Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 9 gru 2019, 13:33



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Zdrada? 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): środa, 17 sie 2011, 23:08
Posty: 62
Post Re: Zdrada?
Zazwyczaj zdrada kojarzy się z wyrzutami sumienia.
A co, jeśli zdrada "uskrzydla", pomaga odkryć swoją seksualność, przeżyć coś fascynującego, co wbrew pozorom nie niszczy dotychczasowego związku, tylko wypełnia go tym, czego brakuje lub wypaliło się???
Co o tym sądziecie?
Czy jest to Waszym zdaniem możliwe, czy jest to tylko "zagłuszanie" swojego sumienia?


środa, 28 wrz 2011, 20:13
Zobacz profil

Dołączył(a): środa, 17 sie 2011, 23:08
Posty: 62
Post Re: Zdrada?
Polecam książkę pt. "Seks na wysokich obcasach", a w niej rozdział "Kobieta, która zdradza".
:curtsey:


środa, 28 wrz 2011, 20:15
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Zdrada?
AGNES napisał(a):
Zazwyczaj zdrada kojarzy się z wyrzutami sumienia.
A co, jeśli zdrada "uskrzydla", pomaga odkryć swoją seksualność, przeżyć coś fascynującego, co wbrew pozorom nie niszczy dotychczasowego związku, tylko wypełnia go tym, czego brakuje lub wypaliło się???
Co o tym sądziecie?
Czy jest to Waszym zdaniem możliwe, czy jest to tylko "zagłuszanie" swojego sumienia?


Jakoś tak się dziwnie składa, że kobiety prawie zawsze wyczuwają, że są zdradzane, mężczyźni z resztą też. Czy można wówczas mówić o uskrzydleniu? Wystarczy spojrzeć na mężczyznę czy kobietę, by dostrzec zmianę. Te zmiany nie biorą się znikąd. A zdrada ujawniona boli wszakże.

Czy znacie choć jeden przepadek zdrady, w którym partner zdradzany żył w błogiej nieświadomości i nigdy w życiu się nie domyślił? Ja nie znam. Ale może jeszcze mało o świecie wiem. Jednak skoro ja, jako dziecko, potrafiłam spoglądając na kobietę domyślić się, że to kochanka mojego ojca, to moja matka tym bardziej, prawda? Nie wierzę w taką możliwość, by to była tajemnica po grób, raczej wierzę w tajemnicę Poliszynela.


A jeszcze a propos zdrady w myślach. Dla mnie porównywalna z kradzieżą w myślach. Dopóki sobie tylko ktoś coś myśli, a tego nie czyni, to nie widzę problemu. Jestem przeciwna wchodzeniu w role Wielkiego Brata, który chce znać nawet myśli innych ludzi. Ludzie fantazjowali, fantazjują i będą to robić. Niech pierwszy rzuci kamień, któremu nigdy nie przeszła przez głowę myśl. Jeśli takowego nie ma, to czy oznacza to, że wszyscy zdradzamy? A co z fantazjami na temat nieznajomego? Czy można zdradzić partnera z kimś, kto nie istnieje?

Na szczęście nasze myśli znamy tylko my, dopóki się nimi nie podzielimy. Natomiast dowalanie sobie wyrzutami sumienia za pomyślenie grzeszne o kimś innym niż mąż/żona to już pochodna religii katolickiej chyba. Warto się samemu zastanowić, czy taka wykładnia o grzechu myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem jest zawsze słuszna. Czy słuszna w taki sposób, jak nas uczono od dzieciństwa.


czwartek, 29 wrz 2011, 14:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Zdrada?
AGNES napisał(a):
Zazwyczaj zdrada kojarzy się z wyrzutami sumienia.
A co, jeśli zdrada "uskrzydla", pomaga odkryć swoją seksualność, przeżyć coś fascynującego, co wbrew pozorom nie niszczy dotychczasowego związku, tylko wypełnia go tym, czego brakuje lub wypaliło się???
Co o tym sądziecie?
Czy jest to Waszym zdaniem możliwe, czy jest to tylko "zagłuszanie" swojego sumienia?


Znalazłam to, czego szukałam a tak się składa, że to jednocześnie bliskie temu, o co pytasz:)

"Być może też znacie taki stan: gdzieś na wydzielonym obszarze życia przeżywacie to, co piękne, co przynosi Wam spełnienie, co żywi Was, syci i zaspokaja. Obszar ten jest raczej tajemną, ukrytą niszą. Podskórnie macie zawsze wrażenie, że nie udałoby się to w waszym małżeństwie, z waszym mężem i waszą rodziną. Nikt mnie tak naprawdę nie rozumie. Z nikim nie mogę dzielić tego świata." (Eva-Maria i Wolfram Zurhorst: Kochaj siebie a przetrwasz każdy kryzys")

Co jeśli zdrada uskrzydla? To chyba znaczy, że związek do tej pory wcale nie był udany: wątpię, żeby ktoś będąc w fajnym i udanym związku, chciał szukać poza nim odkrywania swojej seksualności czy w ogóle dopełnienia... Nazwałabym to raczej tłumaczeniem samego siebie ze zdrady: brakowało mi czegoś, znajduję to poza związkiem, więc jestem usprawiedliwiony/usprawiedliwiona. I wszystko jest OK, dopóki ta druga osoba się nie dowie.

Myślę, że tak jak napisała Vero, nie da się chyba nie zauważyć, że ktoś zdradza. No chyba, że ktoś po prostu nie chce tego widzieć, albo tak idealistycznie patrzy na partnera, że nie bierze nawet pod uwagę możliwości, że mógł zdradzić. Pomijając już to, że jeśli ktoś się angażuje w inną relację, to wątpię, żeby w związku wszystko pozostało tak jak dotąd. Może nie da się tak od razu zorientować, kogo dotyczy ta zmiana, ale że coś jest inaczej - na pewno.

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


czwartek, 29 wrz 2011, 16:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Zdrada?
Hmmm... Na własnym przykładzie: Mnie ciężko jest wyobrazić sobie moją zdradę. Mimo, że róznie bywa między nami, nieraz są ostre kłótnie o nic i o sprawy ważne, nigdy nie przychodzi mi na myśl, że pójdę do innej i zdradzę żonę na złość lub ot tak. Może to wynika z charakteru, czy wychowania, ale dla mnie związek z drugą osobą jaki by nie był burzliwy, to jednak przede wszystkim wzajemne zaufanie, szczególnie w sprawach "łóżkowych". Świadomość(i wewnętrze uczucie), iż chciałem się związać z drugą osobą "na poważnie", na lata, do końca(choć podczas kłótni różne daty rozwodu padają :) i jeśli nawet kilka dni po kłótni wciąż mam niesmak i czuję złość) pozwala mi chcieć być razem, pomagać sobie, wspierać się itd. a kompletnie odrzuca jakiekolwiek skoki w bok. Jak z papierosami, których palenie przez moją skromną osobę zawsze wykluczałem - coś, czego nie ma w moim słowniku. Mogę być złośliwy, obojętny, wredny, chamski, zdrady w moim repertuarze jednak nie ma i ciężko jest mi sobie wyobrazić co musiałoby się stać, żeby do tego doszło. Chyba faktycznie miłość musiałaby przestać w naszym związku istnieć i stalibyśmy się naprawdę sobie całkowicie obojętni.

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


czwartek, 29 wrz 2011, 21:21
Zobacz profil

Dołączył(a): poniedziałek, 27 gru 2010, 12:27
Posty: 174
Post Re: Zdrada?
Vikinger, bardzo się cieszę, że to napisałeś. Mam takie same zdanie na ten temat, ale jakiś czas temu zaczęłam mieć wątpliwości, czy to nie jest naiwne i czy może Świat tak w ogóle nie działa. A Twój wpis wraca mi wiarę w to, że to jednak kwestia decyzji.


poniedziałek, 3 paź 2011, 19:11
Zobacz profil
Post Re: Zdrada?
Gosik, super temat rozpoczęłaś:)))) Aż mnie korci coś napisać:))))Czuję się jak dziecko w sklepie ze słodyczami i mam nadzieję się nieco opanować aby to co napiszę i kotłowanina myśli miały ręce i nogi:)

W temacie zdrady i gdy pojawia się sytuacja, gdzie ktoś mi opowiada- "zostałam/łem zdradzony/na" lub "zdradziłem/łam"..... zawsze się zastanawiam czym ta zdrada tak naprawdę jest...bo jest czymś innym dla mnie, jest czymś innym dla mojego małża, jest czymś innym dla Gosi, Ani, Julii, czy Magdy. Ponieważ,nie jestem innymi osobami będę tu pisać li i jedynie o sobie..... Czym jest zdrada?...... hmmmmm co uznam za zdradę ze strony męża? Kiedyś twierdziłam, że jest to sex z inną osobą... rok temu nadal plątało mi się po głowie plus dochodziła zdrada psychiczna o której pisaliście wcześniej......A Dzisiaj..... jednorazowy wyskok by mnie nie ruszył, może by zabolał bo to zawsze jakaś obca ingerencja i poruszył pokłady zaborczości pt to moja własność ... to też ciekawe - ale nie miałby znaczenia po jakimś czasie....... Dla mnie osobiście zdradą było by życie w ułudzie.... jeśli mąż by szczerze kochał kogoś innego a był ze mną.....Każdy z nas jest skłonny do zdrad, wszystko zależy od okoliczności, danej chwili i sytuacji z partnerem.Czasem czegoś w związku brak, znajdujesz to gdzieś indziej bo tak łatwiej:)To nie znaczy że nie kochasz partnera np. Takiego patrzenia nauczył mnie znajomy, gdy obserwowałam jego wzloty i upadki, miłostki, zafascynowania i jednocześnie miłość jaką ma i miał zawsze do swojej dziewczyny....a wszystko wynikało z tego co razem tworzyli w związku, jakie mieli problemy i jak bardzo udawali że ich nie ma... więc on miał panienki a ona kilku przystojniaków....Po jakimś czasie postanowili przestac uciekać i wzięli się za związek bez substytutów.... Dzisiaj są fajną parą:) Żadne z nich nie wie o tzw zdradach partnera:) I dobrze wg mnie. Czy zawsze zdrada jest zła? Moim zdaniem nie.Czasem czegoś uczy- i to co mnie zawsze nurtuje... co to ta cholerna zdrada- bierzemy pod uwagę normy społeczne, religijne czy osobiste postrzeganie?


poniedziałek, 3 paź 2011, 19:24
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 22:45
Posty: 490
Lokalizacja: Gliwice
Post Re: Zdrada?
Natasza napisał(a):
Vikinger, bardzo się cieszę, że to napisałeś. Mam takie same zdanie na ten temat, ale jakiś czas temu zaczęłam mieć wątpliwości, czy to nie jest naiwne i czy może Świat tak w ogóle nie działa. A Twój wpis wraca mi wiarę w to, że to jednak kwestia decyzji.


W moim przypadku nie chodzi o to, że taką mam zasadę i jej przestrzegam. Ja zwyczajnie nie mam potrzeby, chęci, pociągu by zdradzić, a zasada jeśli jest, to na końcu tego łańcuszka. Mam gdzieś czy to naiwne, czy świat tak działa. Ja tak czuję i w moim świecie tak jest dobrze :)

_________________
Życie nie powinno być podróżą do grobu, której celem jest dowiezienie do końca atrakcyjnych i dobrze zachowanych zwłok.
Człowiek do kresu życia powinien się dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej, narąbany w trzy dupy, krzycząc: "ALE TO BYŁA JAZDA!"


wtorek, 4 paź 2011, 08:37
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Zdrada?
A jak ktoś nie ma apetytu, to inni mu zazdroszczą, że nie ma problemu z odchudzaniem.

Sztuka się zaczyna, gdy okazja się jednak pojawia, albo wręcz sama wchodzi do łóżka. Wtedy jest miejsce do popisu dla rozumu, który sobie ustala, że jego decyzją jest nie zdradzać.

Ja niedawno wpadłam na taki pomysł, by dokonać inwersji nazewnictwa. I teraz moją pokusą jest zachowanie wierności a nie zdrada. A że człowiek słaby jest... :D

Ale tak serio, to jest niesamowita frajda nie skorzystać z okazji. To musi być kacowe uczucie, gdy się zaliczy skok w bok tylko dlatego, ze się na przykład za dużo wypiło na imprezie albo poznało kogoś, kto prawi takie komplementy, że nogi miękną. I w sumie to bardziej mi żal tego biedaka, czy biedaczki, która się tak bezsensownie wypuściła niż tego zdradzonego partnera.

Gdyby jednak chodziło o zakochanie, takie romantyczne, podparte sympatią, szacunkiem, podziwem, to na to jest tylko taki sposób, by nie dawać tej drugiej osobie sygnałów, że się jest zainteresowanym czymś więcej i starać się nie przebywać z ta osobą sama na sam. Wygaszenie płomyka na samym początku ma szansę skutkować przyjaźnią.


wtorek, 4 paź 2011, 09:37
Zobacz profil
Post Re: Zdrada?
A gdy Veruś to zakochanie prawdziwe, romantyczne, przyjacielskie itd to jest przejrzenie na oczy jeśli chodzi o to co dana osoba chce tak na prawdę?Pogdybajmy sobie chwilkę..... bo to co napisałaś jak najbardziej ma sens i jest prawdziwe , jednak nie w każdym przypadku.Nr1------------ Wyobraźmy sobie Kazię.... Kazia dotąd żyła w chorym związku, ma bardzo niskie poczucie własnej wartości... mąż lubi wypić, mało interesuje się nią i 3 dzieci, nie chce aby ona miała własne zdanie i ona nie ma własnego zdania, jest z nim bo tak trzeba to mąż.......być może jej związek wziął się ze skopiowania zachowań wyniesionych z domu, a może i kompletnie nie...... Tak czy owak tkwi z tym facetem pod jednym dachem przekonana o swojej niskiej wartości....... i że nic nie może zmienić.....a przyjaciółka jej mówi- lepszy mąż jakiego masz niż żaden:))))Rodzina jej mówi- chłop to chłop, napić się musi a ty nie ćwierkaj jak zarzynana świnka, w końcu rodzina to rodzina..... Kazia poznaje sąsiada np... lub przypadkiem jakiegoś faceta, który widzi Kazię, chce jej słuchać, interesuje się dzieciakami, ubolewa nad jej losem, chce aby Kazia miała lepiej i kocha ją.... Kazia idzie na bok fizycznie i psychicznie.... to zdrada?

A tu nr 2 Lidka..... Lidka ma związek czy związki, jest panią prezes, zarabia tyle że sama nie wie na co wydawać kasę.. ma 3 chłopaków.. każdego darzy uczuciem... każdy z nich myśli , że jest tym jedynym,,,,, Lidka każdego lubi, z każdym z nich jej dobrze, .......którego zdradza? I kogo zdradza?

Nr 3 Kobitka, Lila ma fajny związek małżeński od 7 lat.... mąż czasem ją wkurza, umieją się dogadać mimo wszystko, 2 cudownych dzieciaków.. Raz, mąż ją poważnie wkurzył... zniknął na noc z kolegami, ona od rana do nocy uwiązana w domu z dzieciakami, przypomina sobie jak to było kiedyś, odszukuje starych znajomych na fc.... Dalej żyją sobie , ona gotuje sprząta prasuje, zajmuje się dziećmi, daje swój sexy tyłeczek mężowi....który wiecznie jest zmęczony po pracy....
A na spotkaniu klasowym spotyka staaarą miłość i zaiskrza........uprawiają sex......zdradziła?

Nr 4 Magda.... przykładna żona i matka, dom wymuskany , wszystko zaplanowane...od wakacji po uczelnie dla dzieciaków..... raz w tygodniu przychodzi chłopak do basenu...... ona nie pracuje bo nie musi:) Dużo rozmawiają z tym chłopaczkiem, muskularnym i przystojnym:) Nie dochodzi do niczego, ale co wieczór, kilka razy na dzień ona o nim myśli.... kochając się z mężem wyobraża sobie chłopaczka basenowego..... w dzień robi sobie dobrze bo myśli o nim...... marzy aby ją porwał.... i dalej żyje sobie w tym w czym żyje.... zdradziła?

Nr 5 Beatka tydzień przed ślubem.... tak bardzo boi się pierwszego razu z przyszłym mężem i tego , że zawiedzie, że decyduje się na męską dziwkę która ma ją czegoś nauczyć aby w nocy poślubnej dać radę sprawić przyjemność mężowi....Zdradziła?

Nr6 Kasia -Zgodne małżeństwo od lat.... jednak ona lubi czuć te pierwsze motylki w brzuchu, uwielbia męża i nie wyobraża sobie go rzucić, kocha jak na nią patrzy, jak o nią dba, jak opiekuje się nią w chorobie i uwielbia ich rozmowy o przyszłym dziecku......ale brak jej i nie umie wykrzesić z siebie tego czegoś ...mąz jest dla niej a- sexualny.... kocha go ale trudno jej się podniecić.... no chyba że filmiki porno które on lubi, ona tez ma bodziec...... od czasu do czasu szuka kogoś, kto się nią zafascynuje aby ona miała chęć dobrze wyglądać, miec dobry sex i cieszyć się życiem...... Każdy nowy koleś ma ja uwielbiać, lekko poświntuszyć.... docenić.... to jej wystarcza........

No i skończyły mi się pomysły:P:P Ale na początek starczy- mamy 6 różnych sytuacji.... kiedy uznacie to co się dzieje w każdym z przypadków za zdradę?
Kiedy usprawiedliwicie?;>
Czym jest zdrada? Tym co sami myślimy i gdy nasze oczekiwania ktoś zawodzi?Czy normami społecznymi lub religijnymi? Czy gdy zdradzamy samych siebie i to co myślimy i czujemy??


czwartek, 6 paź 2011, 00:47
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL