Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest niedziela, 23 lut 2020, 18:59



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
próba 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: próba
Droga canasto...

Noszę w sobie Twój wątek od kilku dni w sercu i głowie, więc skoro i tak nie śpię od 5 i myślę, to pozwolę sobie podzielić się refleksją i doświadczeniem...bo może nie jestem w podobnej do Twojej sytuacji, ale jak Vero, mam przykład w Rodzicach... Sprawa bardzo podobna, a skutki bliźniacze - dwójka nieszczęśliwych ludzi żyjąca ze sobą pod jednym dachem (do dziś słucham, że to wszystko było i jest dla dobra dzieci...)

...najtrudniejsze w tym wszystkim wydaje się tkwić latami w takiej sytuacji, bez podjęcia jakiejkolwiek decyzji - wegetować przez 20 lat, tracąc powoli nadzieję na odrobinę Szczęścia, narzekając na wszystko i wszystkich dookoła, tracąc nawet umiejętność szczerego uśmiechu...

...Gdzie był ten krytyczny moment, kiedy mogli coś z tym zrobić ?...ja ufam, że on cały czas był i jest w zasięgu ręki, tylko z czasem człowiek przyzwyczaja się do sytuacji i trudniej zrobić kolejny krok. Człowiek czuje się bezpieczniej, gdy może zachować status quo i niczego nie zmieniać...bo zmiany niosą ze sobą wątpliwości, lęk co będzie dalej, co się wydarzy, czy dam radę...

Doskonale to rozumiem, ale zamiast skupiać się na tych negatywach, może warto pomyśleć co z tym zrobić. W przypadku moich rodziców zabrakło myślę jednego... kogoś kto, by ich wysłuchał...

I nie chodzi mi o doradców, bo tych nigdy nie brakuje (Ksiądz proboszcz od lat wspiera ich w - cytuje - "niesieniu tego krzyża, za co zostaną wynagrodzeni w niebie"... rodzina też wolała uniknąć "skandalu", co bardziej tolerancyjni znajomi, zdecydowanie radzili rozwód...obawiam się jednak, że nigdy nie znalazł się ktoś, kto dałby im bezpieczną przestrzeń do podjęcia samodzielnej, odpowiedzialnej, przemyślanej decyzji.

Z dzisiejszego punktu widzenia - włączając w to też wiedzę ze studiów psychologicznych - wydaje się, że najlepsze co mogłabym zrobić dla nich to zasugerować pomoc dobrego psychologa. Kogoś kto widzi sprawę z boku, a raczej góry, ktoś obiektywny, kto nie radzi, a słucha, kto nie ocenia, ale raczej daje poczucie bezpieczeństwa, szacunku i zrozumienia, ktoś kto nie ulega emocjom, ale też nie głaszcze po główce, kto zmusza do myślenia i wierzy w nas i w nasze odpowiedzialne decyzje, kto widzi nasze dobre i złe strony, i który je akceptuje, kto pomoże udźwignąć wagę podejmowanych kroków... ktoś kto uwierzy w nas i pomoże odszukać drogę do Szczęścia...


Dlatego, jeśli jeszcze nie miałaś okazji, to pozwolę sobie zasugerować kontakt z kimś takim, a tym kimś jest na przykład Andrzej ... kontakt z nim niczym nie grozi, a zwykle raczej pomaga, więc...zanim podejmiesz (lub nie) jakąś decyzję, która wpłynie na kształt całego życia Twojego i Twoich bliskich, myślę, że warto zaryzykować...jeden mail, a może wiele zmienić...na dobre :)

Trzymam kciuki za Twoje Dobro :) bo na nie zasłużyłaś, chociażby tym, że nie podejmujesz pochopnych decyzji, że szukasz najlepszych rozwiązań dla siebie, ale nie tylko... Możesz wszystko - rozstać się, spróbować zawalczyć i naprawić związek, cokolwiek postanowisz, to będzie dobra decyzja :good:

Czekamy na ciąg dalszy Twojej historii, koniecznie z happy endem :)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


sobota, 23 cze 2012, 08:00
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
hej......przygoda moja z andrzejem trwa od 2007 roku i to on pokazał mi że każdego faceta trzeba nauczyć życia z kobietą , o przyjaźni i więzach między nami, o tym jak proste są potrzeby faceta i zachowania kobiet .......hmmm oj mieliłam straszne i-maile ale chyba set miał mnie dość hehe albo uszanował mój upór myśli i uczuć po tym jak napisałam bajkę o uczuciu moim w 2011- fajnie wyszła, załączę kiedyś........pozostawił mnie ze sobą i teraz działam w pojedynkę, rozmawiam z mężem ale ja mówię on nie pomaga ........... każdym razie bardzo mądrze piszecie i dojrzale o więzach jak na sądzę młodsze kobiety ode mnie i jaki wniosek postawilabym na siebie??? prawdopodobnie oprócz wszelkich uwag z zewnątrz tych kąśliwych i tych bardziej na temat swojego życia myślę że boję się przyznać że to ja nie umiem kochać, że to ja potrzebuję terapii a nie mąż....??z andrzejem ustaliłam żeby nie robić nic wbrew sobie..dobra kończę bo mam napięty dzień wrrrrrr........dziękuję za otuchę


sobota, 23 cze 2012, 09:34
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Może nie dokładnie na temat, ale o dokonywaniu wyborów - kto wie, kiedy się przyda.

Cytuj:
Jest piękna książka o dokonywaniu wyborów, napisana przez jezuitę, który współpracował przez wiele lat i wspólnie publikował z ojcem de Mello. To mała książeczka Carlosa Vallesa "Sztuka wyboru". Opisuje on w niej pewną wzruszającą i bolesną sytuację. Zobaczył w hipermarkecie, że dziewczynka pięcio-sześcioletnia wzięła dwie lalki i chciała je kupić. Mama podeszła i powiedziała: "Mogę kupić tylko jedną lalkę". Chciała ukształtować jej charakter albo po prostu nie miała więcej pieniędzy. Ale dziewczynka rzuciła obie lalki i obraziła się na sytuację. Mama cierpliwie czekała. Dziewczynka poszła po rozum do głowy, wróciła, wzięła znów dwie lalki. Mama powtórzyła, że może dostać tylko jedną. Dziewczynka ze łzami w oczach wzięła jedną lalkę i ruszyła do wyjścia. I nagle - to jest już puenta tej historii - Valles widzi, że dziewczynka rzuciła na chwilę kupioną lalkę, pobiegła do tamtej odłożonej na półkę, pocałowała ją w czoło, wróciła, wzięła kupioną lalkę i spokojnie wyszła ze sklepu. Musiała się pożegnać z drugą lalką, musiała przeżyć małą żałobę.

Każda decyzja jest albo chwilą trwogi, obawy przed czymś nowym, albo chwilą żałoby po czymś, co zostawiamy, od czego się odcinamy. Żeby móc podejmować decyzje, musimy czuć się odgraniczeni, musimy czuć siebie w swoich granicach, musimy wiedzieć, w imię czego to robimy. W symbiozie jest odwrotnie - zawsze możemy myśleć: "ktoś za mnie zdecyduje". Mój nauczyciel zen mówił brutalnie: "Nikt nie załatwi za ciebie spraw fizjologicznych". Mówił to dosadniej...

[...]

W książce "Sztuka wyboru" Valles mówi, że jeśli odchodzę od kogoś lub rezygnuję z czegoś, to muszę zatrzasnąć drzwi, zamknąć je na klucz, a potem ten klucz wyrzucić. Bo jeśli go schowam do kieszenie, to kiedyś wrócę, otworze nim te drzwi i powiem "A widzisz! A nie mówiłem?"

Człowiek wyodrębniony, który ma swoje granice, dużo rzadziej mówi "muszę", "nie mogę", a częściej "wybieram" albo "decyduję się". Człowiek, który zaczyna czuć się odrębną istotą, doprowadza do twórczej konfrontacji. A także, co jest bardzo istotne, rozważa na co może mieć wpływ i wtedy planuje działanie, a na co nie może mieć wpływu i wtedy zastanawia się, jak wzmocnić siłę ducha, żeby się z tym pogodzić. Raczej podejmuje konfrontację, niż oskarża czy obwinia się. Nie roztkliwia się nad sobą.

Fragment książki Jacka Santorskiego Dobre życie


Ta druga część chyba jest nam wszystkim znana po setmanizacji :)


niedziela, 24 cze 2012, 17:39
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Polecam jeszcze książkę "Żyć w tym świecie i przetrwać" Roberta Skynnera i Johna Cleese'a (tak tak, to ten z Mothy Pythona).

Santorski i u siebie właśnie ją przywołuje we fragmencie o tym, że czasami łatwiej znieść śmierć małżonka, z którym było się bardzo szczęśliwym, żyło się w zdrowym związku i przejść do nowego życia bez niego, niż uwolnić się ze związku toksycznego.

No właśnie. Mam koleżankę - 33 lata, córka 2 lata. Ona wdowa, a dziecko półsierota od roku. Mało kto w pracy wie, że ona jest wdową. Nikt by nie zgadł, gdyby nie wiedział. Dziewczyna tętni życiem. Nie żebym jej zazdrościła, bo przecież ani trochę, ale fascynuje mnie jej siła.


niedziela, 24 cze 2012, 18:20
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 27 gru 2010, 12:27
Posty: 174
Post Re: próba
canasto: kilka moich myśli, które nasunęły mi sie po przeczytaniu tego co napisałaś (i z mioch własnych kotłowanin wewnętrznych :) )
Myślę że jest w takiej sytuacji jak Ty jesteś strasznie ciężko działać w pojedynkę. Stanie na rozdrożu przez długi czas jest niesamowicie męczące i wtedy bardzo łatwo wpaść w schemat: albo udawadniania sobie że nic z tego nie będzie, albo że na pewno wszystko będzie dobrze. Żeby tylko ruszyć z miejsca. I wtedy nie da się zobaczyć całości i nieocenione jest, jesli ktoś potrafi ją zobaczyć i pokazać. I myslę też że należy szukać kogoś takiego aktywnie, bo zbyt długie siedzenie na skrzyżowaniu grozi nagłym zorientowaniem się, że ma się juz osiemdziesiątkę i nie ma czego wybierać...


wtorek, 26 cze 2012, 08:31
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
podzwoniłam po osiedlowych księgarniach - nie mają pozycji polecanych przez Vero;-) czyli internet niech żyje....hmmm czas czas jesteśmy niewolnikami swoich obowiązków czy nałożonych zadań.........siedzę i sobie przypominam jak ja byłam w ciąży i robiłam mnóstwo dziwnych rzeczy tuż przed porodem hehe ciąże wspominam bardzo dobrze poród może mniej ..we wspomnieniach przejawia się obraz jakby samotności obok ojca
dziecka........wybory!!zawsze są, zmieniając jedną decyzję zmieniamy cały bieg naszego życia, aaaa dołączę dziś moją bajkę, trochę jako usprawiedliwienie że mnie mało a bardzo cenię wasze "sugestie"................. i dobrze mi z wami bo potraficie wyobrazić sobie to co czuję ja bez oceniania mnie , ja się tego nadal czuję bo największy grzech który mnie męczy to fakt że bardzo rzadko się sobie podobam , traktuję siebie jako pech balast złość jest tyle "zła" we mnie powodując ciągłe zmęczenie i odkładanie "siebie "na potem, na jutro ...........

Była sobie raz szklana butelka - prześliczna i kolorowa. Stała na półce pusta czekając aż ją wypełnią. Pewnego dnia gospodyni wzięła butelkę i wypełniła ją gorącym sokiem
malinowym. Butelka wiła się z bólu i radości że spotkało ją takie szczęście. Gorący sok palił jej warstwy wnikając w nią. Była szczęśliwa. Była spełniona. Była wypełniona.
Przepełniona miłością.
Z czasem kurz osiadł na butelce. Sok rozlano do szklanek na podwieczorek małej złej dziewczynki. Pustą butelkę wyrzucono do rowu. Leżąc w rowie spoglądała w słońce które otulało ją i ogrzewało ciepłem.
Pewnego dnia dziewczynka kopnęła butelkę do stawu, przyległego do rowu. Woda unosiła butelkę i pieściła. Podobało się to butelce, ale woda chciała więcej zalewała ją, ciągnęła na dno. Butelka dusiła się i dławiła. Zatonęła. Przyszła zima i woda zamroziła butelkę - nie czuła już nic.
Nastała wiosna, Dobre słońce rozgrzewało warstwę lodu i zamarzniętą butelkę, która schowana w liściach na dnie obroniła swą miłość, jeszcze paliło ją ciepło lanego soku . Słońce grzało i woda parowała ze stawu. Pomału wydostawała się z matni wody.
Do butelki wracało życie. W słońcu pięknie błyszczała i mrugała. Było jej przyjemne. Tak ozdobioną znalazła ta sama dziewczynka która ją wyrzuciła. Zabrała ją do domu i położyła obok dzbanka na półce. Butelka lśniła i przymilała się do dzbanka. Była szczęśliwa ale pusta, nigdy nie przestała marzyć o swoim wytrawnym soku.

Osoby występujące:
Butelka - to ja
Sok malinowy ;-) - to Marcin
Dziewczynka - jego żona, jest zła bo czuje zagrożenie, jest zła bo się boi o Marcina
Woda, staw, zima - to Krzysiek
Dzbanek - to Poznany Nieznajomy
słońce - opatrzność

dlatego ta sama dziewczynka znajduje butelkę, bo butelka jest splątana w ich życie. butelka czuje się uwięziona, chce trwać blisko Marcina ale wie doskonale że pod złym spojrzeniem jego żony, pozostaje jedynie wierność i marzenie

jaką siebie widzę jak myślę o Marcinie - widzę siebie skuloną w płaczu, z dłońmi na twarzy
jaką siebie widzę jak myślę o Krzyśku - nie widzę siebie - jest krzyk głuchy krzyk i nikt mnie nie słyszy
jaką siebie widzę jak myślę o Nieznajomym Poznanym - nie widzę siebie - jest zmysłowość i wyobraźnia
Wniosek : wierność i uczciwość idą w parze. czasem trzeba dać się zachłysnąć aby zobaczyć siebie od dna - nie oszukamy serca. to ono wyznacza nam kierunek życia -

coś mam więcej dodać???
pozdrawiam
Kinga

HAPPY END
:)
I POCZĄTEK - SKĄD SIĘ WZIĘŁA BUTELKA !
POZDRAWIAM SERDECZNIE!
Andrzej Setman
zatem, mam błogosławieństwo Seta na moje wolne życie, potrzebuję jeszcze siebie trochę odwagi i szczyptę szczęścia.......pozdrawiam serdecznie


wtorek, 26 cze 2012, 19:24
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
oglądam dopiero niedawno Drzewo życia z Bradem Pittem....bardzo odpowiadał moim wewnętrzym klimatm;-) a wracając do mojej bajki Marcin to moja miłość moje życie moje przeznaczenie - mogłam z nim być ale on nie chciał wtedy ze mną rozmawiać, mężczyzna duma odrzucenie .............dużo by mówić a to i tak niewiele zmieni, czasem śnie że jest blisko mnie, hmm wybrał inną a ja nie będę tą drugą, krzysiek to mój mąż, nieznajomy - jest pokusą tylko, zresztą nie dałam mu szansy na więcej, zresztą nie znam go a on nie chce dać się poznać hehe ..........poukładam to , ale narazie przed oczami mam obrazek małej fasoli przyłożonyej nieskończoną ilością warstw chwastów i ziemi...........cięzko...a jeszcze słucham Czesław Spiewa - wesoły kapelusz.....


wtorek, 26 cze 2012, 19:44
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: próba
Canasto, czy Ty się boisz przyznać do prawdy?
Fascynuje mnie, że nie napisałaś wprost na początku "nie kocham męża, kocham innego, z którym nie ma szans na związek". Czy bałaś się, że zostaniesz zrugana? Czy czasem sama się za to nie karzesz swoimi myślami?

Ja Ci życzę jednak tego trzeciego, bo z tego co zrozumiałam, to ten nieosiągalny cud jest dupkiem.


środa, 27 cze 2012, 21:31
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
hej Vero...kim Ty jesteś z zawodu??trafiłaś w sedno sprawy....powiedz mi jak Ty mnie widzisz ?czemu sie kręcę w kółko?moja prawda?....hmmm ....tak to jakoś jest że sama wstrzymuję to o czym tak marzę i czego chcę.....strach przez zdaniem krzyśka też istnieje.......gdzieś w środku mam poczucie że chce przynależeć do mężczyzny, chcę być w jego władaniu tylko wiesz na poziomie emocjonalnym NIE fizycznym , chcę aby mnie wspierał gdy mówię co się jemu podoba i gdy to co nie, ale do tego jest potrzebna miłośći przyjaźć i zrobię dla ciebie "wszystko"
wydaje mi sie że Marcin jest utożsamieniem mojej miłości - tego jak przeżywałam uczucie z nim, czułość , zaufanie , zamiłowanie, wkońcu dotyk zapach spojrzenie mówiące :"jesteś moja".....
gdy odszedł to postanowilam sobie ułożyć życie jak wszyscy:facet dziecko , nie myślałam o miłości skoro jej nie było......no i się przejechałam bardzo i to bardzo bo wydawało mi się że potrafię bez miłości żyć, uczucie między mną a krzyśkiem było zupełnie inne, ale nie miało nic wspólnego z życiem razem, potem szybka ciąża i tak naprawdę nie miałam kiedy dojrzeć w związku.....przykro mi Vero ale tak..nie kocham męża, nie dlatego że większość bliskich mówi mi daj sobie z nim spokój, nie kocham go bo tego uczucia nie było.
czy nie daję szansy jemu sobie?.......bożesz! wiesz związek........tyle trybików musi współgrać.....kurcze w pracy jestem to kończę....buźka i jak tam fasolka w brzuszku?


czwartek, 28 cze 2012, 07:41
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 15 maja 2012, 18:00
Posty: 19
Post Re: próba
przypomniało mi się jeszcze ...bo o co chodzi ? nie chcę życ swoimi wyobrażeniami o tym jak mogłoby być, założę czapkę cierpiętnicy i będę układna powabna i posłuszna, ja chcę to czuć, żyć oddychać , bawić się i krzyczeć całą sobą........a zacząć trzeba od tego co czuję teraz i się tego chyba trzymać, kto wybiera ten nic nie traci.......podobno.ja się na straty szykuję ale może zysk będzie wystarczająco dobry ....


czwartek, 28 cze 2012, 08:01
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL