją w kosteczkę i wrzucają do zupy.
Na to mówi ogórek:
- My ogórki, to mamy w życiu pecha. Jak tylko urośniemy, to nas kroją
w plasterki i wrzucają do mizerii.
Penis patrzy na nich jak na idiotów i mówi:
- I wy się skarżycie? Mnie najpierw dotykają, żebym urósł, potem
wkładają do ciemnego, ciasnego pomieszczenia, walą głową o ścianę
aż się zerzygam i stracę przytomność. A jak się obudzę, to wszystko
od nowa...


środa, 4 lis 2009, 17:12
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 401 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 41  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL