Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest niedziela, 15 gru 2019, 16:59



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Wojna domowa? 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Wojna domowa?
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... &startsz=x
Co o tym sądzicie, artykuł dość o stereotypowym podziale ról w domu. Po wątku Nikoli2006 "Cud kobieta używającego rozumu" ten artykuł, to taka szara, czasem przykra codzienność.
Czy rzeczywiście udaje Wam się dzielić obowiązkami? Czy raczej wchodzicie w utarte role?


środa, 4 sty 2012, 21:39
Zobacz profil

Dołączył(a): sobota, 7 sie 2010, 18:47
Posty: 104
Post Re: Wojna domowa?
Ja wręcz nie lubię gdy mężczyzna wykonuje za mnie takie obowiązki. Gotowanie, sprzątanie, pranie - póki co to jest dla mnie jeszcze przyjemność ;) Mam świadomość, że robię to również dla kogoś, nie tylko dla siebie. Cieszę się, gdy on to docenia i to jest dla mnie nagroda i w ten sposób się "nakręcam" i mam siły dalej tak robić. Może wyniosłam to z domu?

Nie mam jeszcze dzieci, nie znam tej rzeczywistości. Bardzo prawdopodobne, że gdy przybędzie dzieci i zarazem obowiązków, to będę zmęczona i będę jednak oczekiwała jakiegoś podziału obowiązków. Tylko czy wtedy nie będzie już za późno dla faceta na zmiany ... ;)

Póki co jestem zadowolona z "życiowych ról", podziału między kobietą a mężczyzną. Gdyby to było możliwe chętnie oddałabym się byciu typową "gospodynią domową", która nie pracuje, ale za to spełnia się w domu dla swojej rodziny.


czwartek, 5 sty 2012, 12:05
Zobacz profil
Post Re: Wojna domowa?
u nas jest podział obowiązków... ale bardzo płynny.... mąż umie ugotować, uprać, ogarnąć dom( celowo używam słowa ogarnąć) raz na pół roku odkurzy, jeśli leżę obłożnie chora... umie zająć się dziećmi itp.... ale są też pewne dziedziny, gdzie on się nie tyka a ja nie znoszę gdyby się tknął- prasowanie np, wywieszanie prania( wiesza jak leci i masa zagnieceń- weź to potem wyprasuj) odkurzanie( raz dwa trzy i poodkurzane.... a pajęczyny wiszą i koty po kątach się mnożą) On robi to męsku, na surowo, nie dopieszcza- a ja lubię dopieścić, więc w pewnych rzeczach lubię sama to zrobić:) W innych on radzi sobie świetnie:) Obiady u niego to bajka....... i nawet ten ogrom naczyń po gotowaniu jaki zostawia- super hiper ogrom..... :))) Swoja drogą jakby nie robił zawsze dostanie pochwałę:)
Ale prawda jest taka.... nie dałby rady robić tego co ja w domu robię bez wkurzania się i marudzenia i wyolbrzymiania swoich zasług:) Od kilku dni choruję i "słyszę"( dość często to głośno obwieszcza wszem i wobec robiąc połowę ) jak mąż wykonuje codzienne moje obowiązki i zdziwiony, że cały czas coś robi i nie ma czasu dla siebie:D:D A robi dokładnie to samo co ja( w połowie) dzień w dzień- żadna filozofia, czas na psy, karmienie i zabawę i spacery,ogarnąć dom,kuchnię, , prasowanko, pranie, obiad, lekcje z dzieciakami, zabawa z dzieciakami, potem papierologia firmowa, pod wieczór pilnowanie kąpieli dzieci, położenie ich do łóżek i luzzz:)


piątek, 13 sty 2012, 23:46

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: Wojna domowa?
Kiedyś też wszystko robiłam sama, ale potem korzystając z potknięć innych i swoich postanowiłam się nauczyć podziału obowiązków. I mąż potrafi zrobić wszystko, a ja potrafię (co łatwe nie było) efekt jego pracy i przede wszystkim teraz już umiem chwalić jego wysiłek. Bo mnie uczono kiedyś robić porządki sprawdzając potem białą ściereczką czy nie ma kurzu.. mnie sprawia przyjemność czysty dom, ale teraz gdy to piszę, podłoga woła o pomstę do nieba, pranie czeka na poskładanie, kurze na pościeranie, obiad na zrobnienie i się zrobi, tylko ciut później i nikomu nic się od tego nie stanie. Uczyłam mojego męża robienia porządków przez ponad rok i teraz, gdy odkurza podłogę naprawdę często robi to bardzo dobrze, podobnie jak ścieranie podłogi. Cenię to tym bardziej odkąd jest dziecko, że on może wiele rzeczy zrobić, gdy ja czasem po prostu mogę się w tym czasie przespać.. ktoś, kto przeżył nieprzespane noce, może mnie zrozumieć. Poza tym podział obowiązków daje mi komfort psychiczny, że nie zostanę sama w domu, z górą prania, sprzątania, głodna, a mąż będzie co najwyżej z dzieckiem na spacer wyjść, pod warunkiem, że ja go ubiorę. Podziwiam każdą kobietę, która robi wszystko i żyje, nie wiem może wraz z wejściem niemowlaka w nasze życie jakoś nagle świat tak się zmienia, a ja się jeszcze w niem nie odnalazłam,ale cieszę się, że nie "wychowywałam" męża, a po prostu nauczyłam robić rzeczy dla mnie ważne, podobnie jak on mnie. Dzięki temu, ja może nie robię jego działki perfekcyjnie, ale w biedzie go uratuję, jak on mnie i chyba o to chodzi :)


sobota, 14 sty 2012, 17:05
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Wojna domowa?
U nas tzw. obowiązki domowe zajmują niewielki procent naszego czasu. Ja np. nie znam czegoś takiego jak prasowanie. Żyję od lat w nie swoich mieszkaniach, cały mój dobytek mieści się w samochodzie. Nie ma tam miejsca na żelazko, ba nie ma tam miejsca na jeszcze wiele innych urządzeń. I co ciekawe - da się funkcjonować 12 lat bez prasowania. Chodzę w takich ubraniach, które się nie mną. Dbam o wieszane pranie, by bluzki i koszule suszyły się na wieszakach, z wyprostowanymi szwami i okiełznanymi kołnierzykami. Wieszaki są dopasowane tak, by się nie wypychały ramiona. Po wysuszeniu ciuchy lądują w szafie. Naprawdę się da bez prasowania. Mąż do prania się nie wtrąca. Widzi, że mnie to wszystko przychodzi bez trudu. Pomaga przy składaniu pościeli i to mi wystarcza. On jest specjalistą od mycia wanny. Mnie to zawsze męczy, a on przynajmniej się fizycznie wyżyje. Ja gotuję, mąż pomaga przy niektórych potrawach, gdy trzeba przypilnować dwóch rzeczy na raz. Gary myjemy losowo. Jak jest sterta, to razem. On myje, ja wycieram. Mąż wynosi śmieci. Ja tylko wtedy, gdy muszę się pozbyć szybko czegoś śmierdzącego, a jego nie ma. Duże zakupy robimy wspólnie. Po małe wyskakuję ja. Mężczyzna woli uniknąć konieczności decydowania, gdy zamówiona rzecz nazywa się inaczej i on nie wie, co z tym fantem zrobić. Mąż dźwiga ciężkie rzeczy, ja zajmuję się rozpakowanie zakupów i poukładaniem wszystkiego w lodówce, szafkach. On nie wie, gdzie co jest w domu i nie musi.

Nie mamy problemu z tym, by sobie odpuścić. Jeśli oboje jesteśmy zmęczeni albo zwyczajnie nam się nie chce, to gary mogą stać w zlewie nie umyte.

Zarówno ojciec męża, jak i moja matka mają poczucie konieczności zrobienia czegoś "teraz" "już". My oboje pod tym względem przypominamy raczej drugich rodziców, ja swojego ojca, mąż swoją matkę. Oczywiście czasem zdarzy się nam warknąć: mógłbyś/mogłabyś to zrobić, ale szybko się okazuje, że skoro warczący teraz nie ma na to czasu albo ochoty, to niby jakim prawem wymaga od owarkiwanego, by on/ona ów czas wygospodarował. Kończy się wspólnym odejściem od swoich spraw i szybkim usunięciem problemu wspólnie albo pozostawieniem problemu, gdy jest małej wagi, aż któremuś się przy okazji zachce zrobić.

Na razie tak jest. Póki jesteśmy we dwoje. Potem się okaże.


sobota, 14 sty 2012, 18:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Wojna domowa?
Vero napisał(a):
Na razie tak jest. Póki jesteśmy we dwoje. Potem się okaże.

No, gdyby tej końcówki nie było, to spaliłbym klawiaturę...

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


niedziela, 15 sty 2012, 00:00
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Wojna domowa?
vikinger napisał(a):
Vero napisał(a):
Na razie tak jest. Póki jesteśmy we dwoje. Potem się okaże.

No, gdyby tej końcówki nie było, to spaliłbym klawiaturę...

A to niby dlaczego?


niedziela, 15 sty 2012, 00:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Wojna domowa?
Bo jeśli przed posiadaniem dziecka mógłbym się podpisać po tym co napisałaś, to teraz, po dwóch latach posiadania, nie ma czegoś takiego, że się nie chcę i nie robię, albo zrobię później. Owszem, nie chce się, ale wytłumacz kilku dniowemu, czy kilkumiesięcznemu czy 2 letniemu dziecku, że nie chce Ci się wstać w nocy 8 raz w ciągu 4 godzin i dać jeść/pić/przewinąć itp. Albo rano wytłumacz maluchowi, że jeszcze pośpicie pół godzinki. U nas nie raz bywa tak, że mały idzie spać o 22.00, a rano o 5.00 przychodzi i mówi mama, tata, idziemy się bawić. Tyle, że on spał prawie bez zakłóceń 7h, a my od 22.00 do 1.00 to: pranie, sprzątanie(nie tylko kurze, ale zabawki rozwalone po całym mieszkaniu), prasowanie, ogólne prace domowe, zakupy w tesco(bo tylko ono jest otwarte 24.dobę) plus wszystko to, czego nie jesteśmy w stanie zrobić po pracy zawodowej(czyli powiedzmy od 16.00 do momentu kiedy mały nie pódzie spać). Oczywiście nie każdy dzień tak wygląda, ale dni takich jest zatrzęsienie. Nie ma za to dni, kiedy wstaję jak się wyśpię, walnę się na kanapę i oglądam TV aż mi się znudzi, nie zrobię czegoś bo mi się nie chce akurat teraz, pójdę sobie do kina, albo do knajpy itp. Jak jest dziecko, to świat kręci się wokół niego. Dzięki Andrzejowi, teraz kręci się mniej niż na początku, ale jednak ogólnie rzecz biorąc życie(styl życia w szczególności) zmienia się całkowicie.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


niedziela, 15 sty 2012, 00:33
Zobacz profil
Post Re: Wojna domowa?
hihihi nie ma jak dzieci:) Mój syn od 5 dni marudzi o grę w nowy polski monopol.... otwiera oczy i pyta: gramy? za godzinę pyta: gramy? I tak cały dzień. Tłumaczę mu - chłopie, zagramy wieczorem i grywamy wieczorami....I grywamy od 3 tygodni .... a może i więcej? hmmmm jakoś tak I mimo wspólnej gry co rano powtarza się rytuał- gramy?? mamo no gramy???
uwielbiam grać z dzieciakami, ale to pytanie co godzinę mnie męczy dość mocno..... np ja prasuję sobie a tu- mamo, gramy??> heheheheh zabójcze:D:D


niedziela, 15 sty 2012, 01:14
Post Re: Wojna domowa?
A Nikola ma inną wizję w tym czasie pt;" ja jestem księżniczką" dajcie mi jednorożca( czyt pies z doklejonym rogiem) Z
buduj mi zamek:) za młoda aby sama to umiała zrobić- to fakt... więc trzeba jej zamek zrobić:) Dobre dwa koce, krzesła, ciężarki do ćwiczeń( uuu a kiedy z nich się korzystało? heheh) I zamek gotowy:D:D Jeszcze tylko jej poddanych sprowadzić i spokój na 3 h::D


niedziela, 15 sty 2012, 01:19
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL