Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 3 lip 2020, 12:33



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 207 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona
Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa.... 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Vero napisał(a):
Nie wierzę, że nie chciałbyś uchronić dziecka przed gruźlicą, chorobą Heinego-Medina czy tężcem. Owszem, moja mama, jako 2-latka, miała powikłania po szczepionce na gruźlicę, skutkowało to trzyletnim pobytem w sanatorium, ale to była eksperymentalna szczepionka 50 lat temu.

dlatego napisałem:
vikinger napisał(a):
Szczepiłem wybranymi szczepionkami
.
Poza tym do szczepienia dziecko(dorosły również) MUSI być zdrowy, szczepienie powinno być poprzedzone wstępnymi oględzinami stanu zdrowia i podstawowym badaniem. U nas w każdym przypadku szczepienia, lekarka wbijając igłę ze szczepionką pytała: dziecko zdrowe? Nie choruje? Nie wiedząc, że miesiąc wcześniej wyszliśmy z 2-tygodniowego pobytu w szpitalu po bezobjawowym zapaleniu płuc.
Druga sprawa, dowiedzmy się najpierw na co są podawane szczepionki i czy na pewno potrzebujemy danej szczepionki? Np. po cholerę szczepić na cholerę? Jeśli ktoś żyje na śmietniku, to mogę zrozumieć, ale mając higieniczny tryb życia, szczepionka taka jest wg mnie bez sensu, zwiększa tylko ryzyko powikłań poszczepiennych. Czym z kolei są tak zachęcane szczepionki na rotawirusy i czym jest rotawirus? Pamięta ktoś za naszych czasów takie słowo? A choroba była. Zwykły wirus, po którym miało się rozwolnienie i tyle. Dziś nadmuchana przez media i przemysł farmaceutyczny, nazwana rotawirusem i wpakowane w społeczeństwo szczepionka za niezłą kasę. Szczepionka ta i tak nie ratuje przed rotawirusem, tylko łagodzi przebieg. No i pytanie jak bardzo i czy w ogóle łagodzi? Porównania nie mamy. Itp. itd. Każdy zrobi jak uważa. Warto jednak przemyśleć czym szczepimy, a nie brać wszystkiego w ciemno.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


czwartek, 2 sie 2012, 14:30
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 27 gru 2010, 12:27
Posty: 174
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Wtrącę moje trzy grosze:
Etiologia autyzmu nie tyle jest nawet bardzo skomplikowana co nieznana ( z tego co wiem), tak jak nieznany jest mechanizm neurologiczny czy fizjologiczny tego zaburzenia. Znane są tylko objawy, a raczej zbiór objawów - mam w tej chwili regularny kontakt z 4 dzieci z autyzmem i u każdego te objawy są inne. Słowem - nie wiadomo czym jest autyzm.
Też słyszałam kiedyś od matki dziecka, że pierwsze objawy autyzmu pojawiły się po pierwszym roku życia po potrójnej szczepionce - i może faktycznie tak było, a może wcześniej nie dało się zauważyć (bo dziecko kochane, spokojne, zajmuje się same sobą itp.).
Pewności nie ma i ja własne dziecko szczepiłabym ale ostrożnie. Tylko mając pewność że jest zdrowe, raczej nie szczepionkami łączonymi. Z rtęcią w szczepionkach jest podobno tak, że jest ich tam śladowa ilość, używana do celów konserwujących (Vero wypowiedz się proszę, bo na tym się w ogóle nie znam). Podobno ilość jest minimalna w stosunku do tego, co dostajemy z innych źródeł, ale istnieje hipoteza, że jest szkodliwa, bo to właśnie o tą śladową ilość za dużo. W każdym razie z tego co wiem istnieją też szczepionki konserwowane inaczej, z tym że zazwyczaj są płatne.


piątek, 3 sie 2012, 11:30
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Tak, ponoć chodzi nie o samą szczepionkę, lecz jej konserwanty. Na ten temat wiem tyle, co każdy mający dostęp do Internetu.

Natomiast o rtęci mogę powiedzieć anegdotę w maja. Spotkałam pewną panią profesor, specjalizującą się w chemii analitycznej/sądowej. Gdy dowiedziała się, że jestem w ciąży, zapytała, czy jem ryby. Odpowiedziałam, że nie, bo nie lubię. Na to ona, że to bardzo dobrze, bo wyniki ostatnich badań dotyczące zawartości w nich metali ciężkich naprawdę porażają.

A dietetycy grzmią, że należy jeść. Niby zastrzegają, że najlepiej takie małe, które krótko żyją i nie zdążyły jeszcze skumulować w sobie pokładów rtęci i innych, ale...

Tak więc moi drodzy, niebezpieczeństwa są wszędzie. A jedną z największych trucizn jest powietrze. Normy emisji sadzy i innych produktów spalania paliw są coraz ostrzejsze, ale chyba każdemu z nas zdarza się czasem w orku stać za starym autobusem lub ciężarówką, z której leci czarny dym wprost na nasz samochód. Sadza jest mutagenna, kancerogenna. Tlenki azotu też są trujące.

A mało kto pewnie podejrzewa, że mógłby umrzeć, myjąc kibel domestosem lub stać się kaleką na skutek przetykania rur kretem.

W każdej sytuacji świat zmusza nas do zachowania szczególnej ostrożności i zdrowego rozsądku.


piątek, 3 sie 2012, 15:42
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Co do rzb, to w UK, tak y relacji mojej pryzjaciółki mieszkającej w Londynie, sporo lekarzy prowadzących ciąże odradza jadanie ryb kobietom w ciąży i podawanie ich małym dzieciom.

Co do szczepionek szczepiłam Stefana pod koniec mca życia i tu mnie spotkała przykra niespodzianka, bo dziecko zostało zaszczepione mimo właśnie przebytego przeziębienia. Tak, dopiero później dotarło do mnie, co zrobiłam godząc się na to szczepienie. Nauczka na całe życie, lepiej wyjść z gabinetu i się zastanowić i wrócić za jakiś czas niż ryzykować zdrowiem dziecka. Nie ufać bezgranicznie lekarzom, tylko słuchać swojego sumienia.
Szczepiłam, bo w wieku 6 mcy byliśmy w Chinach, a jak do tej pory 11 mcy dziecko ma za sobą 6 lotów samolotem. W wieku 11 mcy szczepię na WZW AB, to znów dlatego, że małego życie to podróże, taki jego los, wolę zaszczepić, bo podróżując stykamy się na lotniskach z osobami z rejonów, gdzie wszystkie choroby, łącznie z gruźlicą występują wciąż jeszcze.

Natomiast bardzo, bardzo uważam na odporność małego, nie używam w domu niczego, co nie jest konieczne, by tej odporności nie osłabiać. Dziecko nie dostaje w pierwszym roku życia białka zwierzęcego, czyli jajek, mleka, serów, mięsa, etc. Białko pochodzi tylko ze źródeł roślinnych, to zalecenie mojej położnej. Dziecko nie ma alergii i odpukać jego choroby do tej pory, to trzy katary , w tym dwa z gorączką (w tym po szczepionce),w tym raz wysoką 39,5. Ale jak słyszę o dzieciach w jego wieku, z naszego otoczenia, to nasz syn cieszy się końskim zdrowiem.
Nie stosuję płynu do płukania, jeśli trzeba stosuję ocet do zmiękczania wody, to samo z środkami czystości w domu, żadnych domestosów, tylko preparaty na occie lub alkoholu. Do tego żadnych środków dezynfekujących, to też za radą położenej.
Jak na razie takie postępowanie przynosi efekty.


sobota, 4 sie 2012, 16:22
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
:)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


Ostatnio edytowano poniedziałek, 12 lis 2012, 12:00 przez Sun, łącznie edytowano 1 raz



poniedziałek, 12 lis 2012, 11:54
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
my się szykujemy do rozszerzania diety...ktoś próbował BLW? prosimy o podzielenie się doświadczeniami :)

no i szukamy krzesełka do karmienia - wybór ogromny, a które u was się sprawdziło?

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


poniedziałek, 12 lis 2012, 11:57
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
O BLW do teraz nie słyszałem, ale ciekawa opcja. U nas mały i tak nie jadł papek, wypluwał je. Wolał stały pokarm.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


poniedziałek, 12 lis 2012, 14:20
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
my BLWujemy połowicznie do tej pory,znaczy w wieku 14 miesięcy Stefan je posiłki sam widelcem, łyżką, ręką, otwiera gębola do łyżki, albo ciągnie mnie za rękę, żeby go dokarmiać. Je wszystko, co mu dam, nie ma takiej rzeczy, kórej by nie zjadł, nie wszystko je jednakowo chętnie, nie wszystko za każdym razem, jednak jego menu jest imponujące. Mogę go zabrać do kanjpy i je jak człowiek, to samo co ja. Jemy vege, jemy groch, kapustę, soję, ciecierzycę, itp i zero wzdęć. Oczywiście wszystko gotuję możliwie lekkostrawnie. Przeżyliśmy krztuszenie się pokarmem, ale częściej gdy ja go karmiłam, niż gdy karmił się sam. Teraz potrafi jeść winogrona, jabłka, wszystko w całości, je rodzynki, śliwki, morele, daktyle suszone, moczone pestki słonecznika, dyni itd.
Przy tej metodzie, jak i przy każdym innym sposobie karmienia, warto zobaczyć, jak udzielać dziecku pierwszej pomocy przy krztuszeniu. Ale warto też nie wpadać w panikę, bo odruch wymiotny u dziecka kilkumiesięcznego, to naprawdę coś naturalnego. Ach i nauczyć się też warto, że na początku, jak i od początku od najedzenia się do syta jest jest cyc lub butla z mlekiem, jedzenia się człowiek uczy, im mniej się dziecku w tym przeszkadza, tym lepiej. To mówiłam ja, niejadek, futrowany łyżeczką, za babcię, za mamusię, za dziadka i dostająca nadal furii, gdy ktoś mówi, że mało jem, albo żebym więcej zjadła ;D
Moje dziecie je, jak marzenie, jak mało je, to mało je, jak je jak odkurzacz uliczny, to je jak odkurzacz. Ja też nie każdego dnia zjadam dokładnie tę samą porcję, zwłaszcza wobec dzieci karmiących się same piersią, potrzeba ciut więcej cierpliwości i wyrozumiałości.
Jedno w BLW podoba mi się ja decyduje, co je dziecko, dziecko decyduje ile i kiedy :)
o BLW nauczyłam się bardzo wiele z forum wegedzieciak, gdzie znalazłam sporo alternatywnych źródeł białka, wapnia,etc. Stefan nie toleruje laktozy, więc taka wiedza jest na wagę złota.


poniedziałek, 12 lis 2012, 22:51
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 22 maja 2012, 22:53
Posty: 18
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
BLW ... pierwszy raz słyszę ale jak już poczytałam o co w tym chodzi to jako logopeda bardzo polecam głównie ze względu na pracę narządów artykuacyjnych. Język i żuchwa muszą się sporo napracować żeby jedzonko przygotować do połknięcia a to wpływa na ich sprawność a co za tym idzie na rozwój mowy dziecka. Im sprawniejsze narządy tym mniejsze problemy w artykulacji poszczególnych głosek. :)


poniedziałek, 12 lis 2012, 23:57
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Isiunia, to już wiem, dlaczego mój 14 mczny syn wymawia głoskę "r". Wszyscy co do joty uważają to za ósmy cud świata, a on jak się cieszy, to gulgocze jak gołąbek "grrryyy"
Polecam książkę o BLW, Sun chciałam zaproponować, że Ci ją prześlę, ale w sumie koszt wysyłki stąd przekroczy koszt książki :/
Może ktoś ze znajomych ją ma, albo znajdziesz ją na Allegro.
Ja tylko nie ze wszystkim się zgadzam, co w niej napisano odnośnie zasad żywienia, np podawanie dziecku białka zwierzęcego w pierwszym roku życia, pomijając już w ogóle moje wege, to było zalecenie moich nie wege położnych, by tego białka unikać i miały rację, bo mały nie tolerował laktozy i do teraz jeśli się zapomnę i podam zbyt wiele jajek, dostaje skazy, a egzema się nasila.
Mam w otoczeniu wiele nie wege dzieci, których matki stosowały się do tego zalecenia.
Podobnie z solą, do roku nie soliłam potraw dla małego. Teraz solę, ale mniej. Choć czasem zjada restauracyjne jedzenie i też nie ma z tym problemu. Jednak zawsze zwracam uwagę obsłudze, że to będzie dla małego, więc mniej soli, żadnych przypraw typu wegeta (uczulenie na wzmacniacze smaku). I mały je aż mu się uszy trzęsą :D


środa, 14 lis 2012, 10:58
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 207 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL