Zobacz tematy bez odpowiedzi | Zobacz aktywne tematy Teraz jest niedziela, 8 gru 2019, 11:22



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 167 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona
CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!! 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
MonitiJ, gdy miałam 16 lat stałam się taką właśnie opuszczoną przyjaciółką. Facet kompletnie zmienił koleżankę, do tego stopnia, że nigdy więcej już nie odczuwałyśmy potrzeby przyjaźnienia się. Choć przeżyłam szok, to na szczęście okazało się, że są jeszcze inni wokół mnie, świat się na szczęście nie zawalił. Dlatego nigdy potem nie dopuściłam do tego, by były zgrzyty na linii mój facet - moje przyjaciółki. Zadbałam nawet o to, by faceci moich przyjaciółek nie próbowali mieszać, odciągać, ogólnie psuć relacji. Może brzmi to bardzo kategorycznie, ale wszystko odbywało się w takiej atmosferze, która teraz po wielu latach daje owoce.

Gorsze było to, że pozwoliłam swego czasu na to, by mój gust był krytykowany, by wciskano mi muzykę, której lubiłam, styl bycia, którym gardziłam, by blokowano moje naturalne odruchy i skłonności na rzecz konformistycznych zachowań na przemian z ubzduranymi pozornie oryginalnymi. Z osoby o ustalonych sympatiach artystycznych, literackich, politycznych, turystycznych, stawałam się niezdecydowaną mumią, która zachowywała się tak, jak jej wiatr zawieje lub męczennicą robiącą coś dla kogoś. Ba, to nawet weszło w sferę poglądów religijnych, skłonności seksualnych, a nawet zaburzyło mi drogę naukowo-zawodową.

Ale hola, miara się przebrała. Moja podświadomość zaczęła działać za mnie, zanim ja zaczęłam używać swego rozumu. Problemy zdrowotne, depresja, pochwica itd., itp. zaprowadziły mnie w miejsce, w którym jest i w którym nie daję już sobą rządzić. Kurczę, po prostu nie warto!


sobota, 10 lip 2010, 16:21
Zobacz profil
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
Pytanie czemu tak się zatracamy? Może dlatego , że nikt nas nie nauczył ,że można inaczej:)))) Czas nauczyć córki czegoś innego:))) Innego myślenia,podejścia... wyjścia poza schemat.....
Ja swoją już zaczynam uczyć mimo że ma 4 lata.... ucze ją innego podejścia do świata.... nie uczę schematu pt " dziewczynki mają być ładne i grzeczne" ... " dziewczynki bawią się lalkami".... " dziewczynkom nie wypada wchodzić na drzewa"..." dziewczynki chodzą w spódniczkach"... " dziewczynki w towarzystwie ładnie się usmiechają ale niech lepiej nie mówią co myślą"

Miałam ostatnio ciekawa sytuację... bylismy na większej imprezie... dużo dzieci... dziewczynki zebrały się w kóleczko bawiąc się w swoim gronie.... moja córa poszła za bratem do towarzystwa chłopców bawiąc się w chowanego....
Podchodzi do mnie jedna z matek i wypytuje... jak rozwija się córka.... jakie przedszkole i czym się bawi.. itd....ot taka rozmowa.......
I nawiązuje że to dziwne , że nie chce bawić się z innymi dziewczynkami i że będę miała problem w przyszłości jak będzie tak brac przykład z brata....i że ja ją blokuję najwidoczniej:)))))Bo Nikola woli bawic się z chłopcami.........


poniedziałek, 12 lip 2010, 18:35
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
A przy okazji małż mnie rozczulił piosenką którą mi dzisiaj przesłał:)
http://www.youtube.com/watch?v=Ci5e3v5sLFQ


poniedziałek, 12 lip 2010, 18:42
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
a potem dostałam.....

http://www.youtube.com/watch?v=zBwnKvLlHFg


Czasem tak się bawimy wyrażając w piosenkach to i owo:)))) Fajna zabawa:) Szukać w tekstach to co ci potrzebne:)


poniedziałek, 12 lip 2010, 18:47
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
w odpowiedzi odesłałam:)

http://www.youtube.com/watch?v=_9ZGpwxmnss


;))))))))))))))))))))))))))))))))))


poniedziałek, 12 lip 2010, 19:00

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
przeglądam wątek "we dwoje", szkoda, że stracił na rozpędzie... bardzo wartościowy jest, wiele ciekawych tematów, spostrzeżeń, doświadczeń, czy jest szansa na reaktywacje - ku dobru wspólnemu ?

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


czwartek, 28 lip 2011, 14:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 1 lis 2009, 18:58
Posty: 272
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
Szansa na reaktywację? Hmmm.... ja na przykład ostatnio milczę, bo czeka mnie wiele zmian i wygląda na to, że w kwestii związków jestem zielona skoro mój własny się rozpada.

_________________
"Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień,
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem."


sobota, 30 lip 2011, 00:20
Zobacz profil

Dołączył(a): wtorek, 9 lut 2010, 00:07
Posty: 184
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
M. Koniec jest początkiem nowego...

Tak bardzo się cieszę, że mój poprzedni związek rozpadł się.. szkoda tylko, że w taki sposób, że nie byłam mądrzejsza i inaczej tego nie załątwiłam. Dobre rozstanie też jest ważne, nawet bardzo ważne. Ja uciekłam przed rozstaniem i zerwałam związek, w który oboje włożyliśmy 7 lat życia przez skype, z odległości 9000 km.... W momencie, gdy nasz związek był już w gruzach, przynajmniej tak czułam ja, poznałam cudownego chłopaka, księcia po prostu, tego jedynego, ja którego czekałam. Zainwestowałam całą siebie w ten związek i zaowocował on małżeństwem. Jak mówią związki oparte na wielkiej namiętności i burzliwych emocjach szybko się wypalają, myśmy po roku małżeństwa przeszli kryzys, ale dzięki Andrzejowi zrozumiałam, że mimo zerwania tamtego związku, znów wchodzę w stare koleiny, jakie sobie w tamtym związku wydeptałam. Dopiero poważne tąpnięcie uświadomiło mi, jak bardzo oszukiwałam siebie przez te 7 lat w poprzednim związku, bo chciałam wszystkim udowodnić, że mój chłopak byłnajlepszy na świecie i nawet gdy moje ciało go odrzuciło, ja nadal uparcie twierdziłam, że to najlepszy partner pod słońcem. I to jest bardzo wartościowy człowiek, dobry, mądry, ale NIE DLA MNIE. Teraz mam nadzieję jest szczęśliwy beze mnie, tak jak ja bez niego.

Mam męża,który okazał się strzałem w dziesiątkę, mimo, że pochodzi z tak odległej kultury. Ale kluczem było zrozumienie SIEBIE, swoich potrzeb i w końcu danie sobie prawa do realizacji siebie (nad czym jeszcze pracuję). I tak mój mąż, który panicznie bał się psów i czuł do nich delikatnie mówiąc niechęć, przystał na umowę, najpierw dziecko potem pies, co wydaje mi się z różnych względów rozsądne. Jest mnóstwo takich przykładów, gdzie ludzie się wzajemnie zmnieniają, razem wzrastają. Bo związek, wzajemne docieranie się to nie porzucanie siebie, ale czynienie wspólnego życia przyjemnym dla obojga, ja zaczynam akceptować pewne rzeczy i on też, to wszystko z poszanowaniem swojej odrębności.

Teraz czekamy na dziecko. Żeby tylko dodać, jak bardzo potrzebowałam ratować siebie ze swoich chorych przekonań, niech świadczy fakt, że pierwsze dziecko, które poczęliśmy po 4 mcach znajomości, zmarło nim zdążyło się narodzić. Mój organim znów zdecydował za mnie, ostrzegł boleśnie, że jeśli nie będę dbać o SIEBIE, nie będę SIEBIE szanować, to może lepiej nie dawać mi daru życia, żebym i jego nie nauczyła tych chorych przekonań. Teraz po dwóch latach, zaczęłam szanować siebie, lubić siebie, dałam sobie prawo do tej ciąży, do macierzyństwa, przygotowałam się dobrze, wzięłam sprawę na serio. Kiedy jestem zmęczona po prostu się kładę, wczęśniej już ustaliłam z mężem, że jeśli mogę mu w czymś pomóc, pomogę, jeśli nie mogę, po prostu tego nie zrobię. Dużo czytam, odpoczywam i cieszę się tym Oczekiwaniem. W pierwszej ciąży dziecko było na ostatnim miejscu, bo przecież był remont mieszkania, był ślub, byli goście i tysiąc innych tak strasznie nieistotnych rzeczy, które wtedy urosły do rangi najważniejszych. A najważniejsze było dziecko i ja! Tylko ja tak zaślepiona uszczęśliwianiem innych tego nie umiałam dostrzec. Teraz nie popełniam tego błędu, słucham siebie i ginekologa :)

I dostaję wbrew pozorom tyle wsparcia od męża ile potrzebuję, okazało się nagle, że on odkurza, zmywa podłogę nie gorzej niż ja, że gotuje o niebo lepiej niż ja i kiedy ja jestem zmęczona, wiem, że mam w nim opracie i wyrękę. I o ironio losu, rzadko czuję się zmęczona, robimy tyle rzeczy razem i oboje mamy w tym radość.
Bo dla niego najważniejsze w tej chwili jest dziecko i ja. I nie martwimy się, że potem nie będzie można już używać życia, bo przecież jest tyle rzeczy, które można robić razem z dziećmi, tylko trzeba otworzyć oczy i dojrzeć do tego macierzyństwa i tacierzyństwa. Teraz czuję, że dojrzałam.

Konkludując o związki warto walczyć, ale warto też czasem spojrzeć na nie z dystansu (czasem geograficznie ujętego), by zobaczyć czy warto ratować. Gdy zaczęło się psuć między mną a mężem pojechałam do Polski na prawie miesiąc, to wystarczyło, by mimo prawie codziennych kłótni przez telefon i wyrzutów, że jak ja mogłam go zostawić, to wiedziałam i czułam, że ten człowiek mnie kocha a ja jego, że po prostu się pogubiliśmy, że gdy na nowo się odajdziemy, poukładamy, znów będzie dobrze. Teraz jest bardzo dobrze, bo dostrzegłam w końcu i przyznałam, że to JA miałam problem, a nie on, że moje problemy nie wynikają z tego, jaki ON jest, ale z tego kim JA jestem, jak ja SIEBIE traktuję. Praca nad sobą przyniosła efekty, gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że nasze życie będzie tak harmonijne jak jest teraz, nie uwierzyłabym, ale CUDa się zdarzają ;)

Całuję mocno Moje Drogie!
Jola


sobota, 30 lip 2011, 12:31
Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 8 lis 2009, 16:46
Posty: 810
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
Ja się powtórzę nieco, zarówno na forum już się kiedyś w tym tonie wypowiadałam, wczoraj do M. oko w oko mówiłam coś podobnego - uważam, że masz M. prawo do prawdziwej miłości. Do noszenia na rękach, do kwiatów, do komplementów, zachwytów. Gdy w pierwszy roku związku takich rzeczy nie ma, a w zamian za to jest zmaganie się z problemem alkoholu, poczucie niewspółmiernej odpowiedzialności za życie i czyny drugiej osoby, brak komfortu psychicznego, że oto jest męskie ramię, bezpieczeństwo i ciepło, to jest to ze wszech miar podejrzane i świadczy o niezdrowej relacji. A jej zakończenie ma szansę wpłynąć dobrze na oboje.

Ja podobnie jak jky w niezbyt dobrym stylu odeszłam od byłego partnera, by niedługo potem związać się na serio z moim księciem. Dokładnie tak samo to czułam. To był mój wybawca, prawdziwy mężczyzna, który jest teraz moim mężem.


sobota, 30 lip 2011, 17:05
Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 23 paź 2009, 15:43
Posty: 900
Post Re: CUD - czyli Kobieta używająca ROZUM!!!
a propos naszych książąt :

http://demotywatory.pl/3332209/Bywa-ze- ... alym-koniu

:)

Margerytko, mój każdy kolejny partner okazywał się lepszym od poprzedniego - nie porównując ich do siebie, ale ze względu na wzajemne dopasowanie. Oczywiście każdy z nich był wartościową lekcją i zostawił ślad w moim sercu. To na - ex się uczyłam, jaki Partner będzie dla mnie NAJ - jakich cech i zachowań nie będę w stanie zaakceptować u człowieka, z którym zapragnę się zestarzeć :friends: Wysyłam dużo pozytywnej energii pod to podejmowanie decyzji, działania i zaglądanie w siebie :friends:

_________________
"Bo Życie jest po to, aby Żyć"


niedziela, 31 lip 2011, 10:30
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 167 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Forum style by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL