Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest środa, 23 sie 2017, 23:31



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Emocje zmęczonej mamy 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Emocje zmęczonej mamy
Hej mamy! Zwłaszcza te, które już macie jakieś doświadczenie, ale jeszcze nie wyszłyście z okresu opieki nad niemowlęciem, tudzież mówiącym krasnalem, który na pytanie, "ile masz latek", odpowiada "dwa".

Chciałabym Was spytać o Wasze emocje. Jak się czujecie, co się w Was dzieje, jak sobie radzicie z własnymi emocjami, gdy dziecko długotrwale płacze, marudzi, idzie uparcie prosto pod koła samochodów i namiętnie wyrywa rękę z Waszej dłoni. Gdzie jest Wasza granica cierpliwości? Czy już ją poznałyście, czy wciąż udaje się Wam radzić ze złością? Jak kanalizujecie negatywne emocje, albo wręcz nie pozwalacie im się pojawić?


poniedziałek, 21 lip 2014, 20:53
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Emocje zmęczonej mamy
na taki temat to pewnie książkę można napisać :) zwłaszcza, że z każdym dniem rozwoju dziecka przybywa emocji - tych milszych i tych mniej przyjemnych.

ja generalnie, dopóki dziecku ani nikomu w otoczeniu nie dzieje się krzywda to jestem w stanie zapanować nad emocjami -pomaga: policzenie od 10 do 0 albo czasem sobie przeklnę pod nosem... ;)

Gdy nadto marudzi, płaczę, nie daje się uśpić przez godzinę, a brakuje pomysłu co jeszcze można zrobić (tj. nie pomaga położenie spać, zwrócenie uwagi na coś ciekawego, nie ma gorączki itp) to zamiast się nakręcać (bo tak mamy, że jak ja się denerwuje to i ona się nakręca - błędne koło eskalacji).... gdy mam kogoś pod ręką, to wzywam pomoc i mam zastępstwo. Mogę na chwilę się ulotnić, wypić herbatę, wziąć prysznic - cokolwiek co odwróci uwagę od źródła frustracji... a gdy nie ma nikogo (co na szczęście rzadko się zdarza) to odkładam dziecko w bezpieczne miejsce i wychodzę "kopnąć sobie w coś ( miękkiego ;))" generalnie rozładować nadmiar fizycznej energii (bo ta mnie najbardziej przeraża) hehe potem mogę spokojniej zawrócić myśli na inny tor -trochę sobie w głowie poracjonalizować - tj pomyśleć, że mam prawo do negatywnych emocji w stosunku do własnego dziecka, ale że w sumie jest ono bezbronne i zależne, więc zamiast skupiać się na własnej złości myślę, co można jeszcze zrobić, żeby zmienić aktualny stan rzeczy. Najczęściej pomaga zmiana tego co robiłam do tej pory - czyli np miejsca, okoliczności...a w większości przypadków po prostu mocne setmanowe przytulenie...

W sytuacjach "normalnych" dla 2-latków - czyli w okresie buntu ("nie", "ja sama" itp) i robieniu rzeczy, które najbardziej wyprowadzają rodziców z równowagi (np uciekanie na ulicę, malowanie kredkami wszędzie, tylko nie na kartce itp ), to działam stanowczo - chwytam za rękę, a swoje negatywna energię staram się rozładować poprzez sfokusowanie jej na dłuższy wywód, który wymaga uruchomienia szarych komórek i podwyższony ton głosu - zmniejsz poziom energii o minimalizuje moją chęć odreagowania w inny sposób (np klapsa). Gdy tłumaczenie nie wystarcza (choć u mnie zwykle tak), to zabieram niebezpieczny przedmiot, czy z miejsca, gdzie "się świetnie bawi" kosztem moich nerwów.

Generalnie gadanie z dzieckiem ma wiele plusów- wiele osób dziwi mi się, że od początku mówiłam do swojego Malucha jak do kumającej osoby, ale wydaję mi się, że po pierwsze dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje, po drugie szybciej zaczynają ładnie mówić (więc łatwiej zrozumieć ich potrzeby), a po trzecie można wiele spraw tłumaczyć (np związanych z bezpieczeństwem) w warunkach bezpiecznych - spokojnych (czyli nie w emocjach, nerwach), wtedy dziecko uczy się, zapamiętuje szybciej i wydaje się bardziej posłuszne.

A ogólnie co do emocji - to nauczyłam się przy okazji pochwicy i Andrzeja, że nie warto ich tłumić... bo kumulowane i tak kiedyś wylezą, a im dłużej tłumione, tym wybuch będzie groźniejszy. Kwestia tylko odreagowania - kiedy, gdzie, na kim/na czym - czyli znalezienie sobie takich warunków, które są zgodne z normami swoimi i społecznymi.
Ujawnianie emocji i sposób w jaki sobie z nimi radzimy to też model dla naszych dzieci - one teraz uczą się (nie matmy), ale funkcjonowania w relacjach (też emocjonalnego). Mam nadzieję, że dzięki temu Dziecię łatwiej będzie się socjalizować z rówieśnikami.


hehe miałam napisać trzy zdania, bo z tyloma refleksjami obudziłam się dziś rano ;) ale do południa zdarzyło się tyle fajnych rzeczy, które wprawiły mnie w dobry nastrój i wiarę, że moje matkowanie nie jest do końca kitu, że mimo gorszych chwil, moje Dziecko jest Szczęśliwe, to się rozpisałam ;)
Pewnie gdyby wydarzyło się coś mniej miłego, to bym bluzgała w temacie samokontroli i uświadamiania sobie emocji ;) także Verko jesteś Mądrą Kobietką (powiedziałabym że bardzo Mądrą), intuicje Matczyną też masz (wiem, bo widziałam) , Człowiekiem jesteś - więc i złe emocje są jak najbardziej ok, więc... lepiej się już zamknę ;)

Ściskam Was :)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


wtorek, 22 lip 2014, 13:47
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Emocje zmęczonej mamy
Niezawodna Sun :happy:

Do założenia tego wątku skłoniło mnie zachowanie mojej sąsiadki. Po przeprowadzce sąsiaduję przez ścianę z kobietą młodsza nieco ode mnie i jej córeczką, o rok starszą od mojej. Ta kobieta codziennie krzyczy na córkę. O byle pierdołę. Wracają z pracy i przedszkola, mija pięć minut, dziecko jest karcone. Wstają o szóstej rano, słychać krzyki. Nie widzę ojca. Może pracuje za granicą. Ta pani nie ma chyba na co dzień żadnego wsparcia. Trochę jej współczuję, ale z drugiej strony boję się do niej zbliżyć, bo nie mam zaufania do niej. Coś jednak czuję, że powinnam zrobić. Lilka to będzie pewnie przez jakiś czas najłatwiej dostępna koleżanka dla Eli.

W każdym razie nowe sąsiedztwo całkowicie wyleczyło mnie ze złości.

Ogólnie moja metoda na życie z dzieckiem to obserwacja innych: nauka na ich błędach bez testowania na swoim dziecku i zapożyczanie dobrych rozwiązań.

Ela jest coraz bardziej charakterna i może się zdarzyć, że zacznie mnie wyprowadzać z równowagi. Szukam pomysłów na panowanie nad sobą na zaś. Widzę bowiem, że w przypadku konieczności szybkiej reakcji na pomysły Eli, nie ma już czasu na kombinowanie. Warto się zawczasu zaprogramować, a programuję się odkąd byłam nastolatką. Zawsze lubiłam sobie wizualizować moje relacje z dziećmi. Coś takiego było kiedyś w jednym z odcinków Przystanku Alaska. Gdy Shelly była w ciąży, wyobrażała sobie swoją córkę. Zabawy lalkami, potem dojrzewanie. Często wyobrażam, co kiedyś powiem Eli. To bardzo fajne uczucie, gdy następuje wyobrażona sytuacja i można wypowiedzieć przygotowaną kwestię.

Ach, widzę, że zmieniłam bezwiednie temat. Mówisz, książkę można by napisać...


sobota, 26 lip 2014, 20:27
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 5 gru 2011, 19:47
Posty: 25
Post Re: Emocje zmęczonej mamy
dobrze było przeczytać te wypowiedzi. Wasze dzieci już 'duze' teraz,ja jestem na początku drogi-5 miesięcy. Daje w kość,a brak su nie pomaga. O ile spodziewałam się tego niewyspania, pracy, nowych obowiązków, o tyle pakiet emocji jaki przyszedł z maluchem był/jest lekkim szokiem :O
no nic, idę sobie kopnąć w coś miękkiego ;)


niedziela, 18 gru 2016, 19:45
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL