Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 6 gru 2019, 17:01



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Zatańczymy Tango kochanie? 
Autor Wiadomość
Post Zatańczymy Tango kochanie?
Zatańczymy tango kochanie?
Już postanowiłam- chcę nauczyć się tanga. Muszę nauczyć się tanga! Tym razem zamierzam włożyć w to wszystkie siły, których skąpiłam przez tyle lat bezowocnych prób( zaczynając od pierwszych podrygów z ojcem a kończąc na iluzorycznych postanowieniach, podejmowanych z pomocą samozwańczych ochotników). Teraz jestem zdecydowana doprowadzić mój plan do końca. Dlatego pierwsze co musze zrobić, to zapisać się na przyzwoity kurs, to znaczy taki w porządnej szkole i z normalnym profesorem. Przepełniona dobrymi chęciami i wola nauki, dodając sobie wzrostu i odwagi butami na wysokim obcasie,
ubrana w spódnicę odpowiednią do okoliczności ,uśmiechem od ucha do ucha, przekraczam próg szkoły, którą od dawna polecają mi moje znajome.
Niestety ,to byłoby zbyt piękne, szybko zdaję sobie sprawę, że czegoś tutaj brakuje. Rozglądam się dookoła i przeżywam odwieczny dramat swojej płci: w Sali jest tylko czterech mężczyzn na… dwadzieścia pięć kobiet!
Jednak to nie powód, żeby dać za wygraną! Rzucam się na parkiet ,gotowa użyć pazurów, żeby wydrzeć upatrzona zdobycz z objęć pozostałych dwudziestu czterech zdesperowanych tancerek. Pomimo zapału i uwodzicielskiego uśmiechu, w ciągu godziny udaje mi się przechwycić tylko jednego partnera i tylko na pięć minut, „ jak tak dalej pójdzie , to w tym tempie nawet przez dwa lata nie nauczę się kroku podstawowego-myślę- A i to pod warunkiem, że w międzyczasie nie pojawią się nowe konkurentki”…
Po chwili zwątpienia, podczas której na horyzoncie pojawia się widmo kolejnej porażki, w głowie rodzi mi się wspaniały pomysł…” po coś mam męża, prawda”?
Po zastosowaniu najskuteczniejszych strategii „manipulouwodzenia” udaje mi się w końcu zaciągnąć go na lekcję.
Nie mogę uwierzyć, podoba mu się!


Lekcja 1
- Pierwsze, czego się nauczymy, to sposób , w jaki obejmują się partnerzy- oznajmił profesor Julio Horacio Martinem.
Pomyślałam, że to nie może być żadna wielka sztuka,
bo przecież obejmujemy się spontanicznie na co dzień. Przynajmniej tak mi się wydaje.
To cos naturalnego, do czego nie potrzeba wcześniejszego przygotowania. A jednak nie. Wygląda na to , że za obejmowaniem w tangu kryje się większa filozofia.
- Podczas tańca ciała partnerów tworzą krąg kontrolowanego napięcia. Oferowane ramię musi być silne, ale nie może odpychać. Stopy utrzymują ze sobą kontakt, nie ograniczając jednak swobody ruchu. Proszę zwrócić uwagę, że w tańcu środkiem ciężkości nie jest każdy z partnerów z osobna, ale całość jaką tworzą. Jeśli Państwo się nie zrozumiecie, to zapewnie stracicie równowagę, dlatego warto dojść do porozumienia, żeby móc wspólnie cieszyć się tańcem.
Mój mąż bierze mnie w ramiona, łączymy kolana, jedną ręką obejmuje moja talię i unosi drugą, by służyła mi za oparcie…
Teoretycznie wszystko idzie dobrze. Teoretycznie. Ręka w pasie sprawia, że wiszę w powietrzu, jego nogi przy moich uniemożliwiają mi jakikolwiek ruch, a silna dłoń miażdży mi palce.
- Twoja ręka musi stawiać opór, bo jeśli nie, to będzie cię od siebie odpychał. Nie można tańczyć z galaretą, nawet jeśli ma kształty kobiety.
Nazwał mnie galaretą w kształcie kobiety. Tak właśnie powiedział….
Koniec lekcji…

Lekcja 2
- Dzisiaj poznamy krok podstawowy,który składa się z ośmiu elementów. Widzą Państwo? Raz,dwa,trzy,cztery,pięć….Przy piątym partnerka przenosi ciężar ciała na prawą nogę, a później opierając się na lewej, robi krok w prawo…i nańczycie dalej: sześć, siedem, osiem. Jasne?
Powiedzmy, że jasne…. Zaczynamy niepewnie tańczyć. Raz, dwa, trzy,cztery, pięć…Raz, dwa, trzy, cztery, pięć…Raz, dwa trzy, cztery, pięć….Nie! Nie tak! Nie wychodzi nam!Mój mąż upiera się, że na sześć powinnam wyjść lewą nogą, i nie rozumie, że mam ją właśnie skrzyżowaną z przodu.
- Nie popychaj mnie!
-To rusz się
-Niby jak,skoro mam nogę w powietrzu?
- Innym się jakoś udaje
- Innym się udaje, bo ich partnerzy dobrze prowadzą.
Przychodzi do nas Julio i mówi do mojego męża:
- Zwróć uwagę na jej środek cieżkości. Patrz: Raz, dwa trzy, cztery , pięć i sześć siedem osiem, Widzisz?
Przyjemnie tańczyć z kimś, kto mnie rozumie. Z mężem jestem bezradna, bo wini mnie za swoje ograniczenia i nie widzi, że nie mogę za nim nadążyć.

Lekcja 3

- Dziś poznamy nowe kroki. „Ósemka” składa się z dwóch części: wejścia i wyjścia, zarówno w przypadku mężczyzny,jak i kobiety. Tańczymy w miejscu dookoła siebie. Partner może odstąpić przestrzeń partnerce albo jej towarzyszyć.
Wreszcie się doczekałam! Nauczę się tych efektownych figur i poczuję się piękna, elegancka i zmysłowa! Wychodzę, wychodzę wychodzę…..Co jest?! Jedno od drugiego oddalone o 4 metry, o cztery lata świetlne od wyśnionej elegancji i zmysłowości, desperacko łapiemy równowagę, żeby nie upaść.
- Co wy robicie?- w okamgnieniu pojawia się Julio.
-To tango a nie sumo ! Chodź!- mówi do mojego męża.
-Teraz ja odegram role twojej partnerki i pokażę, co ze mną robisz. Widzisz? Jeśli nie dasz mi swobody, to sam ją sobie wezmę, nawet jeśli to oznacza, że muszę się od ciebie odsunąć.

Lekcja 4

Nasze podrygi powoli zaczynają nabierać kształtu, chociaż z synchronizacja nadal jesteśmy na bakier. Po ćwiczeniach z pauzą, skoncentrowani, tańczymy przez chwilę bezbłędnie, ale za moment znów potykam się o jego stopy ( albo on o moje, sama już nie wiem). Mąż zarzuca mi , że nie słucham, co chce mi powiedzieć, że tańczę sama. Ja odpowiadam, że nie rozumiem, co chce abym zrobiła….Wygląda na to, że on też mnie nie rozumie.
Znowu pojawiła się Julio, żeby nam pomóc. Czy nie ma tu innych par, które źle tańczą? Mówi:
- Jeśli chcesz coś przekazać partnerce, musisz najpierw zwrócić jej uwagę na siebie, żeby mogła w ciebie się wsłuchać, inaczej odbierze to jako inwazję, nieprzyjemną niespodziankę i nie zrozumie co chcesz powiedzieć. Przenieśmy to na taniec.Najpierw szukasz jej stopy,zatrzymujesz,a później wykonujesz ruch. Jeśli nie zwrócisz na siebie uwagi, niemożliwe,żeby zrozumiała, o co ci chodzi; tak samo jeśli chcesz z nią porozmawiać, najpierw ją wołasz,a dopiero kiedy widzisz, że cię słucha zaczynasz mówić. Inaczej prędzej czy później zaczniesz krzyczeć. A ty- profesor zwrócił się do mnie-pamiętaj, że kiedy cię woła powinnaś się zatrzymać i go wysłuchać. Jeśli tego nie zrobisz, to zacznie krzyczeć,
żebyś usłyszała.A gdy nie słuchasz w tańcu ,prawdopodobnie na siebie wpadniecie.. Spójrz: przysuwam moją stopę do jej stopy. Ona się zatrzymuje , słuchając. Wykonuję ruch i czekam , aż mi odpowie. Nie zapominajcie, że taniec to rozmowa,a nie narzucanie swojej woli. Jedno mówi, a drugie odpowiada,ale dopiero po wysłuchaniu tego,co pierwsze ma do powiedzenia. W tangu jak w życiu, jeśli nie zadajemy sobie trudu wysłuchania partnera i zakładamy, że wiemy, czego pragnie, to dialog zmieni się w monolog. A wtedy to już nie tango,bo tango jest tańcem w parze,w którym oboje improwizujemy w zależności od ruchów partnera.


Lekcja 5

Dziś nie mam ochoty iśc na lekcję. Ni mam ochoty nigdzie iść. Nie rozumiem , co się dzieje: mam wrażenie, że nasz związek się kończy. Już od jakiegoś czasu kłócimy się o wszystko i nie jesteśmy w stanie o tym porozmawiać, bo niekończąca się lista wzajemnych wyrzutów uniemożliwia dialog. Wydaje się, że oddaleni, mówimy do siebie w różnych językach, pozwalając , by wcisnęła się między nas bolesna mieszanka obojętności i żalu.
Nawet nie wiem, kiedy nastała ta cisza,ale czuję, jak się wzmaga i nie umiem jej pokonać.Nie sądziłam,że po okresie takiej bliskości i porozumienia przyjdzie czas, kiedy- na pozór razem- nie będziemy potrafili się odnaleźć.
Lepiej się przebiorę i pójdę na lekcję, to mi dobrze zrobi,bo nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim ani znieść milczenia i dystansu między nami.
- Dzisiaj nie nauczymy się niczego nowego, bo najpierw powinniście Państwo uświadomić sobie, co dokładnie robicie. Jeśli nie zrozumiecie , czym jest ten taniec, jaki ma sens, to będziecie tylko mechanicznie wykonywać kroki, ale nie będziecie tańczyć tanga.Ono jest rytmem, w którym partnerzy obejmują się wzajemnie, by się podtrzymać, pozostawiając sobie jednocześnie swobodę ruchu. Obejmując partnera, dajemy mu siebie z całego serca, a ten, który daje z całego serca, otrzymuje całym ciałem. Połączeni,przenosimy się w ten szczególny wymiar,który tworzą dwie osoby. Jak mówią Dinze” tango zaprzecza matematyce, ponieważ jeden plus jeden to nie dwa ale nadal jeden-czyli para-lub trzy, ponieważ jest on, ona i pewien nowy , trzeci wymiar”.
To prawdziwy dialog ciał i uczuć, w którym mówią oboje partnerzy i oboje dopuszczają chwile ciszy, która stanowiąc część dialogu, może go wzbogacać, a na pewno go nieprzekreśla.Podczas rozmowy oboje mają prawo inicjatywy, bo chociaz jedno z nich robi pierwszy krok, to od odpowiedzi partnera zależy kolejny ruch. Dlatego nauczymy się postrzegać błąd jako możliwość dalszego rozwoju.
W przeciwnym wypadku, tango w ogóle by nie istniało.Popełniając błąd, nie czyńmy sobie wyrzutów, ale zamiast tego szukajmy kontaktu z partnerem, by tworzyć z nim od nowa. W końcu tango jest jedną z form samozapoznania i tak, jak ma to miejsce w każdym związku- przyjaciół, kochanków,rodziców , czy dzieci- w którym poznajemy swoją wartość poprzez kontakt z drugą osobą, tak samo w tangu można być obrońcą albo bronionym- dominować albo być zdominowanym, można być nieskończenie czułym lub brutalnym albo odznaczać się jednocześnie wszystkimi tymi cechami, a partner uświadamia nam to swoją obecnością.Moja filozofia tańca nie jest łatwa, ale dopiero wtedy, kiedy ją państwo zrozumiecie , będziecie mogli tańczyć tango, w dodatku każdego dnia inaczej: czasem gwałtownie, czasem z czułością, a innym razem w prawdziwej ekstazie. Jednego jestem pewien: nigdy już dobrowolnie nie przerwiecie tańca.
Kiedy wracaliśmy do domu, nie mogłam przestać myśleć o słowach Julia, które tańcząc w mojej głowie, nabierały kształty, harmonii i sensu” Partnerzy obejmują się wzajemnie by się podtrzymać, pozostawiając sobie swobodę ruchu…..
Postrzegajmy błąd jako kolejną szansę…. Jeśli nie dam mu swobody, to on sam ją sobie weźmie….Partner pokazuje kim jestem naprawdę…. Spotkanie jest dialogiem, a nie narzucaniem swojej woli , objęcie jest dawaniem oparcia, a nie usidleniem na zawsze , tango to rozmowa, dialog i kompromis….”
Dziś powracam do tych zapisków znalezionych w szufladzie starej komody, stojącej na strychu od czasów przeprowadzki. Ile to już czasu minęło? Dziesięć lat? Tak chyba tak. Byliśmy wtedy małżeństwem z dwuletnim stażem, a teraz jesteśmy ze sobą już 12 lat . Na szczęście udało nam się pokonac kryzys i nauczyliśmy się razem żyć, tak jak nauczyliśmy się tańczyc tango.
Czytam moje notatki, w tle gra muzyka a mąż kończy pracę w ogródku. Właściwie to już skończył bo widzę, że soi w drzwiach. W tle rozbrzmiewa Danzarin
- Co robisz?-pytam
_ pomyślałem właśnie, że mam ogromną ochotę cię przytulić…. Zatańczymy tango kochanie?


piątek, 30 gru 2011, 19:44
Post Re: Zatańczymy Tango kochanie?
Fragment książki Jorge Bucay i Silvia Salinas : "Kochać z otwartymi oczami"


piątek, 30 gru 2011, 19:46

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: Zatańczymy Tango kochanie?
i moje postanowienie a braku postanowień na Nowy Rok legło w gruzach... ;) kurs tańca towarzyskiego będzie ok w ramach powrotu do formy ;)

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


piątek, 30 gru 2011, 22:59
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL