Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest piątek, 13 gru 2019, 08:13



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Zdrada? 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Zdrada?
Ciekawa jestem Waszego zdania może nie tyle na samą zdradę, ila na to, co "później".

Powiedzmy, że doszło do zdrady. Albo mimo tego, że ktoś kocha swojego partnera, albo dlatego, że nie kocha już od dawna i tylko tkwi w związku nie mając odwagi odejść.Stało się i co dalej?

Czy dobrym pomysłem jest w takiej sytuacji "szczerość do bólu", opowiedzenie partnerowi, że się zdradziło i szukanie wybaczenia? Z nadzieją że szczerość jest zawsze potrzebna w związku i nawet o zdradzie powinno się rozmawiać?

Czy raczej radzenie sobie na własną rękę, zastanowienie się, co spowodowało, że do zdrady doszło, zastanowienie się i działanie zgodnie z tym co się czuje?

Może mam dość dziwne poglądy, ale uważam że to drugie wydaje mi się bardziej sensowne (oczywiście, wszystko zależy od konkretnej sytuacji). czy nie jest trochę tak, że mówiąc partnerowi o zdradzie, ma się tą nadzieję, że ktoś po części "rozgrzeszy", że nie będzie się samemu z tym, że złamało się własne zasady? Że to troche tak, jakby powiedzieć: Zdradziłem/zdradziłam, źle mi z tym, ale ja przeprosiłam, obiecuję, że więcej tego nie zrobie a Ty co powiesz?

Co o tym sądzicie?

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


wtorek, 27 wrz 2011, 17:06
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Zdrada?
Moim zdaniem nie mówić, bo to niepotrzebna krzywda. Pomijam przypadki, gdy info o zdradzie i tak dociera do zdradzanego i rodziny od "życzliwych". Pomijam przypadki, gdy ktoś się zaraził jakąś straszną chorobą i musi wyznać prawdę partnerowi, by go ochronić. Pomijam wszelkie skrajności. Moim zdaniem zwyczajne zrzucanie ciężaru własnej słabości na partnera to skrajny egoizm. Jak sobie ktoś nie radzi, to lepiej do księdza lub terapeuty. Bo chodzi o to, ze ktoś sobie nie radzi, a nie dlatego, że jest taki uczciwy. Jakby był, to by nie zdradził. Tak uważam.


wtorek, 27 wrz 2011, 17:13
Zobacz profil

Dołączył(a): środa, 17 sie 2011, 23:08
Posty: 62
Post Re: Zdrada?
Cześć dziewczyny!
Bardzo się cieszę, że Margarytka zainicjowałaś ten temat. Kiedyś Andrzej mnie namawiał, abym napisała coś na ten temat, ale jakoś nic z tego mi nie wyszło :sciana:
Zdrada?
Kiedy ma miejsce?
Każdy rozumie ją inaczej.
Bez względu na to, czy jest to fizyczna zdrada, czy też emocjonalna, uczuciowa -zgadzam się z Vero- lepiej zostawić to w swoim sercu i w swojej głowie.
Moim zdaniem, jeżeli dochodzi do zdrady, to znaczy, że "coś" szwankuje w związku...ale to moje zdanie.
:flirt:


wtorek, 27 wrz 2011, 17:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Zdrada?
Jeśli o mnie chodzi, to za zdradę uważam tak seks z kimś innym, jak samo to, że ktoś inny jest dla mnie bardzo bliski, ważny, że będąc z jedną osobą zakochuję się w kimś innym, że stale myślę o kimś zupełnie innym niż partner i to już nie jego dobro jest dla mnie najważniejsze...

Kiedyś w TV widziałam wywiad z pewnym księdzem, autorem dość kontrowersyjnej książki, udało mi się go znaleźć w necie:

http://dziendobry.tvn.pl/video/nie-przy ... 11519.html

Zgadzam się z tym co napisałyście: jeśli ktoś zdradził, to widocznie coś w związku było nie tak... czy też raczej: osoba, która zdradziła, bo z czymś sobie nie radziła. Gdzieś mi się plącze po głowie co na temat zdrady pisała w jednej ze swoich książek Eva-Marie Zurhorst i jak znajdę- wrzucę, bo dosyć mnie to intryguje...

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


środa, 28 wrz 2011, 14:00
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Zdrada?
Zakochać się w kimś można w każdym punkcie swojej drogi. Można się zakochać w kimś, będąc w szczęśliwym związku. Można myśleć z miłością o wielu osobach jednocześnie. Można zakochać się w kimś innym bez krzywdy partnera. Mądrzy partnerzy są w stanie przetrwać takie sytuacje, a nawet wspierać partnerów. A wszystko po to, by partner rozumiał, że nie staje przed żadnym wyborem: mąż czy inny mężczyzna, żona czy inna kobieta. Ale!!! Trzeba umieć rozeznawać zakochanie. Czasami bowiem zakochujemy się po prostu w człowieku, jako przyjacielu. Źle jest, gdy się tego rozeznania nie ma i ładuje się w romans, by nagle odkryć, że np. seks niszczy całą tę wspaniałą relację (również w sytuacjach czystych, gdy żadne nie jest w związku).

Reasumując, wg mnie nie ma zdrady, gdy pojawia się miłość do kogoś innego. Zdrada jest wtedy, gdy ta miłość wypiera miłość do partnera, gdy mu zagraża (nawiązuję do sytuacji zakochania bez seksu).

Szef, mądry człowiek, powiedział mi kiedyś: 30 lat poślubiłem swoją żonę. Czy fakt, że jestem z nią teraz i jestem z nią szczęśliwy oznacza, że nigdy w życiu nie spotkałam żadnej innej fajnej kobiety? Nie! Natomiast żeniąc się, podjąłem decyzję, że to z ta osobą chcę spędzić życie.

Nie łudźmy się, że nigdy w życiu nie stanie na naszej drodze albo na drodze naszych partnerów ktoś, kto nas/ich zafascynuje. Ważne jest to, co my z tą fascynacją zrobimy.


środa, 28 wrz 2011, 14:32
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Zdrada?
Vero napisał(a):
Ale!!! Trzeba umieć rozeznawać zakochanie. Czasami bowiem zakochujemy się po prostu w człowieku, jako przyjacielu. Źle jest, gdy się tego rozeznania nie ma i ładuje się w romans, by nagle odkryć, że np. seks niszczy całą tę wspaniałą relację (również w sytuacjach czystych, gdy żadne nie jest w związku).


Chyba nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc o "zakochaniu po prostu w człowieku, jako przyjacielu"- czy to, że ważny jest dla mnie jako przyjaciel, doceniam go i szanuję, widzę "pokrewieństwo dusz"? Rozumiem, że chodzi Ci o sytuację, kiedy robi się głupstwo i to, co zaczęło się od takiego doceniania jako człowieka, przekształca się w romans i kończy w łóżku?

Cytuj:
Reasumując, wg mnie nie ma zdrady, gdy pojawia się miłość do kogoś innego. Zdrada jest wtedy, gdy ta miłość wypiera miłość do partnera, gdy mu zagraża (nawiązuję do sytuacji zakochania bez seksu).


Właśnie to miałam na myśli, kiedy pisałam o zdradzie emocjonalnej: sytuację, kiedy zauroczenie, czy zafascynowanie kimś innym niszczy związek, zagraża mu. Ale też coś innego: kiedy jestem w związku, bo daje mi jako-takie "poczucie bezpieczeństwa", mimo, że ani nie kocham, ani nie jestem zakochana osoby z którą jestem, zakochuję się w kimś innym, ktoś inny staje się dla mnie ważny, a mimo to tkwię w związku, który... no właśnie, nie wiem co właściwie daje, bo chyba niewiele. W tym momencie to trochę tak, jakbym "zdradzała" tą osobę z którą jestem i jednocześnie siebie, to co dla mnie ważne...

Cytuj:
Szef, mądry człowiek, powiedział mi kiedyś: 30 lat poślubiłem swoją żonę. Czy fakt, że jestem z nią teraz i jestem z nią szczęśliwy oznacza, że nigdy w życiu nie spotkałam żadnej innej fajnej kobiety? Nie! Natomiast żeniąc się, podjąłem decyzję, że to z ta osobą chcę spędzić życie.

Nie łudźmy się, że nigdy w życiu nie stanie na naszej drodze albo na drodze naszych partnerów ktoś, kto nas/ich zafascynuje. Ważne jest to, co my z tą fascynacją zrobimy.


W sumie trudno mi na to spojrzeć z tej strony. Przychodzi mi tylko do głowy, że jeśli jestem w związku, w którym jest szczerość i porozumienie... kiedy można porozmawiać o pojawiających się problemach, w ogóle kiedy można otwarcie porozmawiać o tym co się dzieje i co się czuje- nie przyjdzie mi do głowy, żeby zdradą "załatwiać" jakieś niewyjaśnione sprawy, zawirowania w związku. To w każdym razie tylko gdybanie- póki co mam za sobą jeden poważniejszy związek i... moge tylko "gdybać" tym bardziej że teraz jestem sama i nie planuję na siłę tego zmieniać.

A co do podejścia do fascynacji i decyzji co z nią zrobić: zaczynam myśleć, że zdrada zaczyna się od tego, że ktoś nie umie wybrać, co ważniejsze, czy związek czy fascynacja... Jeśli wiem, że chcę z tą osobą spędzić życie (jak Twój szef) to nie ma znaczenia, czy spotykam wyjątkowych ludzi, bo wiem co dla mnie istotne. A jeśli "to nie to" a ktoś dalej tkwi w związku, który nie odpowiada do końca, to trochę tak, jakby nie umiał się zdecydować albo zbyt drastycznie zmienić swojego życia?

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


środa, 28 wrz 2011, 15:38
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: Zdrada?
Jak się tkwi w związku, w którym się wcale nie chce być, to po co rozważać w ogóle kwestie zdrady? Takie osoby, które nie kochają, a tkwią, zazwyczaj same siebie tłumaczą i nie mają wyrzutów sumienia (nie zgaduję, mówię o znanych mi przypadkach).

Ja natomiast chciałam zwrócić uwagę na to, że można kochać innych, będąc wiernym partnerowi. Po prostu uważam, że zrównywanie zakochania ze zdradą jest krzywdzące dla tych, którzy regularnie zakochują się w innych ludziach. Może ja zbyt idealistycznie podchodzę do świata. Może nie każdemu zdarzyło się pokochać ot tak, bez chęci przeobrażania tego w relację seksualną.


środa, 28 wrz 2011, 16:01
Zobacz profil

Dołączył(a): środa, 17 sie 2011, 23:08
Posty: 62
Post Re: Zdrada?
Pojęcie zdrady to rzecz bardzo subiektywna i każdy rozumie ją inaczej.
Znam osoby, dla których sama myśl o kimś innym jest już zdradą.
Moim zdaniem można kochać dwie osoby jednocześnie.
:flirt:


środa, 28 wrz 2011, 18:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Zdrada?
Vero napisał(a):
Jak się tkwi w związku, w którym się wcale nie chce być, to po co rozważać w ogóle kwestie zdrady? Takie osoby, które nie kochają, a tkwią, zazwyczaj same siebie tłumaczą i nie mają wyrzutów sumienia (nie zgaduję, mówię o znanych mi przypadkach).


Zgadzam się z Tobą. Jeśli ktoś w taki sposób tłumaczy się, że "zdradził"... to chyba bardziej tak mówi niż czuje, a to bardziej jak wytłumaczenie tego, że uprawiało się seks z kimś innym.

Cytuj:
Ja natomiast chciałam zwrócić uwagę na to, że można kochać innych, będąc wiernym partnerowi. Po prostu uważam, że zrównywanie zakochania ze zdradą jest krzywdzące dla tych, którzy regularnie zakochują się w innych ludziach. Może ja zbyt idealistycznie podchodzę do świata. Może nie każdemu zdarzyło się pokochać ot tak, bez chęci przeobrażania tego w relację seksualną.


Przekonałaś mnie: mówienie o zdradzie bo ktoś się zakochał w innej osobie, albo kocha inną osobę- to pomyłka. Może nazywanie tego zdradą, to narzucanie sobie poczucia winy z kolejnego, dość pokręconego powodu?...

W takim razie pisząc "zdrada" mam na myśli tylko zdradę fizyczną. A tutaj ciekawostka odnośnie usprawiedliwiania zdrady:

Kominek pisze:

"PODZIW jasno daje do zrozumienia, czyje potrzeby są ważniejsze. Masz tylko jedno życie.
Chcesz je przeżyć pozwalając sobie na ograniczenia nawet w łóżku? Chce przeżyć je pod dyktando potrzeb osoby, którą kochasz? Albo ty, albo partner. To proste.
Albo jesteś górą, albo dołem.
Nie bierzesz tego, co może dać ci partner, nie krzywdzisz go, bo nie przyznajesz się do zdrady, kochasz go mocniej, bo twoje potrzeby zostały zaspokojone.
Bierzesz tylko to, co się tobie do cholery należy!
Teoria PODZIW-u jest dla tych, którzy potrafią nie tylko czegoś chcieć, ale przede wszystkim wiedzą jak to zdobyć.

Jak ja za to nie dostanę Nobla to się wkurzę."

Link do całości:

http://www.kominek.in/2011/07/zdrada-teoria-podziwu/

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


środa, 28 wrz 2011, 19:06
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Zdrada?
Odnośnie Kominka, przypomniało mi się jeszcze to:

"Każdy powód do zdrady jest dobry, bo potrzeba zdrady mówi nam jacy jesteśmy i czego potrzebujemy. Daje sygnał, że nasze życie nie idzie w kierunku, w którym chcielibyśmy iść. Zdrada przecież nie jest karą. Zdrada jest środkiem do realizowania swoich potrzeb.
Dlaczego nie mielibyśmy tego robić? Gdyby ta kobieta nie rozmawiała o tym z partnerem, doradziłbym rozmowę i poinformowanie go, że w przyszłości taka potrzeba może zajść. Każdy rozsądny facet rozumiałby wtedy, że ma wybór: żyć z kimś takim albo odejść. Jej facet nie odszedł.
Dopóki nie dowie się o zdradzie, zdrady nie będzie, a miejmy nadzieję, że ona się nigdy nie przyzna, bo wtedy byłaby szmatą."

http://www.kominek.in/2011/09/zdrady-sa ... est-dobry/

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


środa, 28 wrz 2011, 19:32
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL