Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest poniedziałek, 9 gru 2019, 11:41



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Dwa światy 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Dwa światy
Chwilami przestaję wierzyć, że wiem cokolwiek o facetach...

Ponad pół roku temu poznałam fajnego faceta przez internet. Tuż po tym, jak Andrzej mnie dręczył żebym sama dla siebie sprecyzowała, czego CHCĘ u faceta, z którym bym się czuła, zamiast mojego "czego NIE chcę". I poznałam.Sympatyczny, wygadany, miło nam się pisało, kiedy się w końcu spotkaliśmy, przez całe spotkanie było nam tak piekielnie wesoło, że kiedy się rozstawaliśmy brzuchy nas bolały ze śmiechu, dobry humor nas nie opuszczał. Po kilku kolejnych spotkaniach zostaliśmy parą. To było pół roku temu. Od tamtego czasu poznawaliśmy się jeszcze lepiej (a przynajmniej tak myślę), poznałam najpierw jego siostrę, później i rodziców, on poznał moją rodzinkę, ogólnie bardzo sympatycznie to wszystko wypadło. Wyjechaliśmy razem na długi weekend nad morze (tam skończył studia) jeszcze później na Mazury (żeby było fajniej właśnie stamtąd pochodzi)...

Przez tych kilka miesięcy utwierdzałam się w przekonaniu, że poznałam naprawdę fajnego i wartościowego mężczyznę. Oboje uwielbiamy robić zdjęcia, zwiedzać nowe miejsca, uwielbiamy razem gotować, mamy podobne poczucie humoru, setki razy mówimy sobie: "ojjej, Ty też tak masz/to lubisz/tego nie lubisz?" Lista rzeczy, które w S. lubię, jest naprawdę długa. Czasem, czy nawet coraz częściej mam wrażenie, że rozmawiam z ...kosmitą. Ja widzę głównie jego zalety (ale wady też) on jakby widział tylko wady i to przede wszystkim.

W pewnym momencie zaczęły się między nami spięcia. Nie mogę znieść, jak S. sobie dowala. Coś pójdzie nie tak: "ojejku, ale ja jestem okropny..", posprzeczamy się: "ojejku, jak też ja Cie potraktowałem". Przez to samoudupianie się coraz częściej to ja obrywam, bo on się źle czuje, a mi nagada w złości, napisze wkurzającego maila, później przeprasza a za jakiś czas sytuacja się powtarza. I znów przeprosiny i znów samoudupianie się- bo jak to ja mogłem się tak zachować.

Spięcia szczególnie nam się nasiliły, kiedy postanowiliśmy zamieszkać razem. W dodatku dla S. to dość stresujący czas, bo stara się o przyjęcie na studia doktoranckie, poza tym póki co pracuje fizycznie (mimo, że jest magistrem, co go przygnębia) i ostatnio zaczął się zastanawiać czy aby na pewno sprawdza się jako mężczyzna, czy go (Broń Boże!) nie porównuję do innych mężczyzn, z którymi byłam wcześniej. Nawet gdyby tak było, nigdy wcześniej nie byłam z kimś, kto byłby dla mnie tak troskliwy, delikatny i czuły... Mówię mu to, powtarzam setki razy a coraz częsciej mam wrażenie, że mogę tak sobie gadać do końca świata, dla niego ważniejsze jest samoudupianie się. O włos jestem od powiedzenia/napisania mu "tak, tak, jaki Ty jesteś biedny, ojejku, jak Ty wiele przeszedłeś, och jak Ci współczuję, ojjejjjjj...". Kiedy próbuję wytłumaczyć, że naprawdę jest dla mnie ważny, że naprawdę rozumiem że mu ciężko... to mam wrażenie jakby tylko szukał dowodu na to że jest taki zły, że nie nadaje się do związków, że co jak co, ale tym razem to już mi udowodni, że taka fajna dziewczyna jak ja nie będzie go chciała kiedy się dowie że jest jakiśtam.

Ostatnio, kiedy próbując mi coś wyjaśnić, czemu się zachował niemiło, zaczął mi opisywać swoją sytuację swojego zagmatwania, problemów.. nie wytrzymałam. Odpowiedziałam mu, żeby przestał się nad sobą użalać bo mam tego DOŚĆ. I że nie będę więcej pisała, że go rozumiem, bo widzę, że olewa to co mówię/piszę albo staram się jakkolwiek inaczej przekazać...

Mam wrażenie, że w ciągu kilku tygodni zmienił się w egoistę, który skupia się ciągle na tym, jak mu było źle, jest źle, albo jakie złe cechy charakteru ma. A jakby mniej zauważa, że czasem też mam swoje zagmatwania i może najwięcej co mógłby dla mnie zrobić to na chwilkę zapomnieć o zmartwieniach i mnie przytulić...

Piekielnie mnie to męczy...

Co o tym myślicie?

Pozdrawiam,


Margerytka

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


niedziela, 18 lip 2010, 00:16
Zobacz profil

Dołączył(a): czwartek, 25 mar 2010, 18:34
Posty: 150
Post Re: Dwa światy
Margerytko, witaj, nie znamy się, ale zapytam tylko, czy Wy juz mieszkacie razem? Bo piszesz, ze piszecie ? :)
Myśle ze taki kontakt na żywo,jest najlepszy. Ale nie bylo to jasne dla mnie z postu.

Wiesz, fajnie ze facet wyjasnia Ci czemu tak sie zachował. Ale też nadmierne biczowanie przez druga osobę moze zmęczyć.
Chwal jak najwięcej go, doceniaj, a puszczaj mimo uszu te uzalanie sie nad sobą.

Ma widac bardzo niska samoocenę wyniesioną z domu, ale tez aspiracje, piszesz ze jest ciekawym człowiekiem.
Zauwazylam ze mnostwo osob tak ma, mezczyzn tez. Ja zawsze mowie w takiej sytuacji ze ciezko mi sluchac jak ktos o sobie mowi zle.Takie fajny facet a tak żle mowi o sobie...patrzę ze zdziwieniem. Po jakims czasie już się ten ktos nie uzala przy mnie.
Akceptacja bardzo pomaga.....reagowanie złoscią jeszcze utwierdza delikwenta w tym ze znów jest do kitu.
nie dosc ze zawalił to jeszze widzi te porażkę w Twoich oczach, tłumaczy się a Ty sie irytujesz ( co rozumiem ;).
Pozdrawiam


niedziela, 18 lip 2010, 07:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Dwa światy
Dzięki :)

Nie mieszkamy jeszcze razem. Kiedy jestem np. u rodziców a mamy sobie coś do wytłumaczenia, albo rozmawiamy przez telefon, albo mailujemy. Szczególnie to drugie, kiedy S. stwierdza, że kiedy pisze, wie, że nic mu nie umknie i wie, że napisze o tym wszystkim o czym chce.

Tak się właśnie złożyło, że całe to zagmatwanie zdarzyło nam się tedy, kiedy byłam właśnie u rodziców... (jedno z wielu zagmatwań)

Wiem, że jeśli chodzi o jego tatę, strasznie go krytykował. Z mamą ma fajny kontakt, zresztą teraz ja też... pogadałyśmy sobie wczoraj przez telefon.

Spróbuję wziąć sobie do serca to, co napisałaś, chociaż czuję się naprawdę zmęczona...

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


niedziela, 18 lip 2010, 19:18
Zobacz profil

Dołączył(a): czwartek, 25 mar 2010, 18:34
Posty: 150
Post Re: Dwa światy
Margerytko, to luzne sugestie, nie bierz ich tak do serca....wybierz co chcesz!

A jak człek zmęczony to odpoczywa! :D
Nic na siłe.

Polecam ograniczyc listy na rzecz rozmow tel ( w glosie slychac wiecej niz widac na papierze)
i spotkan oko w oko...jeszcze pełniejszy kontakt.

Tak meilowo, smsowo, choc ostatnio to modne....nie da sie poznac czlowieka.


wtorek, 20 lip 2010, 19:24
Zobacz profil
Post Re: Dwa światy
Skoro jesteś jego kobietą.... naucz go ja można inaczej:) Więcej kontaktu realnego- nie maile i telefon.....To co cię wkurza obróć w drugą stronę- jak zrobić aby myślał inaczej..... bądź jego przewodnikiem i nauczycielką:) Bez agresji i gniewu- jak nauczyciel...... z cierpliwością ale i stanowczością:) Konsekwentnie krok po kroku:))))Pokaż mu to wszystko czego sama się nauczyłaś:)

Pozdrawiam -Ola


poniedziałek, 9 sie 2010, 20:51
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Dwa światy
Dziękuję Olu za ciepłe słowa:)

Czasem jestem taka niecierpliwa i chyba zapominam że mi też zrozumienie i zmiana wielu rzeczy zajęły sporo czasu...

Co do kontaktu bardziej realnego niż przez smsy, maile... Od jakiegoś czasu nosiliśmy się z zamiarem wynajęcia czegoś razem- tak u niego jak i u mnie sytuacja mieszkaniowa była dosyć męcząca, a u niego szczególnie "psociło" to, że mieszkał w studenckim mieszkanku, m.in. z siostrą która z natury jest dość krytykująca.

W każdym razie plany udało się zrealizować i niedawno się przeprowadziliśmy do niewielkiego mieszkanka, co prawda nie mieszkamy sami ale jest fajnie i na pewno bardziej kameralnie, wreszcie mamy własny kącik :)

I spotkało mnie zaskoczenie, bo mój S. który nieraz słyszałam jak był objeżdżany przez siostrę że przecież miał pozmywać/powiesić pranie/ cokolwiek innego bo akurat był w domu i miał czas a tego nie zrobił i w ogóle masakra... To ja mam wrażenie jakbym zamieszkała z kimś innym. :D Ostatnio zapisałam się na pięciodniowe szkolenie z ngo (jako że i tak mam wakacje a i pracy na razie nie) i wracałam jeszcze później niż on z pracy czekały na mnie miłe niespodzianki: albo zmajstrował fajną kolację, albo powiesił pranie, którego nie zdążyłam powiesić... Wcale nie musiałam udawać, że mnie to cieszy ;)

A i nie ukrywam, że jak czegoś sobie nie możemy wyjaśnić, fajnie jest móc sobie pogadać, wygadać się nawzajem, dojść do jako takiego porozumienia i się do siebie przytulić :)

Ostatnio S. zaczął sobie dowalać, że pyszne jedzonko, które zaplanował że zrobi, nie wyszło mu tak super jak by chciał. (A było fajne)... Nawet nie wiedziałam, że umiem kogoś w tak krótkim czasie powstrzymać przed dowalaniem sobie. :D

Pozdrawiam ciepło,

Małgosia

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


czwartek, 12 sie 2010, 23:45
Zobacz profil
Post Re: Dwa światy
Super Gosiu:)
Potrafisz nauczyć go jeszcze wielu rzeczy:) Mądra z ciebie babeczka:)
Bardzo mnie cieszy , że dążycie do celu i znaleźliście własny kącik:) Nawet jeśli ciasny to własny:)
A to daje możliwośc wzajemnego poznania siebie do głębi:)
przekazuj więc dalej nabytą wiedzę i więcej cierpliwości:)
Pozdrawiam- Ola


wtorek, 17 sie 2010, 21:08
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Dwa światy
Cieszę się, że zamieszkaliśmy razem. Czasem to poznawanie siebie jest naprawdę ciężkie, bo chociaż łatwiej się dogadać to czasem już nie tak łatwo w innych sytuacjach.... ale od czego fantazja;)

Jakiś czas temu miałam okazję powstrzymać mojego S. przed dowalaniem sobie. Gadaliśmy sobie o różnych poważnych i mniej poważnych tematach i ni stąd ni zowąd S. zaczął sobie z jakiegoś powodu dokładać. Nie dawały rady żadne pomysły,w końcu wyciągnęłam kartkę i nabazgrałam na niej, że dopóki będzie sobie dowalał to ja się nie odzywam i przytulic się też nie dam.. S. coś mówił, odpisywałam na kartce. W końcu (też na kartce) oznajmiłam, że jak nie przestanie to idę na spacer mimo, że jest późno. Przestał. Ilekroć zaczynał później iść w tym kierunku pytałam czy mam wziąć kartkę. Działało :)

A wczoraj... Eh. Armageddon. Tysiące powodów dla których S. uważa że jest beznadziejny/okropny/nieogarnięty/zły i jeszcze raz złyyyy. Nagadaliśmy sobie głupstw, w końcu coś mi wpadło do głowy.

Wczoraj przeszłam sama siebie, za to efekty był tego wart. Wtedy Ci napisałam że wariatka jestem. Już było ok, coś się S. znowu ubzdurało i już prawie foch, już ponury, zaczyna mówić, że mógł tak nie robić, zachować się inaczej, że jest beznadziejny i w ogóle. Próbuję go przed tym powstrzymać. To znaczy zaczynam się zachowywać tak jak on: bredzę, że to wszystko przeze mnie, że jestem beznadziejna, okropna, że zawsze wszystko zawalę i że w ogóle jestem okropna. Przeginam na maksa, dobrze chociaż że jeszcze się sama z siebie nie śmieję. On przestaje sobie dowalać i zaczyna mnie przekonywać, żebym dała sobie spokój, żebym przestała....przekonuje... Ale ja nie przestaję i dalej sobie dowalam, nakręcam się, rozwodzę... S. głupieje, patrzy na mnie jak skamieniały, widzę przestrach, namysł i w końcu mówi: ale Ty nie tylko papugujesz, prawda? Już nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać, potwierdzając. On na to: ufff, a już myślałem, że coś Ci się stało z głową. Ja na to: to sobie teraz pomyśl, jak Ty wyglądasz w moich oczach jak tak się zachowujesz. Podziałało. Do końca wieczoru ilekroć zaczynał coś mącić wystarczyło, że mu przypomniałam i już wracał do normy.

Dziś pogadaliśmy sobie po ludzku, oznajmiłam mu, że jak tak siebie źle traktuje to.... obraża mój gust:P Podziałało. Później się ogarnął, zrobił fajny obiadek i ogólnie był milutki:)

Mam wrażenie że szczególnie Twoje słowa Olu mi pomogły tak właśnie zareagować (chociaż nie tylko:) )

Pozdrawiam, Gosia

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


sobota, 28 sie 2010, 19:02
Zobacz profil
Post Re: Dwa światy
Gosiu jesteś genialna:)
Mam banana na twarzy jak czytam twój post :) mąż patrzy dziwnie i mówi- co się tak szczerzysz Oluś hahha odpowiadam więc , że czytam post jednej z dziewczyn z forum która znalazła swój sposób na fochy:)
przewrócił oczami i powiedział że on to fochów nie miewał nigdy hahhahahahhaha

Kotuś ja widzę , że znalazłaś swoja własną drogę:) Może cosik moje słowa nakierowały ale super to przerobiłaś i zrobiłaś po swojemu:))))))) O to właśnie chodzi- do każdego jest inny klucz mimo tych samych wyjściowych. Zaczynamy od tego samego jako podstawa( wiedza )- a dalej wszystko leci indywidualnym torem:)
Gosiu moc uścisków:)


niedziela, 29 sie 2010, 22:19

Dołączył(a): sobota, 13 lut 2010, 00:52
Posty: 357
Post Re: Dwa światy
Przesłano mi, wiec przesyłam i Wam w ramach walentynkowego łańcuszka serc:)
Czy zgadzacie się z tymi (poniżej) niewygórowanymi potrzebami pań w odróżnieniu do wygórowanych potrzeb panów :D:

Panowie, uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste, podaję zasady...
A. Należy tylko być:
1. przyjacielem 2. partnerem3. kochankiem4. bratem5. ojcem6. nauczycielem
7. wychowawcą8. spowiednikiem9. powiernikiem10. kucharzem11. mechanikiem
12. monterem13. elektrykiem14. szoferem15. tragarzem16. sprzątaczką
17. stewardem18. hydraulikiem19. stolarzem20. modelem21. architektem wnętrz
22. seksuologiem23. psychologiem24. psychiatrą25. psychoterapeutą.
B. Ważne też są inne cechy.
Należy być:1. sympatycznym2. wysportowanym ale3. inteligentnym ale4. silnym
5. kulturalnym ale6. twardym ale7. łagodnym8. czułym ale9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale11. męskim12. dowcipnym i13. wesołym ale14. poważnym i
15. dystyngowanym16. odważnym ale17. misiem ale18. energicznym
19. zapobiegawczym20. kreatywnym21. pomysłowym22. zdolnym ale
23. skromnym i24. wyrozumiałym25. eleganckim ale26. stanowczym
27. ciepłym ale28. zimnym ale29. namiętnym30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i32. honorowym i33. szlachetnym ale34. praktycznym i
35. pragmatycznym36. praworządnym ale37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli38. zdesperowanym [z miłości] ale39. opanowanym40. szarmanckim al
41.stałym i42. wiernym43. uważnym ale44. rozmarzonym ale45. ambitnym
46.godnym zaufania i47. szacunku48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.
C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak
więcej czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie
gdzie była i co robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez
błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy,
lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której
przecież miała tak niezbędne do życia
lusterko i szminkę.
e) oraz, ale to już naprawdę taki mały szczególik, zapisać się na kurs i
opanować paranormalne metody czytania w myślach kobiety,żeby móc przyjąć
odpowiednią postawę do zaistniałej okoliczności i nie powiedzieć
jakiegoś głupstwa czy niedorzeczności.
D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
daty
1. urodzin2. imienin3. daty ślubu4. daty pierwszego pocałunku5. okresu
6. wizyty u stomatologa7. rocznic8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.
Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie
gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona
obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.
A teraz druga strona medalu :
Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym, ponieważ
mężczyzna potrzebuje:1. seksu i 2. jedzenia
Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami mocno przeciążona.Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.
Wniosek :Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźni wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować swoją roszczeniową postawę.
MODLITWA KOBIETY
Panie, Zanim położę się spać, modlę się o faceta, każdego dnia, przystojnego, mądrego i silnego, takiego, który pomyśli zanim coś powie i dzwoni kiedy obieca. Modlę się żeby dużo zarabiał, a gdy będę wydawać jego forsę, nie będzie się wściekał. Będzie przysuwał mi krzesło i przepuszczał w drzwiach, masował mi plecy i błagał o więcej.Och Panie! Ześlij mi faceta, który mnie zrozumie i będzie wiedział co odpowiedzieć gdy spytam czy nie jestem gruba. Takiego, który będzie się ze mną kochał cały czas i w kuchni, i w lesie, w windzie i na łące!Modlę się by kochał mnie do końca życia i nigdy nie zdradził z najlepszą z przyjaciółek ani telewizyjnym pilotem (obydwie zdrady są równie obrzydliwe).I gdy tak klęczę i modlę się, patrząc na tego idiotę, którego mi zesłałeś, to coraz mniej ufam w Twe dobre intencje.... Amen.
MODLITWA FACETA
Panie, ześlij mi niezrzędzącą laskę z dużymi cyckami. Amen.


pozdrowionka :mrgreen: Pela


niedziela, 13 lut 2011, 20:42
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL