Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 19 lis 2018, 17:50



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 207 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 21  Następna strona
Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa.... 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Skoro tak wiele z nas było, jest i zapewne będzie w tym CUDownym, błogosławionym stanie, pomyślałam, że może warto mieć TU swój kącik... by móc dzielić się doświadczeniami, dobrymi, ale też gorszymi chwilami tej 9-miesięcznej przygody...

Długo się nad tym zastanawiałam, ale przekonał mnie fakt, kiedy to jeszcze wczoraj skakałam z radości wśród zasp, myśląc, że za chwile będę sama ciągnąć sanki z wiadomą zawartością, a dziś obudziłam się ze łzami w oczach, bo przeraziła mnie myśl czy dam radę pociągnąć ten wózek ...

Jako, że ogromnym wsparciem okazała się Jedna z nas, która się jeszcze nie ujawniła, ale też nosi w sobie Tajemnicę z serii "między pępkiem a granicą majtek" ... postanowiłam ujawnić się ze swoim zamiarem.

Bez słodzenia, szczerze i na temat... bo wiadomo dzielenie się małymi i dużymi radościami, mnoży je, a lękami, sprawia, że nie wydają się aż tak straszne ...

...ale też o sprawach bardziej błahych - codziennych naszych nastrojach i strojach ...bo tego nigdzie nie uczą, a perspektywa ogarnięcia nowości - typu rodzaje wózków, perspektywa karmienia, przewijania, pierwszej wyprawki, PORODU (zwłaszcza po pochwicy) wydaje się nie do ogarnięcia dla zwykłej śmiertelniczki ...

Po co szukać na innych Forach, skoro jest nas sporo a i nie brakuje doświadczonych koleżanek, które mają TO już za sobą i do tego super sobie radzą w nowych rolach:)

Tym bardziej, że pewnie wiele z nas z przyczyn zaleceń medycznych tudzież innych zawirowań życiowych, dostały od losu wolne od zobowiązań - przynajmniej tych zawodowych...więc ma więcej czasu na poukładanie sobie Życia od nowa i inne sprawy, na które wcześniej może brakowało czasu...

z uściskami dla przyszłych i obecnych Rodziców ...
...Sun

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


piątek, 17 lut 2012, 13:41
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
A ja przypomnę, że mężczyźni też czasami mają skromny udział w ciąży ich kobiet i jeśli Sun pozwoli(chyba, że nie) to także mogą się podzielić tym jak wspierali, co przeżywali, co ich martwiło, przerażało, dawało kopa, cieszyło, w ciąży partnerki. Być może nawet niektórzy byli przy porodzie i chcieliby się podzielić, czy warto być, czy nie itp, itd. :P
Proszę nie odbierać tego jako sarkazm. Po prostu reprezentuję na forum 50% aktywnych męskiej części użytkowników i bronię naszych praw :D

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


piątek, 17 lut 2012, 14:12
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Vikinger na Ciebie zawsze można liczyć... nawet jak się człowiek stara i w temacie i w końcowych pozdrowieniach odniesie się do "rodzicielstwa" jako wspólnoty partnerskiej, to komunikat faktycznie wyszedł jednostronny... więc jak najbardziej spieszę z poprawką, by nie być źle zrozumianą.... :)

I jak zawsze podkreślam, że męskie wypowiedzi są jak perełki :) może ze względu na to, że ich tak mało i by nie popadać we frustracje z tego powodu, jakoś wypieram te braki i uwaga skupia się na "babskiej" stronie medalu.

No to bez owijania w bawełnę, to jak z tym porodem - rodzinnie czy raczej nie narażać Faceta na stres...

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


piątek, 17 lut 2012, 15:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Sunflower :) napisał(a):
I jak zawsze podkreślam, że męskie wypowiedzi są jak perełki

... choć merytorycznie często bywają ubogie :)
Jak już zaooftopowałem, to teraz krótko na temat, żeby nie było, że krzyczę o głos dla facetów, a w efekcie żadnej męskiej wypowiedzi na forum nie było.
Ja byłem przy porodzie naszego bombla i robiąc sobie listę ZA i PRZECIW, stwierdzam, że było warto. Bo:
1) stwierdziłem, że skoro byłem przy poczęciu, to chcę być i przy porodzie
2) chęć wsparcia brzemiennej małżonki, nie pozostawienie jej samej na sali porodowej' wsparcie nie tylko pod względem dobrego słowa i trzymaniu za rękę, ale też przy różnorakich przygotowaniach do porodu tj. masowanie pleców, rozluźnianie się na worku sako, pomóc w prysznicu mającym na celu również rozluźnienie mięśni i łatwiejszy przebieg porodu itp.
3) uczestniczenie w tym, czego na co dzień nie doświadczam
... i na razie na tym poprzestanę. Może wypowiedzą się inni tatusiowie i mamusie.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


piątek, 17 lut 2012, 16:59
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Ja chyba druga po Vikingerze tak lubię się udzielać w tym temacie :) jakbym za dużo gadała, to poproszę pomachać paluszkiem :acute:

ale ja uwielbiałam stan ciąży i lubię o tym rozmawiać. Ciąża i pierwsze miesiące po porodzie minęły mi tym spokojniej, że miałam kogoś, kochaną przyjaciółkę, która dzieliła się blaskami, ale nie omijała cienistej strony. Dzięki temu wiedziałam, że to normalne, że są gorsze dni, że czasem chce się płakać bez powodu, że czasem dół sięga dna Wieliczki,by nie powiedzieć Rowu Mariańskiego, by zaraz przyszła euforia wznosząca na Rysy, tudzień Mount Everest :D

Było też tak, gdy na badaniu przezierności karkowej w 12 tc mieliśmy wyniki 2,5, co było równiutko granicą normy, rycząc dzwoniłam do Setmana, że to już koniec, że tragedia, a on mi na to, że jakby on miał wyniki na granicy normy, to by chyba oszalał z radości, bo jego są ileś tam razy poza. Po prostu gdy wariowałam, setmanowe zdrowe myślenie wracało mnie do życia. Po 2 tyg oczywiście zadzwonił lekarz i powiedział, że wyniki screeningu są jak najbardziej w normie. Potem mieliśmy też dodatkowe badania serca, też strachu, co nie miara, ale juz sama umiałam sobie pomóc.

Co prawda uważałam na początku ciąży na siebie jak na jajo, ale opłaciło się, mieliśmy z mężem odbicia typu zaplanowany wyjazd na spotkania z klientami i trasę 700 km samochodem, wstanie tuż przed 1 w nocy i powrót do domu, po 30 km jazdy, bo oboje się spociliśmy na myśl o poronieniu od wstrząsów auta na autostradzie.. ktoś powie rozum postradali, ale w ciąży, zwłaszcza po jednej nieudanej, po prostu traci się rozum i mam to za całkiem normalny stan.

A przy porodzie był mój mąż, masował plecy, trzymał na kibelku, gdy samej już siedzieć było za trudno, widział główkę w kanale rodnym, ale reszta została mu oszczędzona, bo położna go wygnała do trzymania mojej głowy i ocierania potu z czoła i warto było! I mąż nie ma na mnie mniejszej ochoty, wręcz przeciwnie mówi na mnie super woman i chwali się, że sama urodziłam, a on mógł przy tym być. Ale oboje ustaliliśmy zasadę, że jeśli ja go nie zniosę w trakcie porodu, to każę mu wyjść, a on bez gadania pójdzie, jeśli on nie zdzierży, ma prawo wyjść, a ja mu nie będę jęczeć. Chyba dzięki temu, że oboje mieliśmy furtkę i nie było żadnefo MUSZĘ, wyszło, że oboje nagle CHCIELIŚMY. Choć powiem od razu, dziewczyny grube wełniane skarpetki do porodu na nogi i najlepiej jeszcze wełniany sweter, który można założyć na siebie, żadnego polyestru, tylko czysta wełna, ja nie posłuchałam mojej położnej i nie zabrałam tego na porodówkę i żałowałam strasznie. Bo wraz z rozwarciem szyjki, wdziera się potworne zimno, a te skarpey i wełniany sweter/pled temu mogą zapobiec.

A potem przyszło karmienie i szczęśliwie spotkałam dwie dobre polskie dusze, które ze mną siedziały po 4 godziny i dostawiały prawidłowo małego, dzięki nim dowiedziałam się, że ten ból jaki czułam przy przystawianiu do piersi to tylko wynik złego przystawienia małego, że nie trzeba chodzić po suficie, by karmić, wystarczy dobra technika i idzie. Doradca laktacyjny, doradca z sercem i głową to skarb!

Poza tym dziewczyny poproście by od razu po narodzinach dano wam dziecko, nie trzeba go myć, moje było pierwszy raz myte w 7 dobie, było po prostu wytarte i położone na mnie, choć mówiłam, że ja nie mam mleka, do czego go przystawiać. A ten ssak i tak wiedział swoje, Matka Natura jest wielka. Zostaliśmy w sali porodowej jeszcze 45 min, w tym czasie mały zaczął pić, po prostu gdy zaczął ssać, pojawiła się siara. Warto walczyć o ten bounding, dzięki temu właściwie nie pojawia się problem braku mleka u matki, a dziecko ma poczucie bezpieczeństwa.
Zostały załatwione formalności i mogliśmy wrócić do pokoju. Podpisałam deklarację,że nie chcę oddać dziecka do pokoju tylko ma być przy mnie i był.
Co do boundigu polecam książkę Dorschera "Rodzinne gniazdo" to była moja lektura ciążowa, cudoooowna.

Przewijamy w naturalny sposób pieluszkami wielorazowymi, kąpiemy raz w tygodniu i kosmetyków dziecięcych nie używamy prawie wcale. Dzieciak ma skórę jak przysłowiowa pupcia niemowlęcia ;) Ciuszków i wyprawki ograniczyłam dzięki mojej kochanej położnej do minimum. Nie dałam się naciągnąć reklamom i mój syn wygląda na szczęśliwego ;)

Kochane Mamy, cieszcie się ciążą, macierzyństwem to największy DAR od losu. Kiedyś chciałam od razu do pracy, podróże itp. Teraz patrzę jak tu zorganizwoać życie, by dziecko było jak najwięcej ze mną. Jestem fanką macierzyństwa!

Kochani Tatusiowie cieszcie się tacierzństwem, ufajcie sobie, że dacie radę uspokoić dziecko i słuchajcie dziecka, które macie w sobie, śpiewajcie piosenki, tańczcie i róbcie co wam tylko intuicja podpowiada.
I kochane Mamy zaufajcie ojcom swoich dzieci, oni dziecka nie upuszczą,nie skrzywdzą, nawet jak maluch zakwili, to niech tata też ma szansę do ukoić.
I ten apel często samej sobie powtarzam :D


piątek, 17 lut 2012, 18:12
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Zgadzam się i potwierdzam ostatni akapit. Ja właśnie zostałem na 3 dni sam na sam z moim 2 letnim synkiem, bo żona wyjechała z pracy na weekendowe Spa(taka impreza integracyjna w kilkuosobowym gronie). Mały właśnie zasypia(albo już śpi), a ja mam wolne :) Jutro jemy rano jajecznicę i jedziemy do bawialni w nagrodę za Jego grzeczne zachowanie w mijającym tygodniu(ma tablicę manetyczną z zadaniami i punktami za każde zadanie w każdym dniu tygodnia). Później może jakieś sanki itp. Męski weekend :drinks: (mleko) :)

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


piątek, 17 lut 2012, 22:37
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Mam nadzieję, że mój mąż też będzie sobie na tyle ufał, by zostać sam na sam z małym,gdy mały będzie taki duży :) i mam nadzieję, że ja jako znany control freak, będę umiała ich zostawić samych :D


piątek, 17 lut 2012, 23:38
Zobacz profil
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Lubię być w ciąży:) Mimo dolegliwości i takich tam małych dyskomfortów. Ale to uczucie , że maluch się rusza, puka do ciebie i miewa czkawki- bezcenne.
Co do porodu- obecność partnera jest bezcenna..... bardzo pomaga. Mój mąż był przy obu porodach na tyle ile mógł- przy pierwszym był 12 h zanim nie stwierdzono że mam w sobie jednak za duże dziecię aby samej urodzić i zapadła decyzja- cesarka. przy drugim mało miał możliwości udziału...... ale w obu przypadkach od razu widział i głaskał dzieciątka:)
Dobra pielęgniarka , która pokaże jak karmić jest baaaardzo ważna- dzieci wiedzą jak ssać ale my nie wiemy jak im podać dobrze pierś niestety.
Do ciężarnych koleżanek- błagam nie jeść za dwoje:) ja się do tego stosowałam i potem szok ogrom niepotrzebnych kg, a dziecko po prostu potrzebuje dobrego i sensownego odżywiania:D
Pozdrawiam ciepło wszystkie ciężarówki- Ola


sobota, 18 lut 2012, 17:54

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
z jedzeniem to faktycznie bywają jaja, zwłaszcza rodzina pilnuje co się je i ile...wszyscy zachęcają do dokładek..... W pierwszym trymestrze dochodzą mdłości i je się bardzo selektywnie. Do 4 miesiąca nie przytyłam grama i nie widzę, by mój gin bardzo się martwił. Nazywa Maleństwo "psożytkiem", które i tak weźmie sobie co chce ;)

Często więc zdarza mi się poprawiać zatroskanych, że nie jem ZA dwóch, ale DLA dwóch - niby oczywiste i zwykle ucina cioteczne dobre rady ;)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


sobota, 18 lut 2012, 20:54
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Ciężarówką być, czyli blaski i cienie Rodzicielstwa....
Nasz poród trwał 3 doby i zakończył się cesarką, po kilkukrotnych moich telefonach z sali porodowej do lekarza prowadzącego. Nie opiszę dziś szczegółowo ostatnich godzin porodu, bo nie mam dziś na to siły, ale wiem już jak wygląda bezsilność, niemoc. Patrzeć jak kobieta przez kilka godzin z wycieńczenia tysiącami skurczy zasypia na 2 minuty, patrzę na wyświetlacz aparatury i widzę jak zbliża się kolejny mocny skurcz, po chwili budzi się, błaga że chce do domu, majaczy, pyta o sprawy nie związane z porodem, skurcz po kilkunastu sekundach mija... mamy kolejne 2 minuty snu i wszystko zaczyna się na nowo i tak przez kilka godzin, mając za sobą poprzednie 2 doby porodu... Cieszę się, że byłem z Nią w tamtym miejscu i tamtym czasie i nie pozostawiłem samej na 3 dni na porodówce, ale z drugiej strony była to "przygoda", której nie zapomnę do końca życia i nie dlatego, że była tak piękna i wzniosła, ale że była tak kurewsko trudna i wycieńczająca dla całej naszej trójki, że nie była taka piękna jak pokazują w filmach, gdzie poród trwa pół godziny, tatuś biega wśród kilku osób z personelu medycznego z kamerą i wszystko jest cukierkowo piękne. To była najpiękniejsza, ale i najgorsza pod względem emocjonalnym(dla mnie, bo żona nie pamięta ostatnich godzin porodu) historia jaką przeżyłem.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


sobota, 18 lut 2012, 21:44
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 207 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 21  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL